Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.
: 14 lip 2012, 16:46
Nie obrażę się na żadną z was, w końcu skoro sama wypowiedziałam to na forum, to oczekując waszego zdania a nie byście mi gadały bajki, które może chciała bym usłyszeć. Kiedyś mi babka powiedziała,że mam dobrego męża i to ja go nie szanuje. Pewnie coś w tym było bo zmajstrowałam sobie dziecko mając lat 17 i życie trochę mi pokazało gdzie raki zimują. Wydawało mi się,że żaden facet nie będzie mi mówił co mam robić skoro od dawien sama o wszystko dbam. Piotr to mój trzeci mąż i rzeczywiście na początku mało liczyłam się z jego zdaniem. Może powiem inaczej,nie kochałam go kiedyś, to przyszło później a on wariował za mną. Wytrzymał różne rzeczy,nawet złapał mnie na zdradzie i wtedy uderzył mnie pierwszy raz,ale nie odszedł. To było kilka lat temu. Zmieniłam podejście do męża,pokochałam go i nagle role się odwróciły. Nie wiem czy ma to związek z jego awansem i zarobkami oczywiście, czy od czasu kiedy kupiliśmy pierwszy wspólny (notarialnie) dom. Przestał tak za mną biegać, czasami twierdził,że skoro sobie poszłam to kiedyś i tak muszę wrócić. Teraz wiem od syna,że razem siedzą na budowie i dalej robią jak gdyby nic się nie stało. Było mi go czasami szkoda,że przyjeżdża z pracy do pracy bo ja zawsze wymyślam dla niego jakieś zajęcia.
Próbowałam jego narwany i nerwowy charakter tłumaczyć moimi ekscesami, tym,że to ja przez długi czas byłam dla niego nie dobra, ale ile można ?
Próbowałam jego narwany i nerwowy charakter tłumaczyć moimi ekscesami, tym,że to ja przez długi czas byłam dla niego nie dobra, ale ile można ?