:lol: (ale satysfakcje maszask pisze:
hihihi - moja najbardziej zacieta wa lke o takiego "niezdobywalnego" delikwenta wygralam, tylko po to, zeby naryczec sie po drodze do sukcesu a potem stwierdzic, ze to wcale nie to czego chce :twisted:
A ja mam inny problem...
Przed mezem byla totalna kokietka i dawalam prawie wszystkim nadzieje- umialam zdobywac(nie cierpialam byc zdobywana
Kazdy nowy "nabytek"sprawial mi przyjemnosc... ...i im trudniej bylo mi zdobyc faceta, tym wiecej mialam satysfakcji...
A teraz??? Koniec. Boje sie innych mezczyzn...
Wczoraj np. spotkalam jednego w parku z psem ,no i zagadal- Boze, ucieklam jak poparzona...(a fajny byl :P ...)
W ogole,jak facet sie usmiecha albo probuje ,to zachowuje sie jak jakas walnieta...http://www.beautywpolsce.com/forum/imag ... beka06.gif









