Cześć Dziewczyny!
Kilka lat temu założyłam ten wątek.. minęło sporo czasu i bardzo dużo się zmieniło w moim życiu od tamtej chwili.
Parę razy dostawałam prośby na maila, aby napisać jak się ta historia dalej potoczyła, ale od liku lat nie śledziłam tego wątku, omijałam go wręcz
Nie chciałam nawet sobie przypominać co pisałam, co czułam itd, ale dzisiaj poświęciłam parę chwile i przewertowałam wątek od początku, bardzo się rozwinął
Z mężczyną o którym tutaj pisałam nie utrzymuje kontaktu. To była jego decyzja, kilka miesięcy po rozstaniu zaczęłiśmy się troche 'przyjaźnić' tzn. przyjaźnią tego nie mogę nazwać, po prostu czasami dzwoniliśmy do siebie, jak się spotkaliśmy przypadkiem to normalnie beż żalu ze sobą rozmawialiśmy. Cierpiałam bardzo długo, ale kiedyś mi przeszło. Gdy już większość bólu ze mnie zeszła zaczęłam spotykać się z 'X'. Było fajnie, byliśmy razem około roku ale na początku związku jeszcze męczyło mnie rozstanie z mężczyną opisanym w tym związku, jak już przestało mnie to gryźć to i tak w pełni nie potrafiłam się poświęcić nowemu związkowi, chociaż 'X' był bardzo fajnym facetem. Odeszłam, wszystko odbyło się w zgodzie, spokojnie, po prostu do siebie nie pasowaliśmy. Utrzymujemy kontakt, obecnie mniejszy, gdyż każdy znalazł swoją drugą połówkę
A więc do sedna:) Mój pierwszy kochany mężczyna z wątku mnie zostawił, wycierpiałam się, trochę wyszalałam z mężczyną 'X', który mnie pocieszył

a teraz już trafiłam na swoją połóweczkę

jestem bardzo szczęśliwa. W tym roku wychodzę za mąż

mam nadziję, że teraz przede mną same lepsze dni
Dopero teraż uważam, że powiedzenie ''Czas leczy rany'' jest prawdziło. Wcześniej nawet nie chciałam tego słuchać.
Także życzę wszystkich osobą smutnym/zranionych aby ten najgorszy czas minął jak najszybciej i aby Was też spotkały te lepsze dni!
P.S. A sercem z Wami jestem cały czas na forum, sprawdzam co się dzieje, ale przez ostatnie miesiące(lata?) trochę mnie piszę
