natasza maja ma racje,mowisz ze ja tz,czułam sie kiedys podobnie z jednym wyjatkiem,ja zawsze pracowałam ale mimo wszystko wydawało mi sie ze gdybym odeszła to nie dałabym sobie rady,moj maz ma ciezki charakter i czasami8 tez miałąm chwile załamania i chciałam odejsc,pozniej jednak postanowiłam popatrzec na to wszystko inaczej,sama dałam wiecej z siebie i mniej wymagałam od niego rzeczy nieistotnych o ktore mozna było sie kłocic bez konca,i teraz jest dobrze,tz od kiedy sie pobralismy czyli 8 lat,wczoraj miałąm rocznice.Po urodzeniu pierwszego dziecka rodzinka chciałą mnie uszczesliwic i kazali w domu z synem siedziec a ja ledwo wytrzymałam 6 miesiecy i powiedziałąm ze wracam bo zwariuje,nie umiałam sie pozbierac,wyrobic ,zeby myłam o 12 zamiast rano,bo i po co sie spieszyc,malowac itp.ale mimo wszystko zanim maz wrocił o 17 byłam wymalowana i gotowa,po chwili urodziłam drugie i od razu powiedziałam ze do pracy wracam po macierzynskim,i teraz wiem ze to najlepsza decyzja jaka podjełam,dla dzieci bo jestem zadowolona i steskniona jak wracam,a nie naładowana cały dzien siedzeniem w domu,dla meza bo czuje sie dowartosciowana,doceniana,jesli chodzi o finanse to na pewno nie musze pracowac,i dla siebie bo pracuje na siebie,mam na swoje wydatki,jestem poukładana,coprawda zaganiana ale czuje ze zyje,wiec wez sie w garsc i Ty decyduj,powodzenia
