Post
autor: rysiabe » 17 cze 2009, 16:36
No cóż, Dziewczyny, na te uwagi i opinie o nim odpowiem później. Spróbuję najpierw odpowiedzieć w kolejności pytań.
A więc, "co ona tam robi?". - Historia banalna, jakich wiele. Po prostu dostał zlecenie do wykonania na drugim końcu Polski i jeździł tam w tygodniowe delegacje, służbowo, co miesiąc przez 2 lata.Ona była jego miejscową pomocnicą do prac pomocniczych, była sekretarką po szkole zawodowej w tamtej instytucji (on był doktorem ekonomii). Mężatka, dwoje dzieci w wieku mniej więcej naszego dziecka. Miala wtedy 32 lat.Omotała go od razu, jak później wyznał, podziwiała go komplementowała, nie szczędziła słów zachwytu i uznania.Tak mi potem to przedstawił. Zaprosiła go do domu, bywał u nich w domu, zakolegował się z jej mężem. Przyszła do niego do hotelu sama, bez zaproszenia już podczas trzeciego wyjazdu.Zaczął tę pracę gdzieś tak w październiku, a ponieważ dużo opowiadał o tamtych terenach, zapragnęliśmy z dzieckiem tam pojechać na urlop w lipcu. Opowiedział im o tym, a oni zaprosili nas do siebie. To zdjęcie to z tamtego wyjazdu, a robił go jej mąż, który był tak samo zrobiony w bambo jak ja.Potem ona była u nas z dziećmi przez tydzień (trzeba było się zrewanżować).No więc, pieprzył się z nią namiętnie w tym hotelu przez jakieś pół roku, potem (po tej nieszczęsnym urlopie) przez następne pół roku mniej intensywnie, a potem mieszkał podczas wyjazdów u nich (bo, jak potem wyznał, chciał w ten sposób przerwać to, ale nie wiedział jak, więc unikał hoteli), ale ona nalegała na "spotkania", więc "spotykali" się wtedy "incydentalnie", tak to nazwał.Ale wtedy już był chory, rozpoznanie dotyczyło rzadkiej śmiertelnej choroby (po roku okazało się błędne). I nie podjął dalszej części tematu, ktoś inny kończył ten temat.
Ale to nie koniec tej historii.