Boże,dziewczyny co Wy się macie na tej emigracji.
Lubka,takiego nieroba wykopałabym w 5 sekund.Nienawidzę takiego typu ludzi-wszystko im dać i jeszcze uszanować tego nie potrafią.
Ta Twoja,to dno,ale powiem Ci,że mój kolega ma podobne dno i to w dodatku jako żonę.
Kolega jest inżynierem budowlanym,zasuwa całymi dniami na budowie,bierze nadgodziny,bo spłaca kredyt mieszkaniowy.Świątek,piątek czy niedziela, ugania się za kasą.Jego żoneczka w tym czasie śpi do południa,jak wstaje to idzie na fitnesik,do kosmetyczki,na zakupy.Przepuszcza jego wypłatę w kilka dni czasami,a potem muszą się prosić teściów o pomoc.

Dodam,że mają dwoje małych dzieci,który,mi ona się praktycznie nie zajmuje.Wprowadziła się do nich babcia,żeby pomagać przy dzieciakach.Rezultat jest taki,że żoneczka ma full czasu dla siebie,kolega wraca wieczorem do domu,a tam ani obiadu,ani posprzątane i jeszcze jego luba wrzeszczy,że ma kolację dla dzieci naszykować.

Babcia im się już buntuje,bo ma dość tej dziewuchy.
Czasami się dziwię,co on w niej widzi,bo właśnie ani urodziwa,ani inteligenta,do tego jest bardzo arogancka i nieprzyjemna w obyciu.A on, to taki facet na poziomie.
Cóż,są takie dziwne pary czasami.
Shanda
Co do czarnoskórego w łóżku,to miałam identyczną sytuację,tylko z czekoladową panią.
Byłam kiedyś w podróży w Usa,z kilkoma znajomymi,w tym m.in.Polak i kilku Czechów.
Jechaliśmy z południa na północ,zatrzymaliśmy się na kilka dni w małym hoteliku.Poszliśmy wieczorem na imprezkę do lokalu,po jakimś czasie zachciało mi się spać i wróciłam wcześniej z Czechami do hotelu.Otwieram drzwi od swojego pokoju,a tu kolega Polak z czarną babą harcują w moim łóżku!!!Widok bardzo niesmaczny.
Koleś był tak pijany,że zarwał sobie starą kobietę(tzn.jakoś tak po 50-tce była,on 20 lat)w tym lokalu i wyślizgnął się wcześniej do naszego hoteliku.Masakra,myślałam,że go zabiję.Pomyliły mu się pokoje po prostu.
Kiedyś też miałam przeboje ze współlokatorką,która mi nagminnie przyprowadzała Azjatę na noc do mieszkania.Na szczęście krótko z nią mieszkałam.

Life is a journey,not a destination.