Hej!
Ale chociaż zdrowy i upiększajacy ten trendzik :lol: !
A co do piwka, to jedyna rzecz, o której jak pomyślę, to od razu mi się chce zapalić :twisted: . Złe podszepty dawnych palących czasów.
Jak ostatnio wzięłam łyka, to myślałam że spasuję i wezmę "bucha"więc bohatersko oddałam Mężowi.
Teraz to i tak mam gips na nosie, nigdzie nie chodzę, chociaż bardzo lubiłam wieczorkiem zestawik: filmik+piwko+fajeczki

.
Jak sciągnę gips, to boję się wyjścia do znajomych, albo do knajpki.....
Nie będę piła piwka jeszcze długo,postanowiłam, mamy zwyczaj chodzić na dyskotekę w niedzielę wielkanocną, tam będzie proba generalna.
Wtedy też błysnę przed szerszym gronem nowym noskiem(mam nadzieje), nowymi ustami, nową odchudzoną i oddessaną sylwetką.....i BEZ FAJEK(

)-nie wiem jak będzie, musi się udać!3maj kciuki!
Najgorsze, że np.wodki, drinków (oprócz gotowych brizerków i smirnofków) nie pijam absolutnie, winka mało, a to cholerne piwo (mniam, mniam)mi się z dymkiem kojarzy...
A u Ciebie jak z piwkiem?
Pozdrówki
A