Życie zaczyna się po 40-tce. cz 6.

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
niebieska
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 1986
Rejestracja: 27 cze 2005, 14:11

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 6.

Post autor: niebieska » 10 lip 2012, 09:10

[quote="Eeku]
a czego myslisz ze starszego,moze brac mloda?
[/quote]



ano jak dziewcze ma 30 lat i facet jest starszy o 10, to jest on jurny.
ja po dobrze 40 juz za nic nie chce takiej roznicy wieku, bo mam wieksze potrzeby, niz mozliwosc realizacji z jego strony.[/quote]


babina7 pisze:ja znam kilku.
to chyba nie za dobrze ich znasz (mdr
generalizowac nie chce, ale kobiety maja sklonnosc do idealizowania, i bardzo dobrze, gdyz taka wiedza jest nam zbedna i lepiej zyc w blogiej nieswiadomosci z naszymi rozkami.
ten nie zdradza, ktory nie ma okazji.
tak to stworzyla matka natura i odwieczne pragnienia kobiet, aby byc ta jedna jedyna tego nie zmienia.
babina7 pisze:Jeśli wierzysz, że sex, to zdrada, to nie warto robić skoku w bok.Będziesz miała wyrzuty , potem mężowi powiesz i Ci się życie posypie....Musisz położyć na jednej szali zalety związku , a na drugiej orgazmy. Zastanów sie co przeważy.... Myślę, że każda czasem udaje orgazm i wszystkie jesteśmy super aktorkami. (giggle .Udajemy czasem z miłości do partnera, a czasem chcemy pokazać jakie wspaniałe z nas kochanki. Ich próżność jest zaspokojona jak widzą , że są wirtuozami sexu... (yes)
Może po prostu takie są Twoje potrzeby? Ja też nie lubię gry wstepnej { uważam, ze to dla licealistek} , jestem konkretna (giggle i śmieszą mnie te wywody seksuologów o pragnieniach kobiet.....
A jak w snach? Przyjemniej czy tak samo?Śni Ci się tylko z mężem ?
babinko, najgorsza rzecza ktora moza zrobic kobieta jest przyznanie sie do zdrady.
skorosmy byly takie hop do przodu to musimy z tym zyc same.
jesli wiemy, ze nie potrafimy to chyba lepiej siedziec grzecznie w domu i cierpiec po cichu.
pewnie masz racje, ze zwiazek jest wazniejszy od seksu, ale dla mnie te rzeczy sa nierozerwalne.
w moim zwiazku musi byc sex, musze byc pozadana, spelniona, bo inaczej wiedne, jak maxi.
sa kobiety bardziej racjonalne i dla nich sex schodzi na daleki plan, sa tez emocjonalne (ja), ktore za miloscia w ogien wskocza i kiedy maja cudowny sex z ukochanym to fruwaja nad ziemia i tancza idac.
jesli facet nie odpowiada mi w lozku- nie zakocham sie, zeby na rekach mnie nosil i platkami roz i zlota posypywal.
uciekne od takiego szybciej, niz mnie zlowil.
nigdy nie udaje orgazmu- po co?
moge miec slabszy dzien, moze na drugi raz on sie bardziej postara, mozna w koncu przezyc nieziemski sex bedac na granicy orgazmu przez cala noc.
on i tak wie, ze jest nam razem pieknie i jak anima napisala nie jestesmy maszynkami.

co do gry wstepniej-calkowicie sie z Toba zgadzam.

Awatar użytkownika
ulla10
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3947
Rejestracja: 18 cze 2005, 19:20

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 6.

Post autor: ulla10 » 10 lip 2012, 09:38

Niebieska, jakbyś o mnie pisała!
Też nie udaję, nigdy! A po co, w imię czego? Żeby wiedział następnym razem, że nie musi się wysilić?
Przecież on nie dziecko i od braku mojego orgazmu płakał nie będzie.
Poza tym ja nie potrzebuję ZAWSZE mieć orgazm do udanego seksu, czasem się nie pojawia ale i tak jest fajnie.


Co do monogamii to też do końca nie wierzę, a chciałabym. Sama zdradziłam, więc czemu to niby mój chłop miałby być taki święty.
Zawsze mu powtarzam, że jak mnie będzie zdradzał to tak, żebym nie wiedziała i żeby się ze mnie pół miasta za plecami nie śmiało ;D

Kama, sorki za pytanie, ale może chłop Twój się po prostu zapuścił fizycznie, albo co gorsza intelektualnie, mentalnie?
Ja rozumiem, że hormony nie buzują jak na początku znajomości, ale żeby nigdy nie mieć ochoty na seks z mężem, nawet po kłótni?
A jak z obcymi, w pracy na przykład? Pojawiają się jakieś emocje?
24.02.2017. Dr Mariusz Wysocki- CKN

Awatar użytkownika
niebieska
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 1986
Rejestracja: 27 cze 2005, 14:11

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 6.

Post autor: niebieska » 10 lip 2012, 11:04

nadal twierdze, ze jesli kiedys wszystko bylo ok, to nadal jest, tylko nie z tym facetem.
kazda kobieta ma jakies defekty urody i jesli w przeszlosci nie byly one przeszkoda to nadal nie sa.
zreszta w lozku idealne cycki czy plaski brzuch wcale nie sa takie wazne jak sie babkom wydaje.
to jest tylko wabik przed.
ze mna byla fatalna historia, nawet Wam sie ze wstydu nie przyznam jak dlugo te sfery zycia dla mnie nie istnialy.
juz sie martwilam, myslalam sobie, ze kiedys lubilam te sprawy i sie zepsulam.
az spotkalam kogos kto mnie obudzil z letargu.
znowu mam zle, bo mi wulkan w srodku siedzi a od pana dostalam kosza (envy
w sensie zwiazku, sex moglby zostac jak dla niego
czy warto sie dac nieciekawie traktowac dla ponadprzecietnych, wybitnych przyjemnosci loza?
jak myslicie?

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 6.

Post autor: babina7 » 10 lip 2012, 11:04

Mój tekst był do Kamy.Skoro przysięga jest dla niej tak jednoznaczna {sex to zdrada}, to może po sexie z innym nie wytrzymać psychicznie i kiedyś mężowi by powiedziała. Też uważam, że nigdy NIE WOLNO się przyznać.... (giggle
Ja wyznaję zasadę <lepiej żałować że się grzeszyło niż żałować, że się nie grzeszyło>. Nie wolno tylko krzywdzić drugiej strony.
A te chłopy monogamiczne, to bynajmniej nie moje ( chociaż nigdy męża nie podejrzewałam ale ręki nie dałabym sobie uciąć (giggle ). Może oni nie mieli okazji ? Muszę zapytać jak u nich ze snami....
Niebieska, jak przyjemności łoża są tak nieziemskie i niepowtarzalne z innym to może wybierz je...? Dla mnie jest ważniejsze traktowanie, ubóstwianie .....
zadowolona

Awatar użytkownika
niebieska
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 1986
Rejestracja: 27 cze 2005, 14:11

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 6.

Post autor: niebieska » 10 lip 2012, 11:18

to nie jest inny.
jest (byl) tylko ten jeden a kiedy jestesmy razem mam i krolewskie traktowanie i ubostwianie, mam wszystko.
pewnie dlatego tak mi sie podoba wspolne figlowanie, niestety wszystko konczy sie po.
poradzcie mi prosze.

Awatar użytkownika
niebieska
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 1986
Rejestracja: 27 cze 2005, 14:11

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 6.

Post autor: niebieska » 10 lip 2012, 11:20

babina7 pisze:Mój tekst był do Kamy.Skoro przysięga jest dla niej tak jednoznaczna {sex to zdrada}, to może po sexie z innym nie wytrzymać psychicznie i kiedyś mężowi by powiedziała. Też uważam, że nigdy NIE WOLNO się przyznać.... (giggle
Ja wyznaję zasadę <lepiej żałować że się grzeszyło niż żałować, że się nie grzeszyło>. Nie wolno tylko krzywdzić drugiej strony.
tos madra babka, a czego oczy nie widza....

Awatar użytkownika
kama39
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 792
Rejestracja: 04 wrz 2009, 13:03
Lokalizacja: Herne, Niemcy

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 6.

Post autor: kama39 » 10 lip 2012, 11:23

Jak nie lubicie gry wstepnej to co sprawia, ze nabieracie ochoty na seks? Tak sama z siebie przychodzi i od razu do dziela? No wezcie mnie oswieccie jak wy to robicie. Skad wam sie ta ochota bierze? Mi sie kiedys zdarzylo, ze czytajac ksiazke z opisami scen erotycznych nabralam ochoty ale tak poza tym to nigdy sie we mnie cos takiego nie budzi. Moj maz czasami dowcipkuje - idziemy do sypialni? Masz ochote na numerek? No zglupial chyba. Tak ni z gruszki ni z pietruszki mialabym miec chec?! Ja wogole nie pamietam jak to sie wogole objawia.
Moj maz sie za bardzo nie zmienil przez te 19 lat malzenstwa, wiec absolutnie nie moge powiedziec, ze sie zapuscil. Jest calkiem niczego sobie ale na mnie nie dziala jak mezczyzna. Cale szczescie, ze on tego nie czyta bo by sie zalamal. Ja go wlasciwie kocham jak brata. Doceniam jego zalety, lubie sie do niego przytulac, lubie z nim spedzac czas ale namietnosci to on we mnie nie wzbudza absolutnie zadnej - nic, zero. On czasami pyta co moglby zrobic, zeby mnie zachecic, co lubie i jak lubie ale sek w tym, ze ja albo nic nie lubie albo nie wiem co lubie albo to ON poprostu nie jest w stanie mnie pobudzic.
Kiedys moja przyjaciolka z Polski, ktora byla u nas w odwiedzinach probowala wzbudzic moja zazdrosc i kokietowala go bez pardonu. No i musze przyznac, ze to przez jakis czas dzialalo. Jestem przekonana na 100 %, ze przespalby sie z nia gdyby tego rzeczywiscie chciala bo oczy mu sie swiecily jak ogarki. No i wtedy rzeczywiscie przez jakis czas czulam na niego ochote ale to szybko minelo. Przyjaciolka wyjechala a moj maz znowu wydal mi sie nudny i nieinteresujacy (w sensie seksualnym oczywiscie).

W istnienie monogamicznych facetow ja tez nie wierze. I jestem przekonana, ze kazdy ale to kazdy zdradzilby gdyby mial okazje. Nie kazdy tej okazji szuka -albo z braku wielkich potrzeb albo z lenistwa ale gdyby mu sie taka okazja nadarzyla to skorzystalby w podskokach.

Ulla co sprawia, ze seks jest fajny nawet jak nie masz orgazmu? Co w tym wogole jest fajnego? Moze ja mam jakies wygorowane wymagania? No ale jak sie kotlujemy w lozku i ja widze jak moj facet sie podnieca, jak wzdycha to czuje tylko zazdrosc i zlosc, ze on cos takiego czuje a ja nic. Moglabym sie w kazdej chwili odrocic i spokojnie zasnac. To chyba cos jednak jest nie tak ze mna.

Sama sie dziwie, ze to nasze malzenstwo jakos funkcjonuje przez tyle lat bo bardzo czesto mamy gesta atmosfere z powodu tego nieudanego seksu. Bywalo, ze mu otwarcie mowilam, ze nic mnie nie podnica, ze ochoty nie mam, ze powinnismy cos z tym zrobic to wtedy mnie zostawial w spokoju i przez wiele dni chodzil milczacy i nawet mnie nie dotykal ani buziaka nie dawal na powitanie. A to dlatego, ze powiedzialam ze kazdy jego dotyk mnie paralizuje i blokuje bo wiem, ze on wtedy chce seksu a ja wiem, ze i tak ochoty nie nabiore i az sie tego boje. No ale jak mnie tak unikal i nie dotykal to czulam sie jeszcze gorzej. No i tak w kolko Macieja.
Ja wiem, ze seks nie jest najwazniejszy w zyciu i ze w malzenstwie licza sie tez inne rzeczy ale taki zwiazek bez namietnosci jest kompletnie do dupy i wydaje mi sie, ze oboje jestesmy z tego powodu nieszczesliwi.

Na temat kochankow nie bede sie tu wypowiadac bo jeszcze chlop kiedys przeczyta...lepiej zeby moich mysli nie znal (giggle

Niebieska ten twoj facet pewnie zonaty jest, co? I seks owszem ale rozwod to juz nie? No to kicha, ze tak powiem. ale ja to bym chyba dla prawdziewej przyjemnosci w lozku na wszystko poszla

Awatar użytkownika
anima60
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 643
Rejestracja: 14 sty 2005, 23:55

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 6.

Post autor: anima60 » 10 lip 2012, 11:44

Ja jestem jak babina w tych sprawach - mam być uwielbiana, a jak nie - to wynocha

Niebieska, musisz skalkulować czy więcej masz z tego seksu przyjemności czy rozsterek? jeśli Cię bardzo uwiera to nieciekawe traktowanie po, to po co Ci ten pan?

Awatar użytkownika
niebieska
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 1986
Rejestracja: 27 cze 2005, 14:11

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 6.

Post autor: niebieska » 10 lip 2012, 11:58

kama, wnioskuje z tego co piszesz, ze nigdy miedzy wami zbyt goraco nie bylo.
nic dziwnego, ze po prawie 20 latach jest jak w lodowce, najlepsze danie sie nudzi.
kochasz meza jak brata, nie pozadasz jako mezczyzny, wiec nic dziwnego, ze nie chcesz bunga bunga.
u mnie jest calkiem inaczej, bo zawsze ognista bylam a ochota na sex bierze sie z ledzwi (blush
a nawet jesli jej akurat nie ma, to zaraz jest.
facet jest wolny, chce sie bzykac i nic wiecej.
nic ale to nic.
co ja mysle nie powiem, bo moze jeszcze ktoras z Was cos napisze.

Awatar użytkownika
ulla10
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3947
Rejestracja: 18 cze 2005, 19:20

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 6.

Post autor: ulla10 » 10 lip 2012, 15:54

Niebieska, trudna sprawa. Sama jestem po burzliwym romansie, gdzie seks był zajebisty! uwielbienie i różne inne cuda wianki, ale okropny rollercoaster jeśli chodzi o emocje, traktowanie, raz tak raz siak.. Z niebios do piekieł w ciągu jednego dnia.
To bardzo uzależnia.

Koniec końców stwierdziłam, że albo się wykończę psychicznie albo zakonczę znajomość.
Ze 2 lata się męczyła, jeszcze i zdarzyło się zgrzeszyć przez ten czas mimo postanowienia, ale od dłuższego czasu spokój i bardzo mi z tym dobrze jest. Z mężem się poukładało (choć łatwo nie było) i trochę jesteśmy jak sklejony dzban, ale może nawet mocniejszy niż kiedyś.
kama39 pisze:Jak nie lubicie gry wstepnej to co sprawia, ze nabieracie ochoty na seks? Tak sama z siebie przychodzi i od razu do dziela? No wezcie mnie oswieccie jak wy to robicie. Skad wam sie ta ochota bierze? Mi sie kiedys zdarzylo, ze czytajac ksiazke z opisami scen erotycznych nabralam ochoty ale tak poza tym to nigdy sie we mnie cos takiego nie budzi.
Np mój mąż wychodzi spod prysznica i idzie zawinięty w ręcznik tylko, a mnie aż dech zapiera (serio) i nawet jak mu nic nie powiem to mam kurwiki w oczach momentalnie.
Albo wraca z roweru, taki spocony, dotleniony, uda nabrzmiałe od pracy mięśni i zaś ochota przychodzi.
Albo jedziemy sobie samochodem np na zakupy i położy zbereźnik rękę między uda, to też się ciepło robi w wiadomym miejscu.
Albo jak poczuję zapach jego perfum :D
Albo jak widzę że jakaś fajna laska na niego leci ewidentnie.
A czasami wszystkie okoliczności powyżej nie działają zupełnie i mam go w dupie przez kilka dni, ale to szybko mija i wyliczanka powyższa znów aktualna. (bronze

kama39 pisze:W istnienie monogamicznych facetow ja tez nie wierze. I jestem przekonana, ze kazdy ale to kazdy zdradzilby gdyby mial okazje. Nie kazdy tej okazji szuka -albo z braku wielkich potrzeb albo z lenistwa ale gdyby mu sie taka okazja nadarzyla to skorzystalby w podskokach.
też tak sądzę
kama39 pisze:Ulla co sprawia, ze seks jest fajny nawet jak nie masz orgazmu? Co w tym wogole jest fajnego? Moze ja mam jakies wygorowane wymagania? No ale jak sie kotlujemy w lozku i ja widze jak moj facet sie podnieca, jak wzdycha to czuje tylko zazdrosc i zlosc, ze on cos takiego czuje a ja nic. Moglabym sie w kazdej chwili odrocic i spokojnie zasnac. To chyba cos jednak jest nie tak ze mna.
Jak to co? Bliskość, podniecenie, zapach faceta, namiętność, pot, wszystko. Lubię podotykać, pomacać mojego faceta, oraz widzieć jak ja go podniecam. Brak orgazmu absolutnie nie wyklucza powyższych. Mam takie dni w miesiącu że wiem iż orgazm jest raczej nieosiągalny, ale seks i tak jest fajny. No chyba że nie jest, co też się czasem zdarza, ale wtedy mówię sory batory, nic z tego nie będzie. Odwracam się i śpię.

Kama, a stosujesz antykoncepcję hormonalną. Ja brałam kiedyś i to był koszmar! Zero ochoty na seks, wręcz awersja do męża. Byliśmy załamani oboje.
Próbowałam różnych tabletek i każde, absolutnie każde odbierały mi ochotę na seks.
24.02.2017. Dr Mariusz Wysocki- CKN

Zablokowany

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”