Ola ty czubku-wezami i pajakami nie musiala na szczescie

, ale przy starcie prawie zalalam sie lzami

...ludzie to musieli miec wokol mnie beke, bo ja najbardziej boje sie wlasnie starow bo samolot wtedy taki strasznie niestabilny sie wydaje i czuc jak ten jego tylek odrywa sie od ziemi i te skrety i kolysanie-masakra....zaciskalam oczy zeby nie patrzec czasem w okno bo wiadomo jak to czlowiek glupi-boji sie czegos a zerka mimio to

. Po 10min jak juz samolot ustawil sie we wlasciej pozycji lotu i lecial sobie juz rowno i jednostajnie nad chmurami, to juz luzik-pierwszy raz poczulam sie na tyle bezpiecznie, zeby opiac pas

. Zdecydowanie lepiej lecialo mi sie tym Aer Lingusem niz Ryanairem, ktorego nienawidze-te samoloty, to jakby sie mialy rozpasc w locie!! Lot byl ogolnie spokojny, zadnych ostrych turbulencji, ladowanie dosyc lagodne do pewnego momentu, kiedy to tez dopadla mnie straszna panika

bo w pewnym momencie bylismy juz gdzies na wysokosci ok 8pietra w bloku a lotniska nigdzie ani widu ani slychu, same osiedla domokow jednorodzinnych a samolot sie kolusze na prawo-na lewo jak jakis pijany a ja juz boze, jak w smolensku-zginiemy rozbijajac sie przed lorniskiem

i doslownie na samiutenskim poczatku pasa posadzilismy tylek i odetchnelam z ulga

AMEN...
A za niecale 2 tyg powtorka z rozrywki
Ale jaja to sie zaczely po przyjezdzie do apartamentuj. Dzwonie do drzwi pod wskazany adres a tam otwiera mi polnagi-w bokserkach, mezczyzna w wieku ok 30-35lat i po angielsku pyta o co chodzi?? A ja rownie zdziwiona-yyyyyyy ty tu mieszkasz??? bo zdaje sie, ze ja tu mam wlasnie od teraz zamieszkac??? a on, ze on to wynajmuje od tej samej parki, z ktora ja zalatwialam wszystko. No to sie wkurzylam juz na starcie, wpuscil mnie do mieszkania, zaczal sie na biegu ubierac i chcial sie pakowac jakby to on cos zawinil

aja do niego, ze spokojnie, zaraz to wyjasmimy o co tu do cholery chodzi-mial na mnie czekac moj apratament a w nim pani, ktora tam sprzata w kluczami, bo wlasciiele sa na urlopie. Dzwonie do wlascicielki a on do mnie, ze no tak, zapomniala mi powiedziec, ze troche si epokomplikowalo i musiala mi dac apartament dwa pietra nizej i ze tam czeka na mnie sprztaczka. No to ja juz wkurzona, ze cos sie pokomplikowalo??!!! rezerwowalam ten apartament, za ten zaplacilam zaliczke a nie za zaden inny i ze co to ma w ogole byc??!!! No to ona ze spokojnie, tamten jest tez 2 pokojowy itp. No to coz, nie majac wyjscia, zeszlam nizej a tam pani sprzatajaca i znow jakis koles-tym razem italino lover i ze zaraz ten pan wyjezdza i ona wtedy postrzata...po calym locie i stresach juz nie mialam nawet sily na wiecej nerwow, wiec sobie klapnela na sofie i czekalam az wreszcie bede mogla zostac sama, wziac prysznic itp. Pani niby posprztala , zostawila klucze i sie zmyla. Weszlam do lazienki a tam obraz nedzy i rozpaczy-otwieram kibelek-w srodku ochyda, podnosze butem deske-tez zero sladow mycia a wrecz slady brudu jakichs brudasow mieszkajacych tu wczesniej-bo z pewnoscia nie dal rady narobic tego wspomniany italiano w jedna noc jaka tu spedzil. Siku mi sie chcialo jak cholera a tu nie ma szans, zeby sie nawet zalatwic. Skoczylam wiec szybko do sklepu po rekawiczki, gabki, domestos, cif i inne tskie pirdoly i sama doprowadzilam te lazienkie dl stanu uzywalnosci, bo generalnie ona jakas stara i zagrzybiona nie byla, ale ewidentnie tylko przecierana a nie sprzatana-tak na odpierdziel. Porobilam flty i mam zamiar pokazac je wlascicielce razem z rachunkami za srodki czyszczace i oczywiscie odlicze sobie to sprzatnie rowniec!!!!!! Tak mnie zrazila ta lazienka, ze kupilam tez sobie nowa posciel, przescieradlo-bo kto wie jak z tym sie obchodzili skoro wc takie zajechane bylo....Lodowke w srodku tez musialam machnac bo nie dlaoby sie tam jedznia trzymac-malo tego, jakies papryczki chili tam znalazlam i otarta saszetke kremu....Ewa by sie zalamala jakby taka lodowe otworzyla

....Problem w tym, ze mialam sobie z domu wziac komplet sztuccy, talerz i kubek i zapomnialam-a tutejszych nie rusze na bank, wiec tez musialam kupic-poki co mam kubek szklany i lyzeczki plastikowe, bo prseciez nie kupie kompleyu sztuccy za nie wiadomo ile i tak samo zastawy calej a na sztuki nigdzie nie znalazlam :/. Do jogurtow i owocow wiecej mi nei trzeba poki co, bougotowac tez nic nie ugotuje a garnkow kupowac nie zamierzam, choc sa tutaj, ale wiadomo....
Gdyby nie fakt, ze baba ma moja zaliczke w wysokosci 30% kosztu wynajmu, to bym sobie darowala to sprzatanie itp i sie wynosla gdzies indziej np jutro, ale kto wie co zastanwe wynajmujac przez inne firmy?? chociaz wciaz rozwazam i jak jutro znajde czas, to moze lukne na jakis inny apartament i sie przeniose, choc jak teraz tu ogarnelam, kupilam te posciel itp to nie jest tak zle-tylko ten brak mozliwosc gotowania mnie dobija-choc z drugiej strony po doswiadczeniach tutaj, w innym apartamencie tez bym nic takiego nie tknela i wszystko bym czyscila .....
Tak wiec lekko nie jest poki co-za moim potworem strasznie tesknie, bo to pierwszy raz od kilku lat tak sie rozsalismy-nawet na jeden dzien sie nie rozstawalismy do tej pory

....dobrze, ze jest skype z video i wczoraj caly wieczor mi "towarzyszyl" az do zasniecia. Dobrze, ze jeszcze tylko dzis jestem sama, jutro do Bromka a jak wroce to wprowadzi sie wspollokatorka wiec bedzie tu juz jakos inaczej-dziwnie sie bowiem czuje sama w obcym miejscu i to po takich przebojach jeszcze wczoraj....
Malo tego-byam wczoraj na zakupach i nic nie kupila-nic fajnego nie znalazlam, wzielam bardzo malo rzeczy ze soba w nadzieji, ze jak zawsze sie obkupie w pl a mase rzeczy a tu taka bieda......

bylam w "zlotych tarasach" bo ma tam 5min pieszo a dzis zapoluje w "arkadii' moze tam mi sie bardziej poszczesci.
Straszne upaly tu sa-jakas klima by sie przydala, bo w mojej krainie deszczowcow nieprzyzwyczajna jestem do takiego klimatu jak tutaj
Ewa dopiero dzis ran odczytalam twoja wiadomosc dlatego nic sie nawet na to nie odezwalam

dzieki za pamiec
