Na odgłos przekręcanego w zamku klucza, kochanek rzuca się do szafy, zamyka za sobą drzwi, ale tak nieszczęśliwie, że jajka zostają mu na zewnątrz. Nie może jednak "zastosować poprawki" bo do pokoju wpada
mąż, siada przed telewizorem i krzyczy do żony : - Odgrzej mi te wczorajsze knedle ze śliwkami, bo właśnie mecz się zaczyna. Żona spełnia polecenie męża i po chwili wnosi na talerzy pachnące kluski. Siada w kuchni i ze strachem czeka na rozwój sytuacji. Po chwili słyszy przestraszony krzyk męża, wchodzi do pokoju: - Co sie stało kochanie? - pyta - Boże!!! Jak Legia w drugiej minucie strzeliła gola - mówi mąż - to
strąciłem talerz z knedlami ze stołu. Zebrałem wszystkie z podłogi, ale dwa przylepiły się do szafy. Ja je widelcem, a one mi mówią, żebym spierdalał i ze ch**j jestem.
Dmucha klient panienke i nagle mówi: - Masz może łyżkę do butów ?
- Nie mam. A po co ci teraz ? W takiej chwili ? - Noo... tak mi dobrze, że bym jeszcze jajka włożył.
Przychodzi koleś do sklepu z zabawkami i mówi do sprzedawczyni:
- Dzień Dobry, chciałbym żeby Pani poleciła mi jakieś wypasione puzzle, ale żeby było trudne, bo strasznie dobry jestem w te klocki.
Sprzedawczyni przyniosła mu 1000 elementów - Obraz przedstawia pupę zebry - same czarne i białe elementy. Koleś na to patrzy i mówi: - A czy można cos trudniejszego, bo nie chwaląc się takie klocki to układam jak się spieszę na tramwaj. Klientka popatrzyła na niego i przyniosła mu zestaw wymiatacza puzzli: 10000 elementów, obraz przedstawia zamgloną drogę podczas śnieżycy - wszystkie szare. Koleś patrzy i mówi:
- Chyba se Pani jaja robi ze mnie. Takie klocuszki to moje dzieci pykają
na śniadanie. Babka już złapała ciśnienie i poszła na zaplecze szukać czegoś trudniejszego. Nie ma jej, nie ma... w końcu przychodzi i dźwiga jakieś ogromne pudło. Zawartość: 50 000 puzzli, 25 m2, obraz przedstawia zaćmienie slońca w jaskini - hardcore dla zwykłego wymiatacza puzzli. Ale koleś na to patrzy i mówi: - No nie Serio Pani myśli, że taki słaby jestem?! Ona wpadła w szał i krzyczy do kolesia:
- PANIE! WYPIERDALAJ PAN ZE SKLEPU, PRZEJDŹ PAN PRZEZ JEZDNIE, WEJDŹ PAN DO SKLEPU NA PRZECIWKO, TAM POPROŚ PAN KILOGRAM BUŁKI TARTEJ I SE PAN k***a ROGALA UŁÓŻ.
Pewien włamywacz planuje skok swojego życia.Realizując swój perfekcyjny plan dostaje się nocą bez problemu na teren okazałego banku. Po chwili stoi przed pokaźnym sejfem. Z dziecinną łatwością otwiera go i znajduje w środku... 2 jogurty. Szok jest wielki, więc dla poprawy nastroju wtranżala je bez wahania. Bezzwłocznie udaje się do kolejnego sejfu licząc, że tam sie obłowi. Po jego otwarciu zaskoczenie jest spore, ale wtórne - w środku znajduje 12 jogurtów... Wchłaniając je zastanawia się gdzie może podziewać się ta cała kasa... Musi być w trzecim sejfie, który stoi już po chwili otworem. Zawartość: 30 jogurtów. Już nie głodny, ale z czystej chęci podreperowania własnego ego pochłania je wszystkie co do ostatniego. "Te cholerne banki też już nie są tym czym były kiedyś" - myśli sobie wkurzony włamywacz opuszczając z pełnym brzuchem budynek banku. Na drugi dzień rano kupuje gazetę i czyta jej naglówek: "Niecodzienne włamanie do Banku Spermy ..." :lol:







