Zycie zaczyna sie po 40-tce. cz.4

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce. cz.4

Post autor: Sabrina » 14 wrz 2010, 10:36

majamajamaja pisze:Sabrina, ginekolog chyba Ci tyle nie pomoze, co zmiana otoczenia.
Ja zmienilam i jestem lepsza (clapping
A to, ze 30tka, to inna sprawa i dowod na to, ze to nie ginekolog... choc kto wie: wkurzylam sie i po 15 latach odstawilam pigulki, pomimo ich gadania...
Maja,ja nie mam żadnego otoczenia haha,bo znajomości zarwałam 4 lata temu,zaczęlismy nadawać na innych falach.
Mam jedną znajomą która mysli podobnie jak ja i tylko Ona mnie nie męczy swoja osobą i czasem z nia sie spotykam.
Bardzo odizolowałam sie od ludzi,bo nie chce mi sie z nimi rozmawiać,meczą mnie.
co do antykoncepcji,toja mam spirale wiec, to tez nie przez antykoncepcje,musi byc jakis powód i mam nadzieję ze dojdę co to jest. Szlak mnie trafia ze nic mi sie nie chce,w domu od 18 lat,wiec nie jest to stres zwiazany z pracą,ale dawniej to siedzenie w domu mi to nie przeszkadzało,bo zawsze sobie gdzies jechałam,a to na wykłady,do kina,na wycieczkę,latałam po klepach,a teraz sie dusze w domu.Kupowac ciuchów mi sie nie chce bo i po co jak siedze tylko w domu,a w domu siedze bo nie chce mi sie nigdzie wychodzić i kolo sie zamyka. Dawniej szalałam w ogrodzie,szalałam w domu,jakies małe remonty,upiększanie,a teraz mówie sobie no i po co jak mam juz prawie 50 lat,zaraz trza sie pakować na tamten swiat wiec po co mi cos nowego jak mam juz dom tak urządzony,ze nic mi nie brakuje,chociaż tu i ówdzie jest cos urwane,odklejone i pasowalo by to zmienic,ale mi sie nie chce.Mąz ma to w d... a nie znam nikogo kto by mi to naprawił,wiec niech sobie bedzie urwane.
Musze Wam troche po marudzić,bo nie mam komu (giggle
Marena ja w wieku 45 lat zaczęłam codziennie brac soyfem i nie czekałam na jakies pierwsze objawy klimakterum.Do dzis ich nie mam ALE.... W zeszlym roku poleciałam na tydzien na urlop i zapomniałam zabrać soyfem.pod koniec pobytu zaczęłam odczuwać takie dziwnebardzo delikatne pocenie na calym ciele.myslalm ze to przez upał bo byłam w Egipcie.Gdy wróciłam do domu postanowiłam zmienic soyfem na Femestra. Brałam ja przez tydzień.Pocenie nasiliło sie,nie dostałam miesiaczki [myslałam ze umre ze to ciaza!!] i zaczęłam dostawać co pare minut uderzenia gorąca na szyje i twarz. Trwało to dwa dni i kapnełam sie ze to chyba objawy klimakterium,zaczęłam spowrotem lykać soyfem i wszytko mi przeszło.
Marena zacznij juz teraz puki nic nie czujesz.
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce. cz.4

Post autor: babina7 » 14 wrz 2010, 12:53

A ja radze nie bierz. Wszystkie te laki i suplementy przyzwyczajają organizm {albo tylko mózg} i potem bez tych wspomagaczy ani rusz...W lecie opublikowali badania, że te suplementy nie mają żadnego leczniczego działania. Może tylko więcej soi i ryb.? No i nie bójcie się , bo to najfajniejszy okres. Pisałam w pierwszej części więc nie chcę się powtarzać. Jesteście laseczki zadbane więc nie możecie sie utożsamiać z zaniedbanym opasłym babonem po 50 !!!!
Sabrina , raczej odśwież kontakty, bo to bardzo pomaga. Zorganizuj spotkanie np. przez "nasza klasę".
Ty ze swoim wyglądem powinnaś ciągle gdzieś latać.Nasłuchałabys się komplementów, paru facetom dałabyś kosza {och!!jaka to przyjemność w tym wieku!!.
Pytałam koleżanek i zadna nie skarżyła sie na klimakteryjne dolegliwości, może to jednak sprawa podejścia? One też ciągle w ruchu....Takim towarzyskim ruchu.
zadowolona

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce. cz.4

Post autor: Sabrina » 14 wrz 2010, 13:25

Z tymi dolegliwościami wieku średniego to tak jest jak z liftem. Każda mówi ze to to geny,wiec i o dolegliwosciach nie mówią,bo każda udaje ze jej to nie dotyczy,ze klimakterium to jeszcze za wczesnie..... i takie tam pierdoły. Są faktycznie osoby które czują mniej niz inne,łagodniej przez to przechodzą,ale to jest mniejszosć. Ja nie czuje nic bo to pewnie zasługa soyfemu. Babina soyfem to czysta soja.
Co do spotkań,to w szkole nie miałam takich osób z którymi chciała bym sie teraz spotkać. Raz jedyny spotkałam sie z kolezanką z podstawówki,bo w tamtym okresie kumplowałysmy sie. Spotkanie porażka!!! Nie moje klimaty. Strasznie krzykliwa,co drugie słowo przekleństwa,a jak juz usłyszałam jak męza wyrolowała,jak mu wszytko po rozwodzie zabrała,z kochankiem zamieszkała,to mi sie niedobrze zrobiło. (puke
Za towarzystwem nie tęsknie,tylko złoszcze sie ze nie chce mi sie nigdzie lecieć.Dzis mam jechac do banku i juz mnie trafia (happy
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Kwiatuszek*
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1592
Rejestracja: 07 mar 2008, 12:52
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce. cz.4

Post autor: Kwiatuszek* » 14 wrz 2010, 16:40

Więc właśnie z tymi dolegliwosciami to jest właśnie tak,że jedna je ma inna nie. Moja babcia urodziła ostatnie dziecko w wieku 49 lat potem niedostała miesiaczki już i to był koniec. Żadnych dolegliwosci potow osłabień. A moja mama / ale nie corka babci tylko synowa/ jeszcze długo po 60 tce odczuwała straszne goraco słabośc. Cierpiała strasznie. Ja jestem po babci,żadnych specjalnie dolegliwosci nie miałam, nic nie brałam bo miałam torbiel w piersi i nie mogłam nawet brać ,specjalnie nie potrzebowałam. Jednak nie było tak cacy do końca tzn. Straszne mam kłopoty ze snem. Czasem zasypiam nad ranem, był też okres,że rano męczyły mnie jakies dusznosci i pociłam sie na dekolcie na tzw. piersiach. Pocenie przeszło, bezsenność nie. Faktycznie jestem troszke słabsza jak kiedyś. Nie wspomnę o jakosci skory, niestety to leci i to z roku na rok bardziej.

Gdybym musiała i mogła brac hormony to bym brała, takie jest moje zdanie.

Sabrina dziewczyny dobrze Ci radzą, mały komplement od innego mezczyzny jeszcze żadnej kobiecie nie zaszkodził. Ja tam przyznam sie,że je nawet bardzo lubie. DobrZe mi robi zmiana otoczenia, nowi ludzie, nowe koleżanki. I to mnie trzyma na duchu. A kupowanie ciuchow zawsze sprawiało mi i bedzie sprawiac mi przyjemnośc . I to mam po mamnie. (mdr

Awatar użytkownika
ullrike
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3704
Rejestracja: 01 cze 2006, 08:41

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce. cz.4

Post autor: ullrike » 14 wrz 2010, 17:15

Z tym braniem wspomagaczy to jak sobie wyloze przy sniadaniu zbiera sie calkiem pokazna kupka.
Rano letrox I(tarczyca)po sniadaniu prochy na wlosy aktualnie anacaps ,femurin na sikanie ,na starosc albo na mlodosc czyli inneov jak kto woli ,rutinoskorbin to na odpornosc .
Az sie mieni na talerzu od kolorow
Do tego jeszcze mowisz Sabrina ze warto soyfem??
Czy watroba sie szybciej nie rozleci od takiej baterii suplementow ,jak tyle bede lykac? Interakcji nie bedzie?
Bo okaze sie ze bedziemy mlode bez oznak klimakterium ale za to z rakiem watroby hehe.
Wydaje mi sie ze twoje stany wynikaja z Twojego charakteru poprostu,
W internecie odezwiesz sie jak masz ochote wylaczysz komp i masz z glowy towarzystwo .
A na zywo odludek,
A Nigdy ci sie nie chcialo podrozowac Sabrina ?czy przebywac z nowymi ludzmi?
No a jak bylo w tej Ustce na wczasach?? ,czy tam tez mialas uczucie zniechecenia?Czulas ze odpoczywasz na wyjezdzie ,czy ze sie meczysz?
Ja lubie dla odstresowania latem isc na plaze ..najlepiej samotnie ewentualnie z psem.
Ide sobie na odludzie klade sie i spie na piachu. Czasem jest ze mna
kolezanka albo moje dziecko ,tylko to mnie meczy i juz tak nie wypoczywam ,bo kolezance geba sie nie zamyka a dziecko chce od razu biegac z pilka .Dlatego najlepiej samej .
Wyjazdy sa meczace .Ja czuje nieraz ze tez juz dostaje zadyszki i czekam z tesknota na ktorys w koncu wekend ktory caly spedze w domu.Bo jak na razie od lipca to nie mialam czasu odpoczac w domu,..i tesknie za praniem prasowaniem polezeniem do poludnia w wyrze.Albo posnuciem sie caly dzien w pizamie.
Wciaz gdzies gnam .
W niedziele przyjemnie mi bylo patrzec na gory w Szklarskiej Porebie pic piwko w sloncu ,,.ale powrot autokarem..tyle godzin na tylku w nocy .Trzy godziny snu i do pracy bo urlopu szkoda.Wrocilam zmeczona,
I tak z kazda wycieczka milo jest fajnie ale podroz powoduje ze wracam wykonczona .
Kilka dni w pracy i hajda na nastepna wycieczke (rofl
A znow jak dlugo siedze w domu to czuje ze zwariujeje jak nie wsiade w pociag samolot czy cokolwiek zeby jechac przed siebie,
Natura ludzka taka wywrotna jest.
Dlatego najlepiej jak robimy to co nam aktualnie w tej chwili sprawia przyjemnosc .
Nam a nikomu innemu ...zadnego dostosowywania sie .Robi sie to na co jest ochota .
Pielgnowac cialo i dusze.
Ja marze zeby miec 60 lat i moc isc sobie na emeryture,Nie miec dzieci na glowie nie miec meza :)
Marze o tym nawet kosztem tego ze bede starsza .Co z tego ze z 60-tka na karku ..gdy mozna wtedy byc calkowicie wolnym i miec czas tylko na swoje zachcianki.

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce. cz.4

Post autor: Sabrina » 14 wrz 2010, 18:37

Ula,w Ustce bylo cudownie. Willa w której byłam [polecem,cudna!!] była na odludziu,zaraz przy lesie,a w kolo łąki. http://www.ustka-willa.pl/" onclick="window.open(this.href);return false;
Do plaży było 10 min na nogach,do stołówki [pyszne domowe jedzenie] 3 min,ale do miasta,do ludzi,do promenady,do kawiarni,cukierni 3,5 km,wiec codziennie chodziłyśmy na nogach plażą 3.5 km i z powrotem to 7 km i jeszce po miesicie wiec codziennie robiłysmy 10 km!! Mało bylo opalania,bo morze zimne i nie chciało nam sie.
Wychodziłysmy rano, wracały wieczorem.
Płakać mi sie chciało ze musze wracać,ze nie bedzie spacerów,ze znów wszedzie autem,ze pranie,gotowanie i siedzenie w domu.
Mi nie chodzi o towarzystwo bo z niego sam dobrowolnie zrezygnowałam 4 lata temu i jestem przeszczęśliwa,ze skończyły sie wekendowe imprezy,picie,potem obgadywanie!
Męczą mnie ludzie,męczy hałas,męczy mnie gadanie z kimś na tematy które mnie nie interesują,macza mnie za długie rozmowy z dziecmi,z mamą,z męzem,z każdym.
Dziewczyny o komplementy facetów nie zabiegam,bo całe zycie miałam ich az za dużo i miałam z tego powodu sporo problemów,wiec za nimi nie tesknie,a i bez tych komplementów wiem ze jestem fajna (rofl (makeup
Martwi mnie to ze nie chce mi sie czytac,a dawniej pochłaniałam ksiązki,gazety,ze rzeczy które sprawiały mi radość sa mi teraz obojętne. Nie chce mi sie fajnie ubrać,nigdzie wyjsc,nie chce mi sie lecieć do dzieci,a gdy bym musiała jeszcze jakies towarzystwo szukac to bym wolała sie powiesić. To nie o towarzystwo chodzi.
Zrobie poziom hormonów moze to jest przyczyna,zrobie tez tarczyce,bo pieron wie,a jak to nie hormony to pójde do psychiatry,czy psychologa,nie wiem do kogo sie idzie zeby sie dowiedziec czy to nie depresja.
Zawsze mi sie wydawalo ze depresja,to smutek,placz,totalny dół,problemy ze snem.... JA TEGO NIE MAM.Mnie tylko wszystko stało sie obojętne.
Ula,wiesz mam tak jak Ty,ze czekam kiedy córa podrosnie i pójdzie na swoje i chciała bym miec tyle kasy zeby miec swoje maleńkie mieszkanko gdzie schowam sie jak mąz mnie wkurzy,gdzie nikt nie bedzie mi robił syfu,gdzie nie bede musiała gotować,gdzie nie bedzie kretyńskiego ogrodu i kostki którą ciagle trzeba pryskać zeby trawa nie rosła......Jezuuuu jak mnie to wszytko wkurza,a jeszcze niedawno jakos mnie to nie meczyło.
Podziwiam ciebie Ula,podziwiam Kwiatuszka,za te wasze wypady,ze chce wam sie jeżdzić,podrózować.
Ja bym chetnie gdzies pojechała,ale zeby nie siedzieć,zeby łazić,spacerować,zwiedzać.nie pojechała bym so SPA bo bym zdechła z nudów.Siedzenie,lezenie mnie dobija!!
Ale Wam marudze haha,ale nie musicie tego czytać (giggle a ja musze to z siebie wywalić bo sie udusze!!!
Ide na bieżnie.cos mnie napadło i od paru dni znów chodzę. (rofl
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Awatar użytkownika
majamajamaja
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1851
Rejestracja: 17 sty 2009, 11:24

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce. cz.4

Post autor: majamajamaja » 14 wrz 2010, 19:04

Forest Gump tez kiedys mial ochote sie przebiec i po prostu biegl tak dlugo, az mu sie odechcialo... (nod
Czemu ty tez nie mozesz tak zrobic? Zabarykadowac sie w Ustce az do totalnego zmeczenia...
15 kwietnia 2009 - Brzuchanski, powieki

Kwiatuszek*
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1592
Rejestracja: 07 mar 2008, 12:52
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce. cz.4

Post autor: Kwiatuszek* » 14 wrz 2010, 19:55

Z tym towarzystwem to Sabrina i Ula macie racje. Ja w Krynicy po sniadaniu zawsze szłam sama. Łaziłam do bolu, jak sie zmeczyłam szłam na kawę, siadłam sobie, patrzyłam na ludzi i tak mogłam siedzieć z 1,5 godziny. Obiadow nie jadłam wiec nie musiałam gnac na obiad. Miałam o 18 ciepła kolację taka,że zła byłam na to dobre żarcie. Ale o 15 przewaznie wracałam i szłam na basen. Podszkoliłam sie w pływaniu nawet trochę. Potem mycie włosow i na 18 na wspomianą kolację. Taka zrelaksowana już miałam ochotę na rozmowe i tańce. Wieczorem wyszalałam sie na parkiecie. Na drugi dzień znowu,śniadanie, spacer, basen itd. Ale tak na odludziu to bym zdechła z nudow. Dla mnie to byłaby zsyłka na Sybir a nie odpoczynek. Ja musze sie wystroić, potańczyc, pogadać. Wtedy wiem,że żyję. A komplementow nigdy za dużo, jak dla mnie.

No i co człowiek to inne upodobania. Brakowało mi Uli na tych tańcach. Ech dałybysmy pokaz (giggle (giggle (giggle (giggle . Sama jestem ciekawa kiedy mi ta głupota przejdzie, oby nigdy.

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce. cz.4

Post autor: Sabrina » 14 wrz 2010, 20:34

Kwiatuszek* pisze: No i co człowiek to inne upodobania. Brakowało mi Uli na tych tańcach. Ech dałybysmy pokaz (giggle (giggle (giggle (giggle . Sama jestem ciekawa kiedy mi ta głupota przejdzie, oby nigdy.
Kwiatuszku oby nigdy. Nie wazne czy człowiek tańczy,czy czyta,czy lezy,czy spaceruje,czy maluje obrazy,ważne ze to lubi robić,ze czerpie z tego radość i to jest najwazniejsze. (yes)
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce. cz.4

Post autor: babina7 » 14 wrz 2010, 21:26

masz rację, że trzeba robic co się lubi!!Tylko, że ja tak dużo lubię robic, a czasu na wszystko nie starcza.Gdyby doba miała 48 godzi i gdybym żyła 200 lat, to może wszystko bym zdążyła. Wreszcie sie odnalazlam w plastyce.Za malowanie jakoś nie miałam odwagi, a te dekupaże, to dla mnie wymarzona twórczośc. Skończyłam skrzyneczki , a teraz dolepiłam kilka pomidorków {które niby spadły} i listki które porwał wiatr {przylepiłam u góry (smirk .
Teraz obmyślam co by tu przerobic i jaki motyw wybrać......Dobrze, że pogoda pozwala na siedzenie w domu bez żalu

kiedy wreszcie umówie się na ten lift???
zadowolona

Zablokowany

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”