Post
autor: Cleo » 19 cze 2005, 13:30
Megi,masz rację,dlatego właśnie ten facet pozostanie tylko sympatią :)
A co do mojego podejścia,to tak jakoś z wiekiem uodporniłam się na wiele rzeczy.Miałam 2 związki i ten pierwszy to była porażka.Nauczył mnie,że nie należy rezygnowac z siebie dla faceta i miec szacunek dla siebie.Wtedy taka mądra nie byłam,teraz już wiem,ale i tak popełniam jeszcze błędy.
No tak,ale są 2 strony medalu.Ja jestem taka,jak ci faceci o których piszecie.Wyłączam telefon,jestem zimna i bezwzględna.Często ranię i potem żałuję.
To zawsze ja jestem tą gorszą w związku.Rodzice mnie krytykują,facet rozpacza,że mi nie zależy,ciągle doszukuje się kogoś innego,bo w ten sposób próbuje sobie tłumaczyc mój stosunek do niego.
Ja się z tym też nie czuję najlepiej,denerwuję mnie jak mój ukochany ciągle płacze,że już go nie kocham.
We mnie się strasznie szybko wypala iskra,na początku ok a potem coraz mniej i mniej tej iskry...
Przeraza mnie to...chya zostanę starą panna... :lol: