Post
autor: majamajamaja » 02 lip 2009, 20:20
Ja kiedys przechodzilam obok dziwnego "zebrania" doroslych z jednym malym dziewczeciem w srodku, Dziewczynka malutka, ubrana jak laleczka na rozowo, tarza sie po ziemi i krzyczy w nieboglosy "mama!!!!!!!". Naokolo zebral sie krag doroslych, o srednicy jakichs 10m i spogladaja na to lamentujace dziecko. A dziecko w te swoja rozowa spodniczke z koronkami ziemie wciera i wrzeszczy. Nie wiedzialam, o co chodzi. Mowie, gdzie sa rodzice? A rodzice stali wlasnie w tym kregu, nieporuszeni i cierpliwie czekajacy, az napad szalu u dziewczynki przejdzie.
Powiem Wam, ze Niemcy maja naprawde niezle sposoby na wychowanie.
Z reszta to byla bardzo podobna sytuacja do tej opisanej przez Ciebie Sabrina, no dzieki za podpowiedzi.
Ja bylam zawsze grzycznym i ulozonym dzieckiem, ale moj brat byl faktycznie diablem wcielonym. Nie przeklinam i nie przeolbrzymiam. Ale moi rodzice widocznie nie umieli odpowiednio na jego zachowanie zareagowac. Pewnie, ze lepiej miec taka grzeczna dziewczynke, ale ja juz sie mentalnie przygotowuje na krnabrnego brzdaca, bo moj maz powiedzial mi tez, ze kiedy byl malym chlopcem, to byl nie do wytrzymania.
15 kwietnia 2009 - Brzuchanski, powieki