muflon2121 pisze:
No nie nudze was dalej, bo ktos kiedys napisal, e wspomnienia z podrozy powinny byc zabronione tak sa nudne dla sluchajacych. Wiec krotko: jest fajnie a mnie tu sie podoba.
Pisz nam, pisz, nie nudzisz wcale
Muflon, Ty -jak mniemam- trafiłaś w taką enklawę polskości, więc widzisz wszystko oczami 'nieturystycznymi" i po angielsku nie pogadasz.
Ja 2 lata temu byłam w Londynie, pokłóciłam się z mężem, bo chciał oglądać co innego niż ja, więc mnie zostawił w środku miasta. Marnie, bo marnie, ale musiałam użyć języka, bo nie miałam ani mapki miasta, ani nie wiedziałam gdzie jestem, ani nawet nie bardzo wiedziałam gdzie jest nasz hotel, wiedziałam tylko ze w okolicy Hyde Parku. Jedyne co wiedziałam to to, że muszę się udać nad Tamizę, bo stamtąd jakoś trafię do miejsca noclegu. Żeby było śmieszniej, nie znałam nazwy hotelu i nie miałam ze sobą telefonu komórkowego, żeby o nią zapytać męża.
Poradziłam sobie.
Wypuść się sama na miasto, a zobaczysz, że wszystko wygląda inaczej. Zjedz śniadanie angielskie /od którego mnie mdliło - ta fasola i bekon z samego rana, fuj.../ i popatrz na tę kosmopolityczną mieszankę ludzi - ja byłam zafascynowana!
Też mi się podobało...
Kwiatuszku ja lubię Inglota, więc polecam konturówkę w kremie, są różne kolory. Trzeba poczekać chwilę, żeby wyschła i ja zacieram później kontur cieniem Inglota o zbliżonym kolorze, zeby to wygladało bardziej "miękko", bo taka wyraźna krecha wg mnie postarza.