Martuś współczuję Ci,

bardzo poważna sprawa.
Z jednej strony nie ma przeszkód aby związać się z nim, bo sytuacja rodzinna jest uregulowana, ale faktycznie patrząc przyszłościowo Ty będziesz miała 33 lata najlepsze lata życia a On... 57 !!! wiesz w pewnym momencie życia ludzie bardzo się zmieniają.., stają się zgryźliwi, zmierzli, itp Ty będziesz się cieszyć pełnią życia, odchowiesz sobie dzieci i będziesz przechodziła tzw. "drugą młodość" niewiem czy wiesz o co mi chodzi... babki zazwyczaj po urodzeniu i wychowaniu dzieci często są tym zmęczone i w pewnym momencie zaczynają bardziej o siebie dbać, wiedzą iż kończą sie szaleńcze lata życia , często szukają potwierdzenia atrakcyjności u innych facetów...

jak Ty sobie z tym poradzisz ?
a jeśli On... się rozchoruje, czy będziesz przy nim ...
Wiesz teraz jest napewno wszystko cacy, On "Książe" rozpieszcza swoją " księżniczkę" i jest pięknie i romantycznie jak w bajce. Ale co z przyszłością ??? jak książe zacznie zmieniać się w staruszka? Wtedy popatrzysz na swojego byłego pełnego życia i energii ?
Druga sprawa to jak daleko zaszły sprawy? czy możesz jakoś bezboleśnie się wycofać z tego? Albo jeśli zakończysz ten romansik to czy sumienie pozwoli Ci być nadal z Twoim chłopakiem? czy nie będzie Cię to gryzło do końca życia? Zastanów się co się stało z Waszą miłością że wplątałaś się w romans z innym, czy napewno to była miłość, a może już ogarneło Cię znudzenie i monotonia tych 7 lat i dlatego tak wyszło?Marta współczuję dobrze przemyśl nim zrobisz jakieś kroki.