Post
autor: maxi » 11 sie 2006, 15:59
Kamila moja kolezanka mieszka w duzym miescie ale raczej biednym.Z zawodu jest pielegniarka i kosmetyczka ale nie mozliwosci zarobienia nigdzie ok 5000 miesiecznie,zeby oplacic rehabilitacje ojca,utrzymanie jego i matki a takze swojego dziecka(jest rozwiedziona) i jeszcze czynsze za dwa mieszkania.W momencie wypadku ojca oboje jej rodzice byli na zasilku przedemerytalnym bo zlikwidowano firmy gdzie pracowali.Ona tuz przed wypadkiem prowadzila salonik kosmetyczny na osiedlu.ktory przynosil straty.Mowila mi,ze przez rok zastanawiala sie czy jest w stanie w ten sposob zarabiac.Nie znaczy to,ze nic nie robila.Wstawala o 2 w nocy jezdzila po bazarach,handlowala ale kiedy w koncu zaczely sie z matka zadluzac w adm itd. podjela decyzje.Mowila mi,ze strasznie sie bala.Zostawila w skrytce samochodu kartke o mnw. takiej tresci:Zycie mnie do tego zmusilo,nie mam innego wyjscia,jesli znajda mnie zamordowana to poszlam pracowac tam i tam.Bardzo sie bala...A teraz po 2 latach jej pracy w TYM zawodzie jej ojciec moze poruszac sie samodzielnie po mieszkaniu w balkoniku,sam sie naje,zmieni program pilotem w tv. A mial byc roslina.To,ze jest w takim stanie to zasluga wlasnie prostytucji.I ja mam wiecej szacunku do niej niz do tego prof.,ktory chcial 50.000 za operacje albo do tych ludzi,ktorzy biora po 3000 za samo wpisanie na liste oczekujacych na rehab. w Bydgoszczy.To mi sie wydaje niemoralne.Zby bylo jasne samochod,ktorym jezdzi to stary grat Opel nalezacy do jej ojca a ona nie chce go sie pozbyc bo jej ojciec wciaz mowi,ze jak bedzie mogl chodzic to bedzie jezdzil swoim autem gdzie zechce.Ona twierdzi,ze nie moze odbierac mu nadziei na to.Teraz w pazdzierniku rozpoczyna studia zaoczne ,chce zostac terapeutka.Prostytutka i tyle...