Maxi, wiadomo, ze z każdym trzeba inaczej.
Znam takich facetów, co gdyby nie baba to całe życie by w tych samych gaciach i na tej samej kanapie spędzili, a co tu mówić o jakiejś operacji plastycznej :D
My jesteśmy dobrym małżeństwem, szanujemy się i kochamy (jakkolwiek banalnie to brzmi :)) hie hie
Mój facet rozumie, że to ja rodziłam dzieci i na moim ciele pozostały ślady ciąż, więc "urobiłam" go już na niejeden zabieg i niczego mi nie wypomina. Nie wyobrażam sobie że miałby mi truć po czasie na temat jakiegoś tam zabiegu z przeszłości.
Jednak ostatnia operacja podniesienia i zmniejszenia piersi odbiła się na naszym pożyciu.
Jęczałam że biust wielki, że mi ciąży że nie mogę stanika kupić, bikini...bla bla bla, więc tej mój biedak, chociaż uwielbiał moje pełnowymiarowe "flaczki"przystał na operację.
Teraz nic nie mówi, nie wypomina, ale nie dotyka moich piersi, nie patrzy na nie, a w sypialni z ogiera mam prawie oziębusa. Wcześniej nie mogłam się od niego opędzić, a teraz sama muszę zabiegać o zainteresowanie.
Kiedy pytam wprost, to widzę, że nie chce mnie urazić i mówi, że mu się podoba mój nowy biust, ale słowa słowami a czyny czynami.
Trochę mi to dało po nosie, że nie zawsze nasze wymysły są dobre dla naszych związków.
Co do tajemnic, to też mamy swoje wiadomo
Ja nie jestem z tych co to wywalają facetowi za przeproszeniem flaki do pooglądania
Coś dla siebie trzeba zachować :D
Jednak operacja to coś zbyt poważnego aby stawiać przed faktem dokonanym. Oczywiście w moim przekonaniu i w moim indywidualnym małżeńskim przypadku.
U Ciebie Maxi, pewnie też z racji wykonywanego zawodu, długich okresów niewidzenia się panują inne zasady i ja to rozumiem

24.02.2017. Dr Mariusz Wysocki- CKN