Pani autoro! pisząc w tym akurat watku, nie nie mam żadnych, ale to żadnych wątpliwości, że będzie przez zainteresowaną (zainteresowanego?) przeczytane. A dziewczyny na 30. dobrze sie bawia i nie jest moją intencja psuć im zabawę. Fajnie im sie czyta? - to Ok.
Co do ad remu.
Piszesz, że
" A nie przyszło nikomu na myśl, że największe "grafomaństwo", "kicz rozpaczliwy i styl potworny" jest właśnie wtedy, gdy piszesz szczerze, prosto z duszy, bez ważenia słów, usiłując jak najwierniej oddać fakty i nastrój? W końcu to nie konkurs literacki. Gdy piszesz pod wpływem emocji to nie zwracasz uwagi na poprawność wypowiedzi. A czy wszystkie Wasze posty są takie poprawne?
Tylko teksty przemyślane, wyreżyserowane, pisane na pokaz i z wyrachowaniem są napisane "pięknym stylem"."\
Nie przyszło. Malo tego. Na tym forum wszystkie dziewczyny piszą szczerze. I właśnie pisząc szczerze styl jest rzeczowy i naturalny (pisząc naturalny mam na mysli uniknięcie wszelkich polewań czerwonością z pieca hutniczego i tym podobnych kwiatków). Styl Rysi jest NIEUDOLNĄ STYLIZACJĄ kiczu, którego nawet w przestrzeni netowej trudno spotkać. Ostrzej nie napiszę, bo traktuję to jako prowokacje i zabawę, aczkolwiek zrobioną marnie. Można by nawet powiedzieć, że uczeń/uczennica podstawówki robi jakieś wprawki. Bysmy się jeszcze lepiej bawiły, gdyby autor/autora nie zakładal, że jedyna lekturą w naszym zyciu są wypociny naszych dzieci. I to w wieku wczesnoszkolnym
Nikt nie odsądza od czci i wiary (a co to właściwie znaczy, hę? ). Jak sie publikuje w necie to nalezy mieć dystans do siebie i byc przygotowanym na wiwisekcję. Życie to nie je bajka, czego autora raczyła była doświadczyć.
Dalej. Jak juz tak "szczerze i z duszy" to może by mniej mistyfikacji, które wyłażą. Lata - nie te. To istotne, bo sposób patrzenia na życie po 50. istotnie, czasem jest dziwny. Twierdze, że autora nie ma tych deklarowanych 54 lat. Ma duzo mniej. Sposób patrzenia na życie, wysławiania sie i wyobrażenia jak sie zachowuja ludzie około 50. jest błędnie zaobserwowany.
Noż, kurcze, nie jestem krytykiem a całą sprawe traktuję z przymrużeniem oka, więc nie będę więcej zgrzędzić. Miło by nam tylko było jakby autorka przyjeła, że ludzie koło 50 (a co z tym SGH i podyplomowymi - tez fikcja?) książki czytaja, neta uzywaja (już całe lata) ale demencja ich jeszcze nie dosięgła na tyle, żeby gadać jak w przedszkolu.
Rady - no OK ale niby jakie rady? że chłopa trzeba pilnować? hmmm
Trzydziestki sie pewnie doświadczeniami wymienia. 50. już nie, bo ich świat już nie jest czarno-biały typu: wredna flirciara co mi męża na delegacji poderwała, tępa dziewucha po zawodówce. Dla nas świat ma wiekszą palete barw. A flirciary też sa kobietami z porywami uczuc i namietności .
I proszę sie nie mazać jak mały Rysio i latać ze skargami.
A poza tym to moją pisaninę też proszę z przymrużeniem oka potraktować.Jako ciąg dalszy prowokacji Rysi. Ot, co.
Sabrinę i babinę dotykałam (choc tzw. momentu nie pamietam). Ale są realne








