Ja rozumiem, ze moga byc pewne niesnaski w takich relacjach - raz mniejsze a raz wieksze.
Ale diksi, nie uwazasz, ze szkoda zycia na takie rzucanie łaciną?
Przykro mi stwierdzic, ale nie dajesz dobrego przykladu swojemu dziecku. I zamiast byc Hestia domowego ogniska to zaczynasz byc tyranem. I nie zdziw sie, jak dzidzia urosnie to bedzie zachowywala sie tak w stosunku do Ciebie, jak Ty teraz do tesciowej.. wierz mi, powod zawsze sie znajdzie.
Sam dobrze pisze, badz madrzejsza.
A tematy? Mimo, ze ja z moja tesciowa to woda i ogien, to temat do rozmowy zawsze sie jakis znajdzie
Krzykiem, wyzwiskami, grozbami nic nie osiagniesz.
W poprzednim poscie napisalam, ze meza masz po swojej stronie. Teraz mnie naszla refleksja, ze on poprostu chce miec swiety spokoj.. woli sie nie spotkac niz spotkac - i sluchac rozne glupie teksty z Twojej strony pod jej adresem.
Domyslam sie, ze sa podobnej tresci jak te tutaj. A jemu napewno jest przykro.
Słuchaj, jezeli kobieta ma cos nie tak z glowa to powinna zaczac leczenie. Pogadaj na spokojnie z mezem, bez nerwow i placzu. On jako jej dziecko powinien miec duzy wplyw na nia, moze uda sie ja naklonic do wizyty w poradni.
A Wy jestescie na swoim a dziecka nikt nie ma prawa wam odebrac.
Zauwazyłam, ze cala ta agresja i nienawisc zamiast zejsc z ciebie to ciagle rosnie.
Rozumiem ze pewnych krzywd sie nie zapomina, ale tak nie powinno byc.
Polecam jakas joge albo medytacje, cos dzieki czemu moglabyc sie wyciszyc i uspokoic.
pozdrawiam








