Strona 1 z 25

Prawo jazdy

: 19 mar 2007, 16:31
autor: Michitka
Takiego tematu nie znalazłam, a wydaje mnie się, że moze być interesujący i może poóc przyszłym kursantom.
Dokładnie jak wspominacie zajęcia i te teoretyczne jak i praktyczne? Swoje pierwsze jazdy no i najważniejsze jak przeżywaliście egzaminy, za którym razem zdaliście?
Albo czy spotkały was jakieś wesołe, bądź nie miłe sytuacje
Może jakieś rady??

: 19 mar 2007, 16:33
autor: nikolettkaa
ja jestem w trakcie robienie jestem po teroi ,ale ciagle robie błędy i jak tu się dostać na prkatyczny..ehh.. tzn na jazdy :P

: 19 mar 2007, 22:11
autor: wicherek
Temat dla mnie oh(w1 :badgrin:

Za moich czasów ;) było inaczej
Robiłam eksternistycznie, czyli nie miałam cześci teoretycznej.

Na pierwszej jeździe wyjechałam na miasto i tak już zostało :p Jak się okazało prowadzenie mam we krwi 8-)
Plac manewrowy to dla mnie "pikuś", do dnia dzisiejszego uwielbiam parkowac tyłem i wciskac sie do każdej najmiejszej dziurki ;) . Z reszta kręcenie kierownicą i wjechanie/wyjechanie z zatłoczonego miejsca sprawia mi ogromną frajdę :-D

Mam niemal obsesję :badgrin: równego, porządnego ustawiania samochodu, nawet jesli postój ma trwac tylko minutke.
Pozabijałabym i odebrała prawo jazdy wszyskim co to potrzebuja 1,5 metra z tyłu i 1,5 metra z przodu aby zaparkować samochód :evil: :evil: :evil:
Ja nie pozostawiam wyboru, zostawiam 20 no maksymalnie 30cm :p

A i http://www.beautywpolsce.com/forum/imag ... 281%3B.gif jeszcze tych, co jadą lewym pasem na dwupasmówce z prędkoscią 50 km/h, bo za 5 km będa skręcać w lewo http://www.beautywpolsce.com/forum/imag ... /klnie.gif


Egzamin zdałam za pierwszym podejściem :-D

Kilka lat później robiłam prawko na motor i tez nie miałam najmniejszych problemów oh(w1

i tyle chwalenia sie :oops: ;)

: 19 mar 2007, 22:22
autor: jaaa
temat na czasie dla mnie bowiem w ta sobote zdalam prawko :-D - za 3 razem...

ale to dluza historia wiec ;)

kurs robilam jak mialam 18 lat chyba czy 19 na starych zasadach,oblalam na luku dwa razy!! oh(rf1 co wtedy nie wierzylam wogole jak mozna oblac na luku przeciez on taki prosty,noi zniechecilam sie dalej do zdawania ,i mialam przerwe dwa lata w tym czasie zaczelam znow jezdzic duzo przez pare tygodni zeby wkoncu zdac egzamin ,noi zebym byla pewna siebie, do tego na szczescie moje zmienili zasady na placu,noi tym razem poszlo bezblednie wszystko z jedna drobna pomylka na egzaminie zamiast zawrocic skrecilam ,no ale uznal mi to:)

chyba stres mi w zdaniu tez pomogl ,bowiem do poprzednich dwoch podeszlam calkowicie na luzie a teraz dopiero egzamin potraktowalam powaznie- chyba musialam tez dorosnac do posiadania prawka :-)

: 19 mar 2007, 22:59
autor: katrinn
wicherek pisze:Mam niemal obsesję :badgrin: równego, porządnego ustawiania samochodu, nawet jesli postój ma trwac tylko minutke.
Pozabijałabym i odebrała prawo jazdy wszyskim co to potrzebuja 1,5 metra z tyłu i 1,5 metra z przodu aby zaparkować samochód :evil: :evil: :evil:
Ja nie pozostawiam wyboru, zostawiam 20 no maksymalnie 30cm :p

A i jeszcze tych, co jadą lewym pasem na dwupasmówce z prędkoscią 50 km/h, bo za 5 km będa skręcać w lewo :evil:


Egzamin zdałam za pierwszym podejściem :-D
ja też :-D
prawko mam od 3,5 roku i tyle jeżdżę, zdecydowałam się jak urodziłam drugie dziecko, żeby stać się samodzielną :-D egzamin poleciał, najpierw teoria bezbłędnie, później plac i miasto, w trakcie jazdy urabiałam egzaminatora jak się dało, że mam dwoje dzieci i mąż zapracowany i że ja ze wszystkim sama itd. kiedy powiedział że mi gratuluję złapałam go i pocałowałam w policzek :badgrin:

: 20 mar 2007, 11:39
autor: agatha_s
Ja prawo jazdy mam już od ponad 13 lat. Podobnie jak wicherek, też zdawałam eksternistycznie.

Zanim wsiadłam do samochodu miałam już za sobą egzamin teoretyczny. Uczyłam się jazy na dużym fiacie i tak zdawałam egzamin. Zdałam za pierwszym podejściem, ale miałam straszne obciążenia psychiczne, bo rodzina z racji telentów do jazdy oczekiwała, że o pierwszej jazdy będę śmigać niczym Schumacher :badgrin: a ja się najzwyczajniej na świacie bałam.

Po zrobieniu prawka, kupiłam sobie malucha i zaczęłam naprawdę jeździć. Śmigać jak Schumacher zaczęłam dopiero po roku od zrobienia prawka, kiedy zyskałam pewność.

Kochałam szybkość, im więcej koni pod maską tym było lepiej, ale do czasu. Kiedyś wracałam z daleka do domu, nie będę mówić z jaką prędkością jechałam, ale na pewno o wiele za dużo (pewnie się już przedawniło :badgrin: ), dojechałam szczęśliwie, ale kilka godzin później przy prędkości 80 km/h eksplodowała mi opona od strony pasażera. Nie miałam szans na opanowanie samochodu. Miałam szczęście, w sumie poza zniszczonym kołem nic się nie stało. No ale od tego czasu mam barierę psychiczną i nigdy nie przekraczam prędkości 160 km/h, chyba że auto jest nowe z salonu i ryzyko takiej awarii jest bardzo niewielkie. Moim starym gratem nawet 160 km/h się boję. Ciągle mam w głowie, że przecież coś może pęknąć i wtedy ciemna masa.

Kurs nauki jazdy wspominam z sentymentem, było wtedy strasznie gorąco a ja przyklejałam się do dermowej tapicerki dużego fiata. :badgrin:

: 21 mar 2007, 20:08
autor: blanka11
ja prawko B mam też już kupę lat , ale teraz wybrałam się na A i powiem szczerze że jakbym miała z marszu zdawać testy to leżę na całego , na razie mam teorię (bo za zimno)
"lekcje" indywidualne ( dzięki temu mają nawiększy wskaźnik zdwalności za pierwszym podejsciem ) ale brak mi czasu i liczę że dopiero w czerwcu mi się uda wykorzystać wszystkie godziny :roll: :roll: ;)

: 21 mar 2007, 20:29
autor: iff
Egzamin zdalam kilkanascie lat temu za pierwszym podejsciem -pisemny (kujon) i praktyczny (farciara do kwadratu!). Uczylam sie jezdzic na starym poldku, ktorego bylam chyba ostatnia uzytkowniczka - zaraz po skonczeniu kursu zostal zezlomowany...a co sie z tym wiaze - byla to kupa zlomu notorycznie gasnaca na swiatlach! Nie ma to jak trening na odpowiednim sprzecie heheh.
Tydzien po otrzymaniu dokumentu nabylam droga kupna swoj pierwszy samochod (moze to za duzo powiedziane?) - fiat 126 p !!! Uzywany! Kto nie jezdzil - ten nie wie! jakich to wrazen i przygod moze dostarczyc takie cudo techniki. I jak moze zaprawic w bojach kazdego kierowce czy kierowniczke.

: 22 mar 2007, 10:00
autor: _dagusia_
prawko mam od października 2005 - zdana praktyka za drugim podejsciem
(pierwsze podejście oblane na placu)

prawko zdawałam jeszcze starym trubem,
teoria, potem praktyka (plac + miasto) a nie jak teraz ze jest tylko łuk i órka bodajże i potem na mieście parkowanie

niecały rok po zdaniu prawka (od września 2006 zaczęłam byc kierowcą praktykującym - dostałam autko)

tearz wspomnienia:

nie należe do tkz. urodzonych kierowców jak Wicherek

szło mi na kursie bardzooo opornie, cud że zdałam ...
prawdziwa nauka jazdy to była dop. jak wsiadłam w samochód we wrześniu

stłuczki nie miałam żadnej (raz tylko spotkanie 1wszego stopnia, wieczorkiem jak jechałam na fitness z betonowym kwietnikiem przy parkingu ... ale cichoooo ... urwałam zderzak ;-d

ale został naprawiony więc się nie liczy ;-d

ogolnie to idzie mi dobrze, czuje sie juz pewnie, nie boję się wyjechac na drogę itd

ale np. w tkz. trase bym nie pojechała,
nie mama za grosz orientacji w terenie, czasem gubię sie we własnym mieście.

brakuje mi jeszcze b. duzo, ale trening czyni mistrza

i zadne kursy i 30 h za kółkiem koło instruktora nie dadza tyle co pozniejsza praktyka - moi zdaniem

: 22 mar 2007, 10:11
autor: gosia29
A ja jestem bardzo dziwnym przypadkiem:) Jeżdżę 7 lat różnymi autkami od osobówek po busiki typu VW transporter czy Renault Master... Nie mam problemu z jazdą w co wsiądę to ok. i jadę:) Stłuczek nie miałam tfu tfu;) Jednak historia mojego egzaminu jest zadziwiająca - paraliż na placu manewrowym hihi zdałam za 2 podejściem... przed egzaminem robiłam placyk z zamkniętymi oczkami - a jak wchodziłam do autka w Ośrodku - totalny kataklizm oh(m1
Tak jak wicherek lubiłam się wciskać, ale skutecznie oduczyli mnie od tego inni kierowcy... po parokrotnym poobijaniu zderzaków przez wyjeżdżających "inaczej" wole zostawiać temu przede mną i za mnaą nieco więcej swobody. Bo typek odjeżdżał a ja miałam "posiniaczone" auteczko.