Dzięki dziewczyny z ciepłe słowa. Cały dzień chodze przybita i tylko popłakuje. Przed chwila wyjęłam koc z budy,a tam, tyle kudłów,które przeklinałam jak latały po ogrodzie a teraz jak bym mogla cofnąć czas to mogło by ich byc 100 razy wiecej
Pies nie chorował,do wieczora biegał zdrowiutki,a rano juz nie zył.Pocieszam sie ze nie cierpiał,ze usnał i tyle. 10 lat temu z tej samej hodowli miałam tez owczarka i zdechł jak miał 9 miesiecy.Biegał,upadł i koniec.Lekarz powiedział,ze to serce,wiec moze to jakas wada genetyczna w tej hodowli?
Myslałam ze moje pozostałe 3 psy będa go szukały,będą niespokojne ,ale normalnie sie zachowują. Moze zwierzeta jakos inaczej przeżywają smierc?
Strasznie to smutne to to juz mój 5 piesek którego pochowałam za domem i dwa kotki.
Pierwszy wyskoczył na ulicę prosto pod inne auto. Drugi [pekinczyk] zakrztusił sie wodą,pekło mu cos w płucach i utopił sie we własnej krwi która z płuc leciała.Meczył sie jeden dzien i zdechł mi na rekach,lekarz nic juz nie mógł zrobić. Następny owczarek 9 miesiecy padł na serce i niedawno mojego szczeniaczka,szwagier niechcący przejechał bo podszedł mu pod koło. Trzy mi jeszcze pozostały,ale jedne tez ma juz 10 lat.
Zastanawiam sie czy nie wziąć ze schroniska jakiegoś który mógł by spac w budzie i biegać na dworze cały czas,ale nie wiem czy moja 10-cioletnia suczka go zaakceptuje.nie chciała bym szczeniaka,tylko starszego ponad 3 letniego pieska.Musze to przemysleć.
No rozpisałam sie i Was zanudzam,ale tak mi dzis cieżko na duszy,ze musiałm sobie chociaż popisać
