Kupiłam Pawciowi jogurt z kawałkami moreli. Skosztował i zaczął pluć.
- Co robisz!!!(pytam)
-.................(nie reaguje)
- (na to ja z groźną miną) Nie wolno pluć!
-..................(on nadal nic)
- Czekaj no, już wiecej ci nic nie kupię!
- Przepraszam, już nie będę tak robić, to była pomyłkaaaaa (mówi, z miną zbitego psa)
Takiego oto cwaniaczka sobie wychowałam. Słyszy tylko to co chce usłyszeć!
Za to w piątek w szatni (jak go odbierałam z przedszkola) zorientowałam sie ze ma na sobie inne spodnie (rezerwowe). Pytam:
-Dlaczego masz te spodenki? Rano mama założyła ci niebieskie? (zadając pytanie chodziła mi po głowie przygoda typu:zupka na kolankach)
-(myślał, myślał...i po chwili...na cały głos)Nie wiem? Choć zapytamy sie cioci czy sie zsikałem, czy się zesrałem!
-
Szok, powiedział to trochę... dosadnie, zawsze używaliśmy innego słownictwa np. "kupka"-to raz, dwa-Pawcio od półtora roku nie miał żadnego "wypadku"(nie licząc nocnych)
Tak mnie to zaciekawiło, ze wróciliśmy sie do pani. To tylko kakao.
Ciekawe jakie jeszcze powiedzonka przyniesie!?
To o nim mowa:
http://www.beautywpolsce.com/forum/imag ... 2%3Bek.JPG
340 anatomy pod mięsień, wysoki profil, ciecie pod piersią, Sankowski-juĂâÂż po, luty 2008