Odpowiadam tutaj, bo nas wyrzucą z wątku o lifcie.
Ja raczej mam wyrzuty, że za mało pomagam

, przecież nie pracuję.. . W kwietniu byłam tydzień u dzieci, potem przerwa na odpoczynek i w tamtym tygodniu trzy dni. Teraz jest juz lepiej, bo mała chodzi i jest już prawdziwą pociechą.
Bez przerwy gada, modeluje glosem i strasznie gestykuluje rączkami. Widzi jak dorośli rozmawiają przez telefon, więc dałam jej swój {taki bez baterii} i cały czas chodzi po mieszkaniu z tym telefonem przy głowie i gada...No i w dzień spi 2-3 godziny!!Na początku po 15 minut

.Jak chcą dwójkę, to lepiej za jednym razem,potem ciężko się przestawić z wygody.
No i jak będzie drugie, to córka wynajmie nianię ale taką do pomocy, nie zostawi dziecka na cały dzień przy obcej osobie. Z resztą u niej w pracy {piętro niżej jest przedszkole, a od września ma być też żłobek dla dzieci pracowników}.
Wczoraj się uśmiałam, bo panie w żłobku powiedziały, że mała jest bardzo aktywna NA LEKCJACH ANGIELSKIEGO???!!
Ona przecież nie mówi po polsku i też jest aktywna,....Powariowali, rozumiem angielski u starszaków w przedszkolu ale w żłobku? Chyba przesada? No ale przecież nie powiemy, że sobie nie życzymy.
Sabrinko , ja myślę, że Ty masz inną sytuację, bo masz synów.Opieka nad dzieckiem bardziej obciąża matkę i chciałoby się własnemu dziecku ulżyć ile się da. Synową pewnie bym się mniej przejmowała
