Post
autor: derek123 » 04 maja 2009, 18:47
Dziewczyny, przeżyłam dziś horror u laryngologa! Wróciłam roztrzęsiona.
Pisałam wcześniej, że po liftingu ogłuchłam na jedno ucho. Podejrzewałam, że do ucha dostało się trochę krwi i zrobił się tam taki skrzep. Parę dni temu po dość długim zanurzaniu się w wannie, zaczęłam jakby słyszeć. Ale przed weekendem znowu zrobiłam się trochę głucha, więc dziś wybrałam się do laryngologa, zeby przeczyścił to ucho.
Pani doktor (dobrze po 50-tce, a więc powinna mieć doświadczenie, przed nazwiskiem "dr", nie zwykły "lek.med.") zobaczyła oczywiście blizny i wypytywaniom nie było końca. W końcu zajrzała do mojego ucha, stwierdziła, że jest duży ciemny korek, wyjęła jakieś szydło (pokazała mi to, wyglądało jak szydełko, którym robię koronki) i powiedziała, ze wyjmie mi to tym haczykiem. Zaczęła mi dłubać w uchu, a ja zawyłam z bólu, jakoś się wybroniłam przed dalszym dłubaniem i poprosiłam o płukanie ucha. Pani doktor jakoś tak niechętnie zabrała się do tego płukania. Raz, drugi, trzeci i nic. Pokazuje mi miseczkę i mówi "no, sama pani widzi, że nic z tego. Trzeba próbować tym haczykiem". I spróbowała. A ja znowu zawyłam z bólu. I nie zgodziłam się na dalsze eksperymenty. Zapytałam, czy są jeszcze jakieś inne sposoby. Pani doktor poleciła mi kupić w aptece cerumax, zapuszczać 3 razy dziennie przez tydzień, a po tygodniu do niej przyjść. Ale zaznaczyła, że to skomplikowana sprawa i prawdopodobnie cerumax tu niewiele pomoże.
Wyszłam roztrzęsiona i przestraszona: przyszłam lekko głuchawa, a wyszłam KOMPLETNIE GŁUCHA (wepchnęła mi swoim szydłem ten korek głębiej w kanał słuchowy) z bolącym uchem. I jeszcze zapłaciłam za to 70 zł!
Kupiłam ten cerumax, zapuściłam kilka kropli (przy okazji przczytałam, że można go stosować najwyżej 4 dni, a nie tydzień) i rzuciłam się do komputera. Przeleciałam kilka forów na ten temat, poleciałam do apteki, kupiłam największą strzykawkę jaką mieli (setkę), nalałam do miski letniej wody i sama kilkakrotnie przepłukałam sobie ucho (to całkiem łatwe). Już za drugim raze wypłynęły dwa spore skrzepy zaschniętej krwi, a potem troszkę mniejszych.
Z forum dowiedziałam się, że pani doktor pół godziny przed płukaniem powinna mi właśnie zapuścić takie kropelki do ucha, a dopiero potem brać się za płukanie. I że stosowanie takich haków to wprost barbarzyństwo w dzisiejszych czasach.
W każdym razie słyszę, a przed tą panią będę ostrzegać ludzi.