w przekroju z 24.11. jest artykul na temat childfree, no kidding i ogolnie ludzi bez dzieci z wyboru - wczoraj mi wpadl w rece w wannie przy przegladaniu zaleglej prasy:
przepisze Wam fragmenty:
"... niewazne gdzie pojda. wazne ze nikt nie bedzie musial wyjsc wczesniej "bo opiekunka czeka", a przy deserze nie bedzie walkowany temat przegapionego odcinka "ulicy sezamkowej" czy kupy w kolorze marchewki ..."
ja nie wiedzialam, ze to jest taki problem, artykul jest na 5 stron, okazuje sie ze bezdzietni z wyboru sa pietnowani przez spoleczenstwo, "postrzegani jako samoluby, ktore swoje dochody przepuszczaja na rozrywki, nie wkladajac wysilku w wychowanie przyszlych pokolen", rodzina ich meczy, maja swoje kluby i strony internetowe (w polsce tez) np
http://www.bezdzieci.pl" onclick="window.open(this.href);return false;, childfreetravel.net, idontwantkids.com, ze boja sie ujawnic ... mamma mia!
to znaczy ze albo autor widzi tu jakas teorie spiskowa albo ja farta mam. moja rodzina przestala sie czepiac jakis czas temu, znajome mamy ani rozmnozony brat jakos mnie nie zameczaja kupkami i sliniaczkami swoich pociech, mam fajne grono niedzieciatych znajomych w moim i +/- moim wieku.
nigdy nikt nie dal mi do zrozumienia ze mysli o mnie jak o samolubie (oprocz jednej nawiedzonej mlodej matki w necie i jednej na zywo

, no i w rodzinie zostala jedna taka dzieciolubna ciotka, ktora faworyzuje dzieciate osobniki mojego pokolenia a ja chyba w jej oczach jestem osobnikiem zmarnowanym - w kazdym razie niewartym takiej uwagi dopoki sie nie rozmnoze - ja ja poniekad rozumiem, sama w danych okolicznosciach np na koncercie wole rozmawiac z ludzmi ktorzy tworza lub kolekcjonuja muzyke niz z tymi ktorzy nie maja o niej pojecia - tak samo ona z dwojka dzieci i szostka wnuczat w okolicznosciach rodzinnych woli rozmawiac z tymi, ktorzy te rodzine rodza - bo ma o czym. a ze mna o czym pogada? o rockandrollu? hahha)
co tam jeszcze napisali?
amerykanskie badania pokazuja ze liczba kobiet deklarujacych niechec do posiadania dzieci wogole sie powieksza (1982r - 4,9%, 2002r - 6,2%)
sms od tesciowej z okazji 5 rocznicy slubu "na nastepna pieciolatke: rozwoju rodziny, ale nie w koty" - to juz tchnie szykana jak dla mnie ...
francuska psycholozka Corrine Maier - manifest "zadnych bachorow. 40 powodow, by nie miec dzieci" - sama jest matka dwojki nastolatkow.
haslo "Wasze swieta, nasz sylwester!" - zgadzam sie, ale wigilia tez moja
childfree nakrecaja gospodarke - wydaja o 60% wiecej na rozrywki i ponad 100% wiecej na jadanie poza domem niz statystyczni rodzice + wydatki na liczne podroze i utrzymanie ulubionych zwierzakow
wiele korzysci z bezdzietnych maja dzietni - okazjonalni opiekunowie: wujkowie i ciotki, bezdzietni wiecej czasu spedzaja w pracy, wiecej ich w wolontariatach, notorycznie zatrzymywani sa po godzinach, bo nie musza odebrac dzieci z przedszkola, mniej zwolnien lekarskich, trudniej dostac im urlop w lecie bo wtedy dzieciaci jada z rodzinami na urlop ... .
"...wsrod powodow rezygnacji z potomstwa wylicza: dbalosc o zwiazek, rozwoj osobisty, kariere, strach przed niespelnieniem jako rodzic. zwyczajne nielubienie dzieci pojawia sie najrzadziej. argumenty o wlasnych aspiracjach oraz czasie dla siebie .. niektorzy dorzucaja powod estetyczny.
- w dzieciach nie znajduje niczego interesujacego i ladnego. coz, mnie zachwycaja dla odmiany obrazy modiglianiego, a z rzeczy smierdzacych wole sery plesniowe"