Nie mów
Beatko, że u Was centralnego nie ma

na wsi zawsze możesz w piecu napalić. Zdawało mnie się, że ta Twoja chałupa zabytkowa jest, to piec powinna mieć.
Marena, się melduje na wezwanie. Wiesz, jakoś człowiek zabiegany. Ale co jakiś czas czytywam forum

Fajnie, że się wreszcie na lift zdecydowałaś. Należy Ci się jak chłopu ziemia. Z rodziną wogóle o kasie nie rozmawiaj. Podstawa niezależności- won od moich ciężko zapracowanych pieniędzy. Generalnie narzekaj, że brak zleceń, wszystko drogie i koniecznie jakieś schorzenie (a najlepiej ze trzy od razu) se wymyśl. Schorzenie to ma wymagać kupowania kosztownych leków, bo inaczej nie będziesz mogła normalnie funkcjonować. Dorosłe dzieci soki by z Ciebie wyssały jakbyś ich o wszystkim informowała. Zawsze by lepiej wiedziały co masz zrobić ze swoją kasą i swoim czasem. Krótko mówiąc znalazły by ci zajęcie u siebie i wskazały na co masz zarobioną kasę wydać. Oczywiście na nich lub na wnuki. Tak że dyskrecja, albo fantazja Cię ratuje, bo inaczej to nie warto by było żyć.
Z ciekawszych rzeczy - sanatorium mi Zus przyznał w tempie iście expresowym. Jedna z niewielu rzeczy, które mi się fuksem w życiu udały

Jadę w połowie marca na 3 tygodnie i będę tylko się leczyć. Zwolnienie lekarskie za ten czas mi dadzą czyli urlopu nie tracę

Do głowy by mi nie przyszło, że to takie proste i szybkie

Jestem, jednym słowem zachwycona.
A tak z innej beczki: mózg mi chyba zamrozi. W czwartek i piątek miałam seminarium za miastem. W największy poranny mróz musiałam dynić z przesiadką (bo kto by się za samochód brał w ten mróz) na kompletny wygwizdów. Rano minus 19 a w południe coś z minus 15 było :-( Ale podobno ma być cieplej ...