Życie zaczyna się po 40-tce. cz 10.

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Nataa
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1268
Rejestracja: 18 lut 2012, 16:34

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 10.

Post autor: Nataa » 09 gru 2014, 16:45

babina7 pisze:u mnie w domu "idzie" bardzo dużo pierogów.Dodaję do mąki pszennej razową ale to chyba tez pszenna? Ciekawe jak się będą lepić gdy dodam np. ryżowej.
Robię ruskie z czosnkiem.Jadłyście kiedyś? Wczoraj córka (chuda jak Rubik) zjadła 20 (dużych).... (giggle
Razowa to też pszenna i wcale nie lepsza, też daje po jelitach.
Z ryżowej ciężko coś ulepić chyba, bo sypka, nie chce się sklejać. Sam dodatek do pszennej niewiele poprawi.
Jak te ruskie z czosnkiem robisz? Ziemniaki, ser biały, czosnek gnieciony/siekany, sól, pieprz? Napisz coś.
Trzeba byłoby mi chyba te gotowe mieszanki bezglutenowe wypróbować przy pierogach .... bo wigilia idzie i coś muszę jeść przez 2 dni.

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 10.

Post autor: babina7 » 09 gru 2014, 19:08

Zwykle robię koło 100 pierogów.Są raczej większe niż od szklanki, bo tnę na kwadraty żeby mieć jak najmniej ścinków. 3-4 cebule tne na grube plastry i dodaje do niej pół główki czosnku (nie ząbka) lekko rumienię.Koleżanka tak zasmakowała, że daje całą główkę.
Potem cebulę z czosnkiem do maszynki + ser i ziemniaki. Pieprz i sól do smaku ale żeby były dość ostre.
Już inne mi nie smakują.
Zaraz zagotuję ziemniaki i dzisiaj robię farsz i ciasto a jutro sobie polepię .Część pójdzie do zamrażarki.

Dostałam od cioci pierogi z mąki kukurydzianej zmieszanej z gryczaną. Mówiła, że dobrze się lepiły.....
zadowolona

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 10.

Post autor: Sabrina » 09 gru 2014, 19:35

Jezeuuuuu 100 pierogów!!! 30 lat temu robilam pierwszy i ostatni raz pierogi. wyszly takie ze jak by rzucić pierogiem w szybę,to rozwalila by sie na 1000 kawałków. Byly jak beton. atyle sie narobilam... ech nigdy wiecej.
Nienawidze gotować i od rana kur-y lecą jak musze dla meza wymyslać miesiwa na obiad,robic to przez 2 godziny,a on to zje w 3 minuty!!! No szlak mnie trafia!! Ja z córką,moge zjesci ryz z jablkami,kasze z sosem,zupy mozemy jesc codziennie,makaron z magą,albo robie sos pomidorowy z pomidorów,do kaszy albo makaronu (giggle a on musi miec mięsiwo!. Wez tu czlowieku wymyslaj ciagle jakies dania!!! Byl teraz tydzien w Egipcie z kumplami.Jezu jaki mialam spokój z tym gotowaniem!!No ale niestety tydzien minąl "w jeden dzień" i zaś gotowanie (puke (angry
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Awatar użytkownika
ullrike
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3704
Rejestracja: 01 cze 2006, 08:41

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 10.

Post autor: ullrike » 09 gru 2014, 19:43

To przekichane Sabrina ,ja tez nienawidze pitraszenia w kuchni,i na szczescie ze juz nie musze tego robic .
Gotuje sporadycznie danie jednogarnkowe ,albo jak rodzice na obiad przyjda raz na kilka miesiecy.
A nie mozesz dla niego kupic jakis gotowy ochlap ,moze w jakims garmazu .Wieksza ilosc padliny pozamrazac i chlast mu na talerz codziennie jego porcje ,tak zeby nie sterczec dwie godziny w kuchni.
Moje pierogi tez byly 30 lat temu ,tak ze nawet nie pam,ietam jak mi wyszly (giggle
Pw ci sabrina wyslalam odbierz.

Awatar użytkownika
niebieska
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 1986
Rejestracja: 27 cze 2005, 14:11

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 10.

Post autor: niebieska » 09 gru 2014, 20:07

chodz sabrina na kursy gotowania do mnie, tak Cie wyedukuje, ze stary bedzie blagal, zebys tylko bron boze nie nie gotowala (makeup

Awatar użytkownika
mijka
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 369
Rejestracja: 14 sty 2005, 18:20
Lokalizacja: centrum
Kontakt:

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 10.

Post autor: mijka » 09 gru 2014, 21:38

Nataa pisze:
ulla10 pisze:A dla mnie dieta bezglutenowa to nowa moda.
Nie dajmy się zwariować.
Nie żartuj. Przecież to nie moda.
Czy Ty nie rozumiesz do czego prowadzi ta choroba?

Działający toksycznie gluten prowadzi do zaniku kosmków jelita cienkiego, czyli maleńkich wypustek błony śluzowej, które zwiększają jej powierzchnię i odpowiadają za wchłanianie składników pokarmowych. W efekcie pokarm wchłania się w minimalnych ilościach, co prowadzi do wystąpienia różnorodnych objawów chorobowych - na przykład biegunki, nudności i wymiotów, bólów brzucha, zmęczenia, bólów głowy.

Pacjenci z celiakią muszą przez całe życie przestrzegać restrykcyjnej diety, co jest jedynym sposobem na uniknięcie reakcji zapalnej ze strony układu odpornościowego. Mimo diety, następstwa kontaktu z glutenem mogą się utrzymywać nawet przez pięć lat.

Ja już ledwo żyłam, a nie wiedziałam dlaczego.
Pierwsze symptomy zauważyłam 20 lat temu, ale wtedy nie było internetu, żeby samemu coś poszukać, lekarze nie wiedzieli co mi jest, a ja coraz gorzej się czułam. ŻADEN nie wpadł na to, że to gluten.
Miałam całymi latami stan zapalny w jelitach, ech, myślałam, że umrę. A oni mówili Zespół Jelita Drażliwego, ha, ha, ha - debridat i duspatalin, które goowno pomagały.

http://www.rynekzdrowia.pl/Badania-i-ro ... 28,11.html" onclick="window.open(this.href);return false;

Poczytaj coś zanim napiszesz bzdurę.

Nataa chociaż sama jestem od 3 m-cy na diecie bezglutenowej (nie we wszystkim mi się udaje ją przestrzegać ale się staram) wydaje mi się, że rozumiem o co ulli chodziło. Jest bowiem bardzo dużo ludzi, którzy tą dietę traktują jako kolejny pomysł na odchudzanie odchodząc od samej istoty sprawy. Zobacz, tyle teraz mówi się o diecie bezglutenowej, mówią o niej celebryci zapraszani do tv śniadaniowej to czemu nie spróbować. A potem znów im się nudzi i szukają kolejnej diety cud. I tak wkoło....

Ja np. odkryłam dietę bezglutenową wertując strony w necie o niedoczynności tarczycy i dzięki niej teraz nie tyje. Owszem miałam chwilę załamania, bo w ciągu 3 m-cy nie schudłam ani grama, choć nie jem w ogóle potraw mącznych, słodyczy etc, ale potem do mnie dotarło,że OK nie schudłam, ale też nie przytyłam i co więcej nie jestem ciągle głodna jak kiedyś, lekko mi w brzuchu, zniknęły wzdęcia, zaczęła w końcu mi się poprawiać cera.. Są plusy, więc nie rezygnuję, choć mój pan endykrynolog jest bardziej za jedzeniem wszystkiego po trochu

Awatar użytkownika
turek.mg
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 4978
Rejestracja: 07 lip 2005, 09:36

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 10.

Post autor: turek.mg » 09 gru 2014, 23:17

ja osobiście jestem przerażona jakością obecnej żywności, trochę w temacie siedzę ze względu na profil firmy (rodzinnej spożywczej) i to co widzę i słyszę to włos się jeży na głowie, niestety masę jest oszustw i matactwa, gmo niestety jemy na potęgę, mąż się ze mnie śmieje jak kupuje żywność BIO , mówi że nie ma bio, ale i tak płacę krocie i kupuje, dla własnej lepszej świadomości samopoczucia może , nie wiem, czasami czuć że coś jest inne , sporo jest teraz bio w rozsądnej cenie np w lidlu i te pomarańcze czy banany mają inny smak jak dla mnie, najlepiej pewnie byłoby mieć własny ogródek pomimo tych deszczów skażonych , ale ile przy tym roboty heh moja mama tak się bawi i potem płacze jak jest plantację zaraza zjada (wait
mimo wszystko lepiej unikać chemii , wszystko to wyjdzie w następnych pokoleniach, moje dzieci już zbierają żniwo , to jakie mają jelita w jakim stanie to zgroza, i przychylam się do zdania Nataa żeby glutenu unikać , u nas to wyszło w badaniach ani glutenu ani kazeiny w diecie nie powinniśmy mieć, choć łatwo nie jest bo gluten to jak narkotyk ...
niestety ...

fajne są książki "dieta bez pszenicy" i "kuchnia polska bez pszenicy" masę przepisów, jak z czym połączyć czym zastąpić żeby się kleiło i smakowało , dla mnie to jak biblia (giggle jak ktoś ma samozaparcie to naprawdę działa , mi tego ostatniego właśnie brak bo chęci i przekonanie jest , ale chyba leniem jestem strasznym i czasem idę na łatwiznę a później żałuje

u mnie w rodzinie ta dieta działa na wszystkich pozytywnie i w zachowaniu i samopoczuciu , i wyglądzie też ... (waga w dół)
no ale jak pisałam jesteśmy w grupie u której jest to też potwierdzone wynikami , badaniami to nie służy i koniec

Awatar użytkownika
nanette
Bywalec Beauty
Bywalec Beauty
Posty: 124
Rejestracja: 12 kwie 2013, 12:28

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 10.

Post autor: nanette » 10 gru 2014, 00:30

Czlowiek to taka zaraza,ze sie do wszystkiego przystosuje i przezyje.
A nawet jezeli nie,no to chyba takie prawa natury i nalezy sie do tej mysli pomalutku przyzwyczajac;) Co nie zmienia faktu,ze napawa mnie to smutkiem i nostalgia:p
Wina sie na pocieszenie napijmy!
Z pestycydami:(
Kombinuje jak kon pod gorke;)

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 10.

Post autor: babina7 » 10 gru 2014, 00:39

ja mam domowego całą piwnicę. Pestycydy może są ale siarki niet!
zadowolona

Awatar użytkownika
magda1600
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 3070
Rejestracja: 01 lis 2009, 22:49

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 10.

Post autor: magda1600 » 10 gru 2014, 00:49

Sorry, ze sie wtrace, z ciekawosci poczytalam ta strone. Wspolczuje kazdej, ktora jest na bezglutenowej. Jako dziecko bylam mylnie na bezglutenowej(bo to jednak o mleko u mnie chodzi, a nie make) i powiem tyle, ze do tej pory pamietam rozpadajacy sie w ustach chleb...Okropne. Ciasteczka...wszystko obrzydliwe bylo i wylam przy kazdym posilku...Wierze, ze teraz, po nastu latach, jakosc i wybor produktow jest lepsza, ale nadal mam wiadomy odruch na mysl o tej diecie. Mam nadzieje, ze w dzisiejszych czasach zyje sie Wam lepiej (flower)
Ważne- Regulamin Forum Beauty w Polsce:
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopic.php?f=26&t=739" onclick="window.open(this.href);return false;
Galeria zamknieta: galeria@beautywpolsce.com
Samouczek: http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 26&t=11210" onclick="window.open(this.href);return false;

Zablokowany

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”