Ja z kolei bardzo lubie dzieci, i te malutkie i te starsze, lubie sie nimi zajmowac i nigdy nie odmowilam kolezankom pomocy przy dziecku, nawet jak to byly 2 tygodnie... Wiem, ze dzieciaki sa super i moga dawac ogromna radosc, ale pomimo to wcale nie czuje pragnienia, zeby miec swoje.
A to, czy macierzynstwo jest meczenstwem czy nie zalezy, od samych rodzicow.... Nie wszystkie kobitki sa takie dzielne i samodzielne jak Pola. Mam kolezanke, ktora mieszka w innym miescie, bez rodzicow, bez tesciow, maz wiecznie na wyjazdach, a ona wiecznie sama z dwojka malchow... z tego co mowi, jest jej bardzo ciezko, i wcale nie jest szczesliwa. Tydzien po urodzeniu drugiego dziecka, jej maz wyjechal w delegacje na 2 tyg. ( i to nie dlatego, ze jest zlym mezem, ale po prostu taka praca, ze musial), ona po cesarce nie mogla sie ruszac, a w domu trzylatek i malenka dziewuszka...przyjechalam do niej na te dwa tygodnie, bo dziewczyna naprawde nie dalaby sobie rady i powiem wam, ze podziwiem te mamy, ktore same, bez mezow daja sobie rade w takie sytuacji. Ja bylam umeczona jak po obozie przetrwania, chociaz dzieciaki byly slodkie. Ale wcale nie dziwie sie Samanthi, ze boi sie zdecydowac na takie pol- samotne wychowanie dziecka. Swoja droga nasz rynek pracy jest okrutny i bynajmniej nie zacheca do bycia rodzicem...zero wyrozumialosci zarowno dla ojcow jak i matek...
Cukiereczek fajnie, ze tak to wszystko szczerze opisalas
Tak off topic chcialam dodac, ze bardzo fajnie rozmawia sie z Wami, Szanowne Panie z Beauty...poziom zadko spotykany jak na internet. Jest jak w gronie kolezanek, a nie jakichs zapienionych wrogow...
to forum, jak dla mnie, zupelnie obala stereotyp, ze kobitki dbajace o urode (wiecej niz srednia) i robiace op. plastyczne sa glupiutkie i puste










