Wicherku nie na temat nie denerwuj sie

Moj Misiek jezdzi na motocklach od kiedy tylko siega pamiecia.Pierwsze byly motorowery a jak mial 12 lat kupil pierwszego Junaka.Mowi,ze byl tak ciezki,ze nie mial sily go dopchac do domu(po gore).Prawo jazdy na motocykl zrobil w wieku 16 lat i wtedy zaczal jezdzic po ulicach.NIGDY nie mial wypadku na motocyklu.Duzo jezdzimy na codzien,jesli tylko nie pada deszcz i nie ukrywam,ze kilka razy znalezlismy sie w niebezpiecznych sytuacjach.Wszystkie byly sprowokowane przez kierowcow samochodow.Wyjezdzanie z ulic podporzadkowanych lub skrecanie bez kierunkowskazu to norma.A juz najlepsze kwiatki zdarzaja sie w korkach,w ktorych motocyklisci przeciez nie stoja.Zajezdzanie wolnej przestrzeni lub np.gwaltowne otwieranie drzwi tuz przed motocyklem to norma.Ogolnie sprawa wyglada tak, ze przez kilku debili wszyscy motocyklisci a zwlaszcza ci na scigaczach traktowani sa jak 100% zlo.Ostatnio przeczytalam w Fakcie,ze na Glownej ulicy miasta, w ktorym mieszkam,na deptaku urzadzane sa wyscigi motocyklowe.Tak sie sklada,ze mieszkam na tej ulicy tuz obok miejsca gdzie sie spotykaja motocyklisci i nigdy tego nie widzialam.W naszym kraju brakuje miejsc gdzie mozna by sie poscigac samochodem czy motocyklem,zeby sie wyzyc i nabrac doswiadczenia.W Niemczech jest kilkanascie torow,w malenkich Czechach 2 i to klasy swiatowej.W Polsce jeden w Poznaniu.I kawalek w Miedzianej Gorze pod Kielcami, gdzie czescia toru jest normalna droga krajowa szybkiego ruchu!!!Kiedys na czas zawodow po prostu policjant lizakiem zatrzymywal ruch!!!Gdzie ludzie,ktorych bawi to i rajcuje maja sie scigac?Znajduja sobie ustronne miejsca,zeby sie poscigac a wtedy zaraz na nich robia oblawe.Sorry ale nie kazdego stac,zeby jechac do Poznania