Strona 1 z 11

Nianie,Gosposie,Catering, au pair :-)

: 14 kwie 2005, 08:26
autor: Gosc3
Zanim zacznę nowy temat prośba do Cyryl-Bei i Sugar- naszych przeuroczych moderatorek- by ustosunkowały się do propozycji nowego tematu.

Będę wdzięczna za Wasze sugestie :)

: 14 kwie 2005, 10:52
autor: Gosc3
Byłam au pair dwukrotnie.
Od 22.02.2000 do 11.02.2001- USA -Saint Paul i Gaithersburg /agencja EF/ :)
Od 10.06.2001 do 26.08.2001- Madryt /agencja Prowork z Gdańska- nie polecam :!: :evil:

+ + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + +

Roczny pobyt w Stanach uważam za jeden z najlepszych okresów w moim życiu.
To był szybki kurs dojrzewania, samodzielnego życia, podejmowania decyzji. Doceniłam moich rodziców, cholernie tęskniłam za rodziną.
Poznałam fantastycznych ludzi -szczególnie nauczycieli w College'u i na Uniwersytecie, którzy okazali mi tyle ciepła, troski.
Dużo podróżowałam- zjechałam Amerykę- wzdłuż i wszerz- choć nie sądzę, bym mogła tam pozostać na zawsze.

Trafić na właściwą rodzinę-to połowa sukcesu. Sa dziewczyny, które trafiają idealnie, są i takie -co trafiją jak przysłowiowa kula w płot :(

"""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""

Moja pierwsza rodzina- Mary Jo Driscoll i James Zacharsky- Nora i Matthew. Czułam się u nich jak w domu i byłam traktowana jak członek rodziny- zabierali mnie w swoje podróże- do LA, San Francisco,Phoenix, Meksyku- płacąc za przeloty samolotem, noclegi w hotelach.
Niestety -wszystko co piękne szybko się kończy- zaczęły się schodki- łamanie podstawowych reguł programu- 12 godzinna praca- od pon do pia. Zbuntowałam się- zmieniłam rodzinę.

Moja druga rodzina- Laura i John Hieronymous, David i Elyse. Wszystko byłoby gdyby Laura nie zaszła w ciążę- zaczęła mieć humory... zimą nie pozwalała włączać ogrzewania, robiła mi awanturę,że zjadłam jej banana, jej jogurt :( w ciągu 2 miesięcy schudłam 12 kilo- długo nie mogłam wyjść z anoreksji :(

Madryt- krótki pobyt- Francesca i Leticia. Wytrzymałam 2 miesiące- pogoda mnie wykańczała- niesamowite upały-powyżej 45 stopni, duchota...
Leticie uczyłam angielskiego- pracowałam po 4-5 godzin dziennie- od pon do sob. Plus gotowanie i sprzątania (czego nie było w umowie :!: ). Powiedziałam basta :!: spakowałam walizkę i wróciłam do domu

Cóż- podróże kształcą.
Po powrocie ze Stanów zarzekałam się,że nie pojadę tam więcej. zaryzykowałam- pojechałam do Ambasady- i dostałam wizę turystyczno-biznesową na 10 lat.
W ubiegłym roku byłam w Chicago... pracowałam jako kelnerka, zajmowłam się dziecmi- przez przypadek trafiłam do świetnej rodziny- Kanadyjczyków żydowskiego pochodzenia. 5 miesięcy minęło niewiadomo kiedy i żal było wracać. Do dziś utrzymujemy kontakt e-mailowo- telefoniczny

_____________________________________________________________

Nie chciałabym traktować tego tematu jako formy pamiętnika. Służę radą, sugestiami...Na temat pracy w Stanach- nie tylko jako baby sitter czy kelnerka.
Tak się najczęściej dzieje,że dziewczyny wyjeżdżające z programu Work&Travel USA prędzej czy później przyjeżdżają do CHicago/Nowego Jorku. A że w okresie wakacji-pracy jest niewiele- lądują w serwisach sprzątających...u wrednych polek :evil: ale to już inna historia

: 14 kwie 2005, 11:55
autor: małgośka
Tak...to były czasy!
Byłam au-pair we Włoszech. Od 06.1998 do 06.1999 r. Już tyle lat minęło... Mieszkałam w Mediolanie u cudownej rodzinki. Miałam pod opieką trójkę dzieci. To był naprawdę fantastyczny rok. Usamodzielnienie, poznanie języka, nowe znajomości itd. Tego typu wyjazdy polecam wszystkim dziewczynom :!: :!: :!:
Do dzisiaj z rodzinką utrzymuję kontakt. Jeździmy tam z mężem raz na jakiś czas. Ostatnio byliśmy we wrześniu, dzieci tak urosły...ale pamiętają mnie.
Wyjazdu nie załatwiałam przez żadną agencję w Polsce tylko bezpośrednio przez agencję mediolańską. O wiele taniej i szybciej. Również służę pomocą, chociaż większość z nas ma mężów i dzieci (no u mnie tych dzieci jeszcze brakuje :( ) i pewnie na taki wyjazd nie ma szans, ale może Wasze siostry, koleżanki...Warto!

: 14 kwie 2005, 12:21
autor: Gosc3
Moja koleżanka też była au pair w Mediolanie. Wyjechała przez agencję Microserwis.

Trafiła do świetniej rodziny- kolega host taty -zakochał się w Kaśce po uszy- i dziś Pani Radice mieszka w Mediolanie na stałe :)

: 14 kwie 2005, 15:45
autor: Gosc4
Magdalena, ale co Ty się pytasz o pozwolenie zakładanai tematu :lol: To feel free ;)

Powiedzcie mi dziewczyny, a nie szkoda Wam rozstawać się z dziećmi, którymi się zajmujecie?

: 14 kwie 2005, 16:00
autor: Gosc3
Oj Sugar...co ja przeżywałam odjeżdżając z Saint Paul :cry: Matthew przy mnie nauczył się chodzić, robić siusiu do nocniczka, mówić.
Kiedy żegnałam się z resztą rodziny (a pożegnanie z MJ i Jamesem było lodowate), Matthew uwiesił mi się u szyi i nie chciał puścić jakby przeczuwał,że wyjeżdżam na dobre. Serce mi sie kroiło :cry: :cry: i tęskniłam do tego chłopca jak diabli...

: 15 kwie 2005, 15:07
autor: Surmia
Och, dziewczyny.. Ale Wy macie fajnie.. tez bym chciała gdzieś wyjechać Au Pair, ale nie mam pojęcia, jak to zrobic.. Jak czytam oferty biur w Polsce, to wszędzie chcą jakieś referencje (a skąd mam wziąc, jak peirwszy raz chcę jechać ?), no i kosztuje to kupę kasy (też jej nie mam...)...
Nie wiem naprawdę, jak Wy sobie takie wyjazdy załatwiacie..

: 15 kwie 2005, 16:40
autor: małgośka
Surmia...to naprawdę niewiele kosztuje a referencje...coż, poprosiłam kilka mam i mi napisały :lol: ot po prostu. Przecież oni nie są w stanie Cię sprawdzić :!:
Polecam załatwianie wyjazdu bezpośrednio w agencji danego miasta do którego chcesz jechać. Ja tak wyjechałam do Mediolanu i poza przelotem zapłaciłam agencji 50 000 lirów, czyli około 100 zł.

: 17 kwie 2005, 23:03
autor: Gosc3
Surmia jest cała masa agencji, które pośredniczą w organizacji tego typu wyjazdów. Polecam Ci EF, Mikroserwis (sprawdzone od lat), Au Pair Enya.
Referencje moze Ci wypisać koleżanka, znajoma, która ma małe dzieci. Pstrykniesz kilka fotek i sprawa załatwiona.
A w biurze tylko sprawdzą referencje, zadzwonią do rodziców dzieci i już.
Potem tylko akceptacja papierów w biurze w Stanach i czekasz na wieści czy ktoś Cie wybrał.

I podobnie jak to ma się do wyboru chirurga- nie idziesz do pierwszego lepszego- tylko konsultujesz się z kilkoma....
Nie bierz rodziny pierszej z brzegu, która się z Tobą skontaktuje. Oni zwykle dostają 20-30 aplikacji dziewczyn i przebierają w nich jak w ulęgałkach (ta za gruba, ta zbyt ładna, ta ma za mało doświadczenia, ta za stara, itp itd).
:shock: Zatem i Ty możesz pogrymasić. Aha- i najlepiej decydować sie na rodzinę w okolicach dużego miasta- np .Bostonu, Chciago, Nowego Jorku- :wink: jest więcej możliwości spedzania wolnego czasu poza siedzeniem gdzieś na wsi amerykańskiej z dala od cywilzacji.

: 22 maja 2005, 15:18
autor: she
Magdzia,pytanie do Ciebie, jako weteranki wyjazdów au-pair.
Powiedz mi czy nie chcialas zostac w Stanach i podjac sie jakichs studiów,szkoly itd? Myslisz,ze byłoby to możliwe? Poza tym jak Twój angielski? Podobno i wbrew pozorom tylko dwa razy w tygodniu chodzisz do szkoły angielskiego,jak to jest? Aha, no i czy moge sobie wybrac miasto,do którego chcialabym pojechac?