muzyka moich szczenięcych lat.... pierwsza piosenka "dla dorosłych"

to było mydełko fa :lol: - disco polo yeeeeahhhh (później ok. 3 klasy podstawówki miałam nawrót disco polo bo jakieś takie skocznawe było

)
gdy miałam 7 lub 8 lat dostałam świra na punkcie Jacksona, potem było Ace of Base, 2Unlimited, Dj Bobo, oraz piosenki modern talking, Bajm i Lady Pank - te dwa słuchane ukradkiem w tajemnicy przed ojcem jedenj z moich przyjaciółek (molestowałyśmy jego winylowe płyty, których miał całą kolekcję) Następnie obsesja na punkcie Backstreetów (szczególnie Bryan'a) i Spice Girl - boysbandy szybko mi przeszły. No i nie wiem jak to zrobiłam ale podobał mi się Paddy z Kelly Family ( a fuuuuuu). Pamiętam wielką wojnę - BB kontra KF :lol:
Póżniej był Scyzoryk Wzgórze, House of Pain, Dr Dre
Ponadto jako dorastająca pannica musiałam pokochać muzykę klasyczną - z racji tego że grałam na pianinie .
Teraz mogę powiedzieć z czystym sumieniem że łśucham WSZYSTKIEGO prawie, piosenka musi mieć w sobie "to coś" (tak jak facet) i wtedy mi się podoba :lol:
23. 08. 05 - plastyka nosa (dr Bielecki)