Zostawil mnie :(

Higena, Uroda, Moda i Trendy

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
caterina7
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 298
Rejestracja: 01 sie 2005, 18:14
Lokalizacja: okolice WrocÂławia
Kontakt:

Post autor: caterina7 » 08 sie 2005, 19:25

Omega, nie będę cię , bo nie ma takich słów, które potrafią ukoić przeszywający ból pomieszany ze strachem. Sama po rozstaniu z człowiekiem, którego kochałam ponad wszystko umarłam dla świata na kilka lat. Dziś z perspektywy czasu wiem, że była to miłość mojego życia. Nie jestem już młoda i wiem, że życie może jeszcze przynieść różne zakręty ale wiem jedno o miłość warto walczyć zanim nie zabije jej czas.
Napisałaś: będę musiała oddać jego rzeczy ... to jest punkt zaczepienia :) niech sam je zabierze - może braknie mu sił - dla niego to też jest trudne, a mężczyźni są z natury leniwi i nie przepadają za wysiłkiem emocjonalnym. Wasze życie jest dla niego czymś znanym, stałym, a życie bez ciebie niepewne, puste ... wada w tym wypadku może stać się atutem.
Trzymam kciuczki
a bluzy nie oddawaj pod żadnym pozorem!!! Do czegoś trzeba się przytulać a jeśli jego bluza jest ci najmilsza?
¯ycie cz³owieka ma kolor jego wyobra¼ni - Marek Aureliusz

Awatar użytkownika
OMEGA
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 1140
Rejestracja: 29 cze 2005, 01:46

Post autor: OMEGA » 08 sie 2005, 19:33

Shilo, tak mi sie przykro zrobilo gdy przeczytalam to co opisalaś :( Minelo 10miesiecy i jak lepiej już ? Po 7 latach sie rozstać to dla mnie nie wyobrażalne. My jestesmy ze soba 4,5 roku. Później wejde na ten wątek o deprasji o ktorym wspomnialaś. Czasami myśle, że z uczucia tego bólu to zawalu można dostać :(

Shilo, mam do Ciebie takie pytanko troche nie odnośne milości lecz jednak z nią powiazane, co później ze wspólnymi znajomymi ?

Awatar użytkownika
Lili
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 781
Rejestracja: 16 lip 2005, 11:18
Lokalizacja: Wielkopolska

Post autor: Lili » 08 sie 2005, 22:23

OMEGA wspólczuję Ci bardzo :cry: wiem co cujesz byłam kiedyś zakochana, nie potrafiłam myśleć o niczym innym tylko o nim, ale jak to w zyciu bywa dostałam zimny kubeł wody na głowe. Zaczął kręcić z inną dziewczyną (nie wyglądało to na poważny związek)ale dziewczyna zaszła w ciąże i moje marzenia prysły w jden dzien!!skonczyło się wszystko :cry: :cry: przez 1,5 roku byłam w takiej depresji ze nie miałam siły wstawć do pracy, nigdzie nie chodziłam, nie spotykałam się ze znajpmyni wręcz nie życzyłam sobie niczyjego towarzystwa. Chodziłam tylko do pracy(bo musiałam)uczelnie zarywałam i tak moje zycie kręciło się z dnia na dzień, ryczałam bezp powodu tak nagle, myślałam ze nie bedzie konca mojej rozpaczy. Teraz uczę się z tym zyć, ciągle jak pomyślę o nim robi mi się smutno i chce mi się płakać , ale musze z tym żyć wracam pomału do zywych :cry:
"....z utrat± piêkno¶ci - czymkolwiek ona jest - traci siê wszystko" Oscar Wilde
_______________________________________
juz po....27 kwietnia 2006r. - operacja powiêkszenia piersi, dr Kubasik

Awatar użytkownika
shilo
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 1175
Rejestracja: 31 lip 2005, 21:35
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Post autor: shilo » 09 sie 2005, 01:21

OMEGA trzymam kciuki za rozmowe i jestem ciekawa czy cos z niej wyniklo?
Jesli chodzi o znajomych to niestety z wieloma przestalam sie kontaktowac. Po rozstaniu probowalam walczyc jeszcze o zwiazek , spotkalismy sie , prosilam aby wrocil ale on sie zaparl ( to ja w furii powiedzialam zeby sie wyprowadzil wiec obwinialam sie za koniec tego zwiazku). Dlugo trwalo moje dochodzenie do siebie i jednym ze sposobow bylo kompletne odciecie sie od wszystkiego co sie tyczylo jego. Nie chcialam nawet slyszec jego imienia, no i spotykac sie ze wspolnymi znajomymi bo temat rozmow byl zawsze ten sam - na poczatku chcieli nas pogodzic a potem tylko mogli wspolczuc.
24.08.2005 nos i usta u dr. Sankowskiego
9.01.2006 korekta noska i ust u dr. Bromy

Awatar użytkownika
OMEGA
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 1140
Rejestracja: 29 cze 2005, 01:46

Post autor: OMEGA » 09 sie 2005, 01:48

Spotkalismy sie u niego, polowe spotkania przeplakalam... :( mu też splynela lezka.. Serce mnie tak boli, że chyba dzisiaj nie usne..
Przeprosilam go za swoje zachowanie, podziekowalam za to jaki byl kochany przez tyle lat i za to, że zawsze by w porzadku wobec mnie. Mowilam, ze strasznie mi przykro, ze tak to sie konczy..on na to, że mu też, bo dobrze wiem jakie mial plany wobec mnie(slub). Powiedzial, że już chyba nie moglby mi zaufac, że mialam już tysiac szans i dobrze wiedzialam,że jezeli jeszcze raz sie tak zachowam jak sie zachowalam to bedzie koniec. No i ja wiedzialam :( Tylko mam taki zjebany charakter, ze jak juz jakis czas bylo dobrze to poczulam sie chyba zbyt swobodnie.. :( Jedyne co moge teraz zrobic to pozazdroscic dziewczynie ktora z nim kiedys bedzie..:( Nie wybacze sobie mojego zachowania chyba do konca zycia :!: Powiedzial, ze to juz koniec, jest bardzo zraniony przeze mnie, juz nie raz go zranilam i zle mi z tym strasznie :( ale w jego oczach widzialam,ze sie waha, jednak powiedzialam mu, ze nie bede naciskać aby ze mną byl, bo moze by się zgodzil (?) ale boje się, że jak podobna sytuacja sie ponowi to on już totalnie bedzie zraniony a ja wtedy chyba umre. Teraz już czuje jak umieram :( czuje jakby mnie coś zabijalo, nawet jak uda mi sie uspokoic to wystarczy sekunda i lawina lez gotowa :(

Awatar użytkownika
shilo
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 1175
Rejestracja: 31 lip 2005, 21:35
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Post autor: shilo » 09 sie 2005, 11:51

Bardzo Ci wspolczuje znam to uczucie powolnego umierania, ja wtedy zamknelam sie w domu, nie chcialam nikomu wyplakiwac sie w rekaw. I to byl blad , niszczylam swoja psychike, zadreczalam sie, nie moglam powstrzymac lez, nie moglam spac ani jesc, przez 5 dni schudlam 7 kg! Niestety chcialam glupio sobie pomoc i baralam persen i deprim chcac sie uspokoic, to leki ziolowe a jak sie potem okazalo moga zabic! Po 5 dniach od roztania trafilam na pogotowie, wyniszczylam organizm, zniszczylam nie tylko swoja psychike ale i rodzicow. Gdyby nie kolega ktory usilnie sie do mnie dobijal gdy nie otwieralam drzwi to by mnie juz nie bylo, zasnelam i nie moglam sie obudzic. Tak dzialaja nawet ziolowe leki na wyniszczony organizm!!! Lezalam w szpitalu pod kroplowka 4 okropne dni, moj ukochany nie przyszedl do mnie czego absolutnie nie moglam zrozumiec, wtedy spadly mi klapki z oczu, ja na jego miejscu siedzialabym 24 godz na dobe przy jego lozku a on mnie po prostu olal. I gdzie ta wielka milosc??? Tamte wydarzenia zmienily mnie diametralnie, teraz jestem zupelnie inna osoba, nadal cierpie na mysl o nim, pozbylam sie wszystkiego co moglo by mi go przypominac. Zajelam sie soba, robie dla siebie to na co nie mialam czasu pochlonieta tamtym zwiazkiem ( np ta operacje noska). To okropnie boli, rany goja sie bardzo powoli, nie umiem nikomu w pelni zaufac, ale zycie toczy sie nadal, jest piekne, swiat jest piekny, niestety musialam sie go nauczyc od nowa. Ale powoli z tego wyszlam, fakt ze chodzilam do przemilej Pani Malgosi terapeutki ktora pozwolila mi zrozumiec pewne rzeczy, zrozumialam ze nie moge sie obwiniac , milosc przetrwa wszystko a jesli nie przetrwala to znaczy ze nie byla taka jaka powinna byc. Dlatego prosze Cie wez przyklad ze mnie, nie rob zadnych glupot, jesli Cie kocha to wroci jesli nie to znaczy ze cos nie tak z ta miloscia. Wiem ze kazdy dzien bedzie dla Ciebie katorga, postaraj sie czyms zajac aby nie myslec! Ja w to nie wierzylam ale czas naprawde leczy rany.
24.08.2005 nos i usta u dr. Sankowskiego
9.01.2006 korekta noska i ust u dr. Bromy

malwinka
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 491
Rejestracja: 02 sie 2005, 20:57
Lokalizacja: Eire
Kontakt:

Post autor: malwinka » 09 sie 2005, 12:31

Współczuję wam dziewczyny bardzo. Omega trzymaj się, musisz się podnieść. Z czasem zrozumiesz, że to nie koniec świata. Ja dopiero teraz przeżywam swoją wielką miłość. Poprzedni związek (z ojcem mojego dziecka) był porażką totalną. Zostawił mnie w ciąży. Dostał kolejną szansę ale nie podołał. Był alkohol, narkotyki, awantury. A jak trzeba było wstać do dziecka, to słyszałam tylko "ja ci współczuję". No i cholernie zazdrosny był. Wytrzymał pół roku. W końcu poszedł pić z kolegami (i ćpać), a że chodził na siłownię I brał sterydy (o tym dowiedziałam się później) więc palma odbiła. Pech chciał, że go wtedy spotkałam. Bardzo się wkurzył. Odprowadził mnie do domu, awanturując się. Przed samym wejściem zaczął mnie tłuc. Ale nie istotne. Dostał też mój ojciec (bo mieszkaliśmy z moimi rodzicami), a że to parter to miałam wszystkie okna wybite. Myślałam, że jak otrzeźwieje to choć głupie "przepraszam" powie. Pomyliłam się po raz kolejny. Usłyszałam za to "zobaczysz co ci zrobię, jak cię spotkam". Jeszcze dużo pisania. W każdym razie to był koniec tej znajomości. Nie musiałam się nawet "leczyć" z tego związku. Nie było mojej winy absolutnie. Dla mnie został zwykłym chamem. A po chamie nie trzeba rozpaczać.

Awatar użytkownika
Sarka
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 295
Rejestracja: 24 sty 2005, 01:11
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Sarka » 09 sie 2005, 12:39

Mowisz Omega,.ze on byl taki dobry "idealny" "kochany'-wies ztakich facetow zawsze doecnia sie juz 'po".. gdy SĄ nie dba sie o nich..kobieta nie mzoe byc zbyt pewna,ze "facet jest caly jej" bo go straci..powiem wiecej, gdybys go nie s"stracila(chcoiaz mzoe dos iebie wrocicie) moze nie wiexiałabys jak bardzo go kochasz...a moze za jakis czas sama dojdziesz do wniosku,ze jdnak dobrze,ze ak sie skonczylo..

Awatar użytkownika
OMEGA
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 1140
Rejestracja: 29 cze 2005, 01:46

Post autor: OMEGA » 09 sie 2005, 12:57

Kolejny poranek...czuje sie fatalnie.. prosil bym dzisiaj do niego nie dzwonila, że chce choć jeden dzień być sam. On wolalby z dnia na dzien sie nie widziec aby przecierpiec to latwiej.Powiedzialam mu, że dla mnie to najgorsze rozwiazanie, ze chce aby chociaz poszedl ze mna na spacer co pare dni porozmawiac, bo inaczej nie dam rady :(. Ale z drugiej strony taki spacer tez potrafi zabic, wczoraj gdy odprowadzal mnie do domu, juz nie szlismy za reke, ani przytuleni, pod domem gdy mnie odprowadzil powiedzielismy tylko 'pa' i kazdy poszedl w swoja strone, na schodach tak sie rozryczalam, ze chyba wszyscy slyszeli. :(

Nadal nie moge sobie wybaczyc jak moglam go tak zranic po raz kolejny (ale to wszystko przez % :( także ) Powiedzial, ze juz mi nie ufa na 100% a zwiazek bez zaufania jest raczej trudny do przetrwania tymbardziej, że od wrzesnia ma nowa prace i musi wyjechac na pare miesiecy a ja zostaje bo studiuje.. a zaufanie zdobywa sie cieżko, tymbardziej, że przez ostatnie pól roku popelnilam ten sam blad juz tyle razy... sama sobie taki los zgotowalam.

Ale nadal jest ok wobec mnie, powiedzial,zebym sie nie martwila, ze zmieni telef, a jak zmieni to oczywiscie mnie poinformuje, ze moge dwonic jak bede miala problem i zebym nie miala do niego zalu, że to koniec, że mu też jest bardzo ciężko.

Dodam, że to mój pierszwy chlopak, pierwsza milość.. którą sama zabilam :cry:

:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(

malwinka
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 491
Rejestracja: 02 sie 2005, 20:57
Lokalizacja: Eire
Kontakt:

Post autor: malwinka » 09 sie 2005, 13:00

Omega, przepraszam za pytanie, czy ty masz problem z alkoholem?

ODPOWIEDZ

Wróć do „Damskie sprawy”