Ja czuję się już znacznie lepiej, ale co nie znaczy, że dobrze... W każdym razie już śpię w nocy i nie ryczę przy byle okazji... Wyciszyłam się.
Nie mam żalu za to, że odszedł- lepsze to niż miałby mnie zwodzić i byśmy oboje trwali w związku w którym nie byliśmy szczęśliwi. Bo przecież nie wystarczy tylko kochać lub być kochanym, te dwie rzeczy muszą istnieć naraz. Nie można wiecznie czekać, na to, że znów będzie tak jak dawniej...
Ale żal mi tych pięknych chwil spędzonych razem, naszej nici porozumienia, bliskości i znajomości siebie nawzajem, tego, że miałam przy sobie naprawdę wspaniałego człowieka... Bo to, że przestał mnie kochać nie czyni z niego potwora- miał do tego prawo.
Nie wiem czy będę jeszcze umiała kogoś pokochać tak jak jego... Szczerze w to wątpię. Na pewno będę bardziej ostrożna.
Ale to chyba faktycznie nie mogło trwać dłużej- nawet jakbyśmy wrócili do siebie to na zawsze pozostałaby we mnie obawa, że znowu się rozmyśli- może wtedy jak już będą dzieci :| A przecież poczucie bezpieczeństwa jest tak ważne w związku... Zawsze będzie w moim sercu, ale to nie znaczy, że już nikt inny w nim nie zagości.
Nie mogę dalej o tym pisać bo znowu łzy napływają mi do oczu...
***
Dziękuję za tantrę, dziękuję wszystkim za pomoc

Takie mądre i ciepłe słowa wiele dają gdy stoi się u progu nowego etapu życia- dużo nieznanego przede mną, wiele jeszcze będę musiała się nauczyć. Boję się, ale jakaś cicha nadzieja kiełkuje mi w sercu, że jeszcze wiele pięknych chwil przede mną
