Moderator: Zespół I


hmm ja sie do konca z tym nie zgodzę -jak pracuje sie fizycznie po 13 h na dobę to jest rzeczywisty wysiłek -a domem też trzeba się zająć..kasia3210 pisze:Robota w domu i przy malym dziecku podejrzewam jest duzo bardziej absorbujaca i meczaca niz praca taka 8-godzinna, jaka ja w tej chwili uprawiam. Dlatego podziwiam wszystkie matki na tzw. urlopach macierzynskich :bravo
Chociaz jak przychodze z pracy do domu to zwykle jest cos do zrobienia: gotowanie (ostatnio nie mam do tego checi), pranie, prasowanie, sprzatanie... Ale jak mi sie nie chce to tego nie robie bo jestem w jakis sposob usprawiedliwiona ze wzgledu ze pracuje. A bedac wychowujaca matka czasami sie zdarza ze faceci wielce przezywaja ze kobieta "nic" nie robi w domu a on caly dzien pracujeRobota w domu to taka syzyfowa praca...
nikolettkaa, ja nie pisalam o pracy fizycznej 13-godzinnej ktora Ty wykonujesz , tylko porownalam robote w domu takiej matki wychowujacej dziecko do mojej pracy 8-godzinnej przy komputerze. Co do tego nie mam watpliwosci ze Marta sie bardziej naharuje ode mnie. Poza tym mezus Marty to szczesciarznikolettkaa pisze:hmm ja sie do konca z tym nie zgodzę -jak pracuje sie fizycznie po 13 h na dobę to jest rzeczywisty wysiłek -a domem też trzeba się zająć..kasia3210 pisze:Robota w domu i przy malym dziecku podejrzewam jest duzo bardziej absorbujaca i meczaca niz praca taka 8-godzinna, jaka ja w tej chwili uprawiam. Dlatego podziwiam wszystkie matki na tzw. urlopach macierzynskich :bravo
Chociaz jak przychodze z pracy do domu to zwykle jest cos do zrobienia: gotowanie (ostatnio nie mam do tego checi), pranie, prasowanie, sprzatanie... Ale jak mi sie nie chce to tego nie robie bo jestem w jakis sposob usprawiedliwiona ze wzgledu ze pracuje. A bedac wychowujaca matka czasami sie zdarza ze faceci wielce przezywaja ze kobieta "nic" nie robi w domu a on caly dzien pracujeRobota w domu to taka syzyfowa praca...
kasia3210, dokładnie jest jak piszesz. Jestem w domu bo córeczka jeszcze mała a razem 3 dzieci to mam co robić. Co prawda jedno nastoletnie i przy cycku go nie trzymam ale ugotować, uprać, posprzątać trzeba. Czasem jak zrobię sobie luzik w domku to tak się nagromadzi wszystkiego że na drugi dzień nadrabiam na 3 ręce. Dzieci kochane ale czasem wojują że bez stoperów do uszu anu ruszkasia3210 pisze:Robota w domu i przy malym dziecku podejrzewam jest duzo bardziej absorbujaca i meczaca niz praca taka 8-godzinna, jaka ja w tej chwili uprawiam. Dlatego podziwiam wszystkie matki na tzw. urlopach macierzynskich :bravo
Chociaz jak przychodze z pracy do domu to zwykle jest cos do zrobienia: gotowanie (ostatnio nie mam do tego checi), pranie, prasowanie, sprzatanie... Ale jak mi sie nie chce to tego nie robie bo jestem w jakis sposob usprawiedliwiona ze wzgledu ze pracuje. A bedac wychowujaca matka czasami sie zdarza ze faceci wielce przezywaja ze kobieta "nic" nie robi w domu a on caly dzien pracujeRobota w domu to taka syzyfowa praca...
