Post
autor: agatamal » 28 paź 2005, 10:09
TAK. Uroda pomaga w życiu...
jest jednym z atutów, ktore nalezy wykorzystywać, jeśli się nim dysponuje, w mądry sposób. Dziewczyna ładna, zadbana, elegancka zrobi lepsze wrażenie na rozmowie kwalifikacyjnej...
urodę trzeba podkreślać, no nie wiem... Mam 31 lat, trochę już 'poobserwowałam' życia.
I ja też kilka lat temu 'przetestowałam na sobie' styl sexi... mini spodniczka, obcisla bluzeczka... i wiecie co? efekty bawiły mnie przez jakiś czas, ale szybko przestraszyly. Mieszkalam jakiś czas w Londynie, pracowalam jako kelnerka w eleganckiej restauracji, tam zupełnie wyleczylam się z kompleksów - kto byl w Anglii, ten wie...
Chyba cieszylo mnie to uwielbienie i w taki sposób rekompensowalam sobie kompleks "obywatela drugiej klasy" emigrantki-studentki z Polski.
Ale coś się zmieniło - na pewno do supermarketu na zakupy nie ubiorę się tak, aby tatusiowie rodzin odzili za mną maślanym wzrokiem. Nie ten target. Nie zależy mi na tym, aby błyszczeć ... zawsze. I z pewnym politowaniem patrzę na dziewczyny, ktore są "overdressed"
Niemniej jednak pielęgnuję to, co mam, duże oczy, szczupła sylwetka, ładny uśmiech i od niedawna fajny nos.
Nie odmowię sobie dobrego kosmetyku, eleganckiej kiecki.
Pozbylam się kompleksu garbatego nosa, mam fajną pracę, przyjaciol, dom, tego samego od lat mężczyznę... Gdy idę do centrum, owszem ubieram się elegancko, z pomysłem... ale na pewno nie wyzywająco.
Cieszę się, że nie jestem brzydka, byloby mi zapewnie ciężej. Kiedyś, dawno temu gdy fryzjerka totalnie spaliła mi włosy trwałą wpadłam w otchłań depresjii, oczy czerwone od placzu, kilka miesięcy, póki włosy nie odrosły.. ludzie pocieszali mnie, a ja godzinami tępym wzrokiem patrzylam się w lustro i wcieralam we wlosy tony odżywek... a one i tak kruszyly się, centymetr po centymetrze...
do tej pory nie zdecydowałam się na trwałą, nawet leciutką, kombinuję fryzury z prostych wlosów. No coż, nigdy nie zapomne tych zapłakanych miesięcy.
Po operacji nosa-8 lipca. Uff!