kama cudne slodziaki masz
W sprawie obupolnego docierania sie kociakow nic Ci nie powiem, bo ja w zyciu kota nie mialam, psiara jestem
Ale moze Cie pociesze, jesli chodzi o kontakt z ta oporna na przytulasy kicia... moja kumpela wziela rasowego kota z hodowli. Zostal z calego miotu sam, byl tam dlugo, kilka miesiecy. Kiedy go przyniosla, byl dokladnie taki, jak opisujesz swoja kotke.
Ja go widzialam wlasnie krotko po tym, we wrzesniu tamtego roku. Podszedl wprawdzie do mnie, ale praktycznie nie dal sie dotknac.
Jej syn oswajal go doslownie na sile. Mimo, ze sie wyrywal, to go przytrzymywal i glaskal na sile, przytulal itp. I tak kazdego dnia, choc przez kilka minut.
Po jakims czasie zuwazyli, ze te przymusowe przytulasy trwaja coraz dluzej, juz sie nie wyrywal tak szybko jak wczesniej.
Teraz w kwietniu bylam u Niej i roznica jest ogromna.
Moglam go wziac na rece, na chwile, ale dal sie
Zdarzalo sie, ze sam podkladal sie z brzuszkiem, by go pomiziac...fakt, ze dalej sa to takie niezbyt dlugie chwile, ale postep jest ogromny. Nawet z nami spal juz
Wydaje mi sie, ze jednak powinno Ci sie udac ja oswoic i zrobic z niej taka przytulaske, ale to potrwa wiele miesiecy. Zycze wytrwalosci i efektow
