życie po 30-stce :)

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
majamajamaja
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1851
Rejestracja: 17 sty 2009, 11:24

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: majamajamaja » 19 cze 2009, 17:22

no masz racje, dobrze sie jest zabezpieczyc.
Ale w Polsce mamy wlasnie rownouprawnienie, a ten przepis, o ktorym wspominalas, pochodzi z sharii, a ona zaklada, ze kobiety same sobie nie poradza w swiecie, tak sa z reszta czasami do tej pory wychowywane (np. ojciec chodzi z corka do ginekologa itp) i stad to odszkodowanie. Czyli zupelnie inny podzial rol. Z reszta chyba to bylo w praktyce (chyba Pakistan) tak, ze jesli kobieta zdradzi, to zostaje ukamienowana, a jesli facet, to wlasnie konczy sie to rozwodem i wyplata czesci majatku, o ile taki istnieje.
15 kwietnia 2009 - Brzuchanski, powieki

rysiabe
Nowicjusz Beauty
Nowicjusz Beauty
Posty: 47
Rejestracja: 16 cze 2009, 22:18

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: rysiabe » 19 cze 2009, 17:29

Spoko, nie zabiłam się. Gdy zaczęło mi się robić słodko i błogo opamiętałam się.Boże, co ja robie? wysadzę cały blok w powietrz, a córka? o Chryste Panie! Zerwałam się, wyłaczyłam gaz, wywietrzyłam, zrobiłam sobie kawę i wysmażyłam kilka listów:
- do jej męża, krótko i grzecznie, żeby sobie przypilnował żony, która rozbija cudze małżeństwa, a konkretnie to chodzi o tego pana, którego on podejmował, gościł i nocował w swoim domu. Włożyłam ksero tych kartek i zaadresowałam na adres jego pracy, żeby ona nie przechwyciła.
- do jej dyrektora, przedstawiłam się i poinformowałam, ze wysyłanie w podróze służbowe sekretarek, które nie mają pojęcia o merytorycznym celu podrózy zespołu ekspertów oznacza finansowanie z państwowych pieniędzy działalności tychże sekretarek polegajacej na rozbijaniu cudzych małżeństw, załączyłam kserówki, zaadresowałam "poufne, do rąk własnych", by nikt nie mół otworzyć.Wiedziałam z opowieści męża, że dyrektor jest plotkarz i gaduła i ze wkrótce całe miasto X będzie o tym wiedziało, bęzie spalona.
- do pracy z podaniem o urlop, żeby nie wydzwaniali do domu, gdzie jestem.
-do córki, że musiałam rano wyjść, bo pilnie z pracy dzwonili, a potem tato jej resztę wytłumaczy, bo wraca po południu
-do niego, że odchodzę na zawsze, że zostawiam mu córkę do wychowania (był i jest bardzo dobrym ojcem), a moim ostatnim życzeniem jest, by mnie pochowano w moim rodzinnym mieście i by jego noga nigdy nie postała w pobliżu mojego grobu, a ten list ma przekazać córce, gdy skończy 18 lat.

Gdy skończyłam był już blady świt, pojechałam na dworzec, wrzuciłam listy do skrzynki i wsiadłam w pierwszy autobus, który podjechał.
.....................................
Tandetne i kiczowate, prawda?
Zapytacie, dlaczego nie spakowałam walizek draniowi, nie wystawiłam za drzwi i nie wymieniłam zamków?
Za bardzo byłam zraniona. I chciałam mu dokopać najmocniej jak tylko można.A wiedziałam, że to go najbardziej zaboli. Że po takim czymś już się nie pozbiera.Niech żyje sk..syn z potwornymi wyrzutami do końca życia.
A poza tym, dziewczyny, ja wtedy naprawdę nie chciałam już żyć. Wyjeżdżałam, by skończyć ze sobą gdzieś w obcym mieście.

Awatar użytkownika
majamajamaja
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1851
Rejestracja: 17 sty 2009, 11:24

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: majamajamaja » 19 cze 2009, 17:35

bylas na dnie, a to przeciez nie Ty zawinilas, to nie Ty to wszystko wywolalas. I chcialas te cala agresje wymierzyc przeciwko sobie.
15 kwietnia 2009 - Brzuchanski, powieki

Awatar użytkownika
dosia
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1707
Rejestracja: 15 lis 2008, 12:36

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: dosia » 19 cze 2009, 17:37

co dalej kochana , pisz co dale...

samanta_kafe
Uzytkownik zbanowany
Uzytkownik zbanowany
Posty: 1799
Rejestracja: 29 mar 2007, 20:59
Lokalizacja: warszawa

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: samanta_kafe » 19 cze 2009, 17:39

majamajamaja pisze:no masz racje, dobrze sie jest zabezpieczyc.
Ale w Polsce mamy wlasnie rownouprawnienie, a ten przepis, o ktorym wspominalas, pochodzi z sharii, a ona zaklada, ze kobiety same sobie nie poradza w swiecie, tak sa z reszta czasami do tej pory wychowywane (np. ojciec chodzi z corka do ginekologa itp) i stad to odszkodowanie. Czyli zupelnie inny podzial rol. Z reszta chyba to bylo w praktyce (chyba Pakistan) tak, ze jesli kobieta zdradzi, to zostaje ukamienowana, a jesli facet, to wlasnie konczy sie to rozwodem i wyplata czesci majatku, o ile taki istnieje.

przytoczyłam tylko porównanie do krajów muzułmańskich, ale to nie do końca o takie coś mi chodzi ;) moze są tu na forum jacyś prawnicy, to mi doradzą, czy coś takiego, taką umowę zabezpieczającą na wypadek rozwodu z winy męża, się u nas w ogóle honoruje.. ;)
z tym że mi nie chodzi o zabezpiecznie majątku przedślubnego, tylko potem ten gromadzony razem, nie pozwolę żeby mi chłop zabrał do kochanki połowę.. dlatego chodzi mi o jakiś korzystniejszy dla mnie stosunek procentowy podziału..

dodam, że mój P. jest prawnikiem.. :roll:

rysiabe pisze:Tandetne i kiczowate, prawda?
Zapytacie, dlaczego nie spakowałam walizek draniowi, nie wystawiłam za drzwi i nie wymieniłam zamków?
Za bardzo byłam zraniona. I chciałam mu dokopać najmocniej jak tylko można.A wiedziałam, że to go najbardziej zaboli. Że po takim czymś już się nie pozbiera.Niech żyje sk..syn z potwornymi wyrzutami do końca życia.
A poza tym, dziewczyny, ja wtedy naprawdę nie chciałam już żyć. Wyjeżdżałam, by skończyć ze sobą gdzieś w obcym mieście.
wcale nie tandetne, jeśli wiedziałaś, że to go najmocniej zaboli, to ja Cię rozumiem.. ja bym też pomyślała o czymś w rodzaju zemsty..
dobrze, że jednak nie spełniłaś swoich planów PDT_Love_01
27 kwietnia '09 - dr Broma - mentor round 325cc HP PDT_Love_16

Awatar użytkownika
NINA-30
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 563
Rejestracja: 07 sty 2008, 22:13
Lokalizacja: dolnyśląsk
Kontakt:

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: NINA-30 » 19 cze 2009, 17:41

rysiabe pisze:
Zapytacie, dlaczego nie spakowałam walizek draniowi, nie wystawiłam za drzwi i nie wymieniłam zamków?
Za bardzo byłam zraniona. I chciałam mu dokopać najmocniej jak tylko można..
Ja pewnie bym się nie odważyła,ale chylę czoło przed Tobą. Miałabym milion myśli na sekundę,i na pewno nie zostawiłabym dzieci. A nie powinnam się nad tym zastanawiać,przecież zostają z ojcem-dobrym ojcem. Brawo !
Za odwagę.

Awatar użytkownika
majamajamaja
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1851
Rejestracja: 17 sty 2009, 11:24

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: majamajamaja » 19 cze 2009, 17:44

o Samatha, plan i pomysl bardzo dobry, ciekawie sie do tego zabralas, daj znac, jak sie czegos dowiesz.
15 kwietnia 2009 - Brzuchanski, powieki

Awatar użytkownika
anijka
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 203
Rejestracja: 13 lut 2009, 20:45
Kontakt:

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: anijka » 19 cze 2009, 18:30

Historia wciągająca na maksa. Niby zwyczajna, ale tak opowiedziana, że nie mogę się oderwać! Rysiabe, rewelacja!
Kolejna strona nie chciała mi się otworzyć, więc wcisnęłam odpowiedź i mam podgląd hehe :p
maj 2009 piersi dr Grobelny, Nagor okrągłe 555 cc EHP textured
http://www.suwaczek.pl/cache/4462bcca05.png

Awatar użytkownika
szpaczek
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2410
Rejestracja: 12 gru 2005, 19:50

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: szpaczek » 19 cze 2009, 19:28

A siebie szpaczku lubisz?
I owszem nawet bardzo ;) a czemu pytasz?? :-)
WYZNANIE EX-DZIEWICY
Diabłu dam miłą chwileczkę
By zaś odpust zjednać
Panu Bogu świeczkę
Mnie już niepotrzebna
Jonasz Kofta

rysiabe
Nowicjusz Beauty
Nowicjusz Beauty
Posty: 47
Rejestracja: 16 cze 2009, 22:18

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: rysiabe » 19 cze 2009, 19:31

Tak Samanto, nie spełniłam swoich planów.
Gdy wysiadłam na końcowym przystanku w mieście, powiedzmy K, poszukałam hotelu, zameldowalam się na dwa dni. potem przedłużyłam .I marzyłam tylko, by zasnąć i się nie obudzić.Ale pomyślałam, że przecież jest moja mama, moja siostra, moi ukochani (tak jak rodzice)teściowie. Trzeba im to jakoś wyjaśnić, muszę do nich napisać.Ale taką pustkę miałam w głowie...Kupiłam butelkę koniaku, upiłam się do nieprzytomności i zasnęłam pijackim snem.
Rano się obudziłam, bez kaca, o dziwo i pomyślałam, że ranek jest mądrzejszy od wieczora, ale ja nie chcę tak, chcę na razie nie myśleć, bo zwariuję.Wyszłam i zakupiłam 3 butelki alkoholu i zapas papierosów I tak siedziałam w tym hotelu, wywiesiłam kartkę "nie przeszkadzać", nie wychodziłam, nie jadłam, nie chciało mi się w ogóle jeść. spałam, budziłam się, paliłam, piłam i zwalałam się na łóżko nieprzytomna. Jak świnia.Coś mi tam majaczy, że w pijanym widzie wychodziłam dokupować alkohol, bo mi zabrakło, że zeszłam do kawiarni na kawę.Ale tak w ogóle to mrok.Nie pamiętam.Gdy po kilku dniach obudziłam się z potwornym bólem głowy i alkoholowstrętem, zobaczyłam z przerażeniem ile butelek stoi wokół łóżka. Boże, to ja? Przecież ja nie piję wódki, tylko dobre wino. Z lustra spojrzała na mnie brudna pijacka morda z rozkudłanymi włosami. Koszmar.
Wlazłam pod prysznic, kupiłam jakieś piguły i wysmarowałam listy wyjaśniające: do teściów i mojej matki. Dlaczego się zabiłam Coś w stylu.."gdy to będziecie czytać mnie już nie będzie na ty świecie.."
................(Boże, co za grafomania, nie? )......
Wyprodukowałam te listy, ale na szczęście nie wysłałam, bo się znowu napiłam i już nie dałam rady wyjść.
Następnego dnia wylałam wszystkie resztki do wc i oświeciło mnie, co do dwu spraw:
-że jak wyślę te listy, to ból moich teściów będzie podwójny, a moja rodzina go zniszczy i zrobi wszystko, by mu odebrać córkę, proces będzie się toczył kosztem dziecka, a jej najlepiej będzie właśnie u ojca,
- pojawił mi się prosty i łatwy sposób samobójstwa: wypadek samochodowy, wpakuję się pod samochód i będzie po sprawie, tylko muszę to zrobić nocą, by nikt mnie przypadkiem nie uratował.
Jak pomyślałam tak zrobiłam, listy poszły do klozetu, a ja póżnym wieczorem wsiadłam do autobusu i pojechałam na końcowy przystanek. dzikie wertepy, żywej duszy nie widać, jakieś chaszcze po bokach i śmigają co jakiś czas samochody. Idealna sytuacja.Właśnie pojawiły się jakieś światła, zasadziłam się na poboczu, by w strategicznym momencie wyskoczyć przed samochód tak, by nie zdążył zahamować.
I ni stąd ni zowąd jakś łapa złapała mnie za ramię, szarpnęła i zwaliła się ze mną do rowu. Mężczyzna. Jakoś tam pomógł mi się wygramolić. patrzę...ksiądz! Młody wynędzniały księżyna w spodniach i kurtce ale koloratkę wyraźnie bylo widać."Kobieto, co ty robisz!Chodź, zobaczysz, że Bóg istnieje" i pociągnął mnie za sobą przez ten rów i krzaki, a tam niedaleko niewidoczne z drogi były domki i kośćiół.
Skąd ksiądz na pustej drodze w środku nocy?Przecież przed chwilą żywej duszy na drodze nie było.
Okazało się, że ksiądz miał psinę, jamniczka, który ni stąd uciekł mu i szorował prosto w krzaki i na drogę, a księżulo za nim. Może mnie wyczuł, ten jamniczek, to była taka miniaturka jamniczka, która zaczęła się łasić do mnie i lizać po ręce.Ksiądz zrobił mi herbatę, do dziś pamiętam ten stół z koronkową serwetą i ten wyszczerbiony kubek . I tak siedzieliśmy, on nic nie mówił i ja nic. Bo co miałam mówić.W końcu zapytał "już dobrze", kiwnęłam głową, "odwieźć?", tak ", "gdzie?", powiedziałam i wsiadłam z nim do rozklekotanego trabanta.
Wróciłam do mojego hotelu, na odchodnym wcisnął mi w rękę jakiś obrazekJakiś tam zakonnik na obrazku. Mam go do dziś. To ojciec Pio. W tamtych czasach w ogóle nie wiedzieliśmy w Polsce o ojcu Pio.
........
W ub r. byłam w tym mieście i po wielu próbach trafiłam w końcu na to przedmieście i plebanię. Budynek ten sam ale odnowiony, elegancki. Pytałam o tego młodego księdza sprzed lat, opisałam go , ale nikt nie potrafił mi nic powiedzieć.
..........

ODPOWIEDZ

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”