gosiaczek pisze:Przeżyłam najgorszy koszmar w moim życiu.....
My przeprowadziliśmy się do nowego domu niedawno i pech straszny bo akurat kiedy dzwoniła do mnie moja mama był wyłączony prąd w całym domu bo mój mąż zakładał kontakty więc telefon nie działał.
2 maja wieczorem zadzwonił telefon, jakoś niewiedzieć czemu, przestraszył mnie jego dzwonek.Dzwoni mamy mąż i mowi mi że moja mama już jest w niebie....
Umarła .
gosiaczku, wspolczuje i jest mi bardzo przykro

straszne, ze tacy dobrzy ludzie tak szybko odchodza :?
Jestem pewna, ze osoby swiadome w takiej chorobie, czuja i wiedza kiedy jest ten moment odejscia, mysle ze twoja kochana mama chciala sie po prostu z toba pozegnac
Moj tata umarl na raka, wiedzial, ze to wlasnie sie zbliza.
Tata lezal w szpitalu w Bydgoszczy. Byla niedziela kiedy do nas zadzwonil i zarzadal natychmiastowego wypisu do domu (mama stanela na glowie - zadzwonila do ordynatora i zarzadala wypisu w niedziele), praktycznie w niecale 2h byl juz w domu.
Szczesliwy, ze byl z rodzina i w domu, pamietam wszystko jakby to bylo wczoraj - kazdy jego gest, spojrzenie (a jest juz prawie 7 lat od smierci taty). Byl bardzo slaby, pomagalam tacie isc do toalety, balam sie strasznie, ze upadnie

Odpoczywal w swoim pokoju, a w drugim ryczalam jak bobr

W pewnym momencie zauwazylam, ze z tata jest cos nie w porzadku (galki oczne uciekaly do gory, zaczol dziwnie lapac powietrze "jak ryba") strasznie sie wszyscy przestraszylismy. Zadzwonilismy po znajoma lekarke, ktora po obserwacji stwierdzila, ze tata jest w poczatkowym stadium agonalnym ... itd
Wsparcie i pomoc dostalam natychmiast od mojej najblizszej kolezanki, ktorej ciocia byla dyrektorem szpitala. Wszysko bylo juz przygotowne w szpitalu (sala, aparatura itd).
Zmarl w nocy 2:30 z niedzieli na poniedzialek w szpitalu w Toruniu

Mama i ja bylysmy przez ten caly czas razem z tata (i przy tacie).
Wtedy zrozumialam, ze tata chcial sie z nami pozegnac, wiedzial i czul, ze to jest koniec (nawet nie chcial jechac juz do szpitala, tylko umrzec na swoim lozku).
Dodam, ze dzien przed smiercia rozmawial przez telefon ze swoja kuzynka (z Radomia) i tak powiedzil: " Moja droga kuzynko, rozmawiamy ze soba ostatni raz i juz sie nie zobaczymy"
gosiaczek,
Kiedy o tym opowiadam, chce mi sie ryczec, bardzo za nim tesknie .... i nawet po tak dlugim czasie czuje jaby to sie dopiero wydarzylo

przyzwyczailam juz sie do takiej sytuacji, ale nigdy tego nie zapomne i wiem, ze kiedys na pewno sie spotkamy
Wiem, ze teraz jest ci bardzo ciezko, pozniej przyjdzie spokoj (smutek i zal po utracie kochanej osoby pozostanie na cale zycie) :|
Trzymam mocno za ciebie kciuki

"Czerp z innych, ale nie kopiuj ich. Bądź sobą." Michel Quoist
"Uroda ciała, kondycja umysłu i ducha – to elementy wzajemnie sie przenikajace – wewnetrzna rownowaga zapewnia piekno, zdrowie i spokoj".
W każdym przypadku człowiek ponosi konsekwencje własnych wyborow.