Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Quer
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 748
Rejestracja: 05 sie 2009, 17:03

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Quer » 08 lis 2012, 11:26

I w obecnej sytuacji nie doceni Twojej pracy, nie licz na to i nie ma sie co nad tym rozczulać.
Sabrina, ty chyba w cale nie jesteś w takiej złej sytuacji majatkowej skoro działka, budynek jest na Ciebie. Dom pewnie do połowy. Czemu boisz sie rozwodu?

W AA u Ciebie nie ma dyzurnego psychologa? do takich jednorazowych porad w nagłych sytuacjach/

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Sabrina » 08 lis 2012, 12:13

Bo nic nie zyskam. Dalej bedziemy mieszkac razem,dziecku musze gotować prac,dla siebie sprzątać a poniewaz on tez z nami bedzie mieszkal,wic kozystać bedzie z tego wszystkiego.
Dom i budynek który wynjmuje to jest jedna dzialka podzielona na dwie mniejsze. Dzialka z budyneczkiem jest juz na mnie,to fakt ale to jest dzialka od jego mamy,budynek postawila jego mama ja go tylko wyremontowałam.
Z czynszem ciagle zalegają i w kazdej chwili moga zrezygnowac bo im nie idzie.
Dzialka pod domem i dom są na nas [od ROKU tez na mnie] bo mama dala mi 2 tys zebyśmy przepisali dom na mnie bo caly czas bylo wszystko na niego,a ciągle nam bylo zal dac 2 tys na notariusza.
Ja sie nie wyprowadze bo nie miala bym za co wynając mieszkania,a jak razem będziemy dalej mieszkać to rozwód mi nic nie da. Gdy by kiedys umar czego absolutnie mu nie zycze to nawet emerytury po nim bym nie mial. Moj pierwszy mąż umarl rok temu na serce w wieku 50 lat wiec róznie moze byc. Nie utrzymam sie sama, to raz a dwa nie che brac rozwodu bo córka strasznie by to przeżyła. Czasem mi sie pyta ze strachem w oczach czy kocham tatusia (thinking wiec odpowiadam ze jasne!
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Quer
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 748
Rejestracja: 05 sie 2009, 17:03

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Quer » 08 lis 2012, 12:58

Z tego co piszesz na dom i tak chyba Ty dajesz więcej kasy. działka tak czy siak jest teraz Twoja i budynek tez, jesteś w razie czego Ty i córa zabezpieczona. Trudno życie.. najwyzszy czas zadbać o Wasze( Twoje i córki) dobro. możesz wynajac, wydzierżawic sprzedać gdyby był problem z alimntami. Jest alkoholikiem wiec sadownie z cwanym prawnikiem byś go wyprowadziła.
Dlaczego musi z Wami mieszkać? chyba tylko ze względu na córę.
Ni rozumiem dlaczego litujesz się(myslisz o jego dobr) nad kimś kto nie ma litosci nad Tobą i nawet na kasie Cię oszywa.
Nie pisze tego zeby skłaniac cie do rozwodu ale nie jesteś chyba w tak złej sytuacji zeby nigdy nie brac rozwodu pod uwagę.

wysłałm Ci pw

Dopisane;
Jesteś idealną żoną, chyba kazdy facet chiłaby mieć taką co dom oporzadzi kupe kasy przyniesie, pozwoli na zawiele a i nie zapomni zadbac o niego. Ideał kobiety. Piszę poważnie bez podtekstu

Awatar użytkownika
ullrike
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3704
Rejestracja: 01 cze 2006, 08:41

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: ullrike » 08 lis 2012, 13:23

Wtrace swoje trzy grosze ,moze zle zabrzmi na tle tylu napisanych w innym tonie postow.
Napisac jednak musze :)
Sabrina tyle rad tu dostalas ,widac wielkie dziewczyn zaangazowanie .
Rady -porady ktore mnie osobiscie zmeczyly i zdolowaly ,kiedy je czytam tylko mam dola choc nie jestem w twojej skorze., A chcialam zaznaczyc ze jest jeszcze inna alternatywa ktorej bron boze ci nie sugeruje .Jednakowoz taka altenatywa jest bo ja wlasnie taki model rozwiazania swoich spraw wybralam i nie narzekam .....POLOZYC NA WSZYSTKO LACHE!
Zyc tak zeby tobie bylo dobrze ,nastaw sie na calkowity egocentryzm .,robisz tylko to co TY lubisz i ewentualnie to co bardzo musisz zrobic.
Twoje przyjemnosci licza sie przede wszystkim.
Nie rozwodzisz sie ..ale i nie szarpiesz latajac po psychologach ,stowarzyszeniach i sadach .
No moze na to spotkanie w Aa mozesz sobie pojsc, posluchac co inni mowia,,,,ale jesli zacznie ciebie to meczyc i dolowac to zmykaj.
Wojna z mezem wyniszczy i ciebie ,chcesz placic za to swoim cennym zdrowiem??
i kasa na prawnikow ,doradcow .
Zamiast zajac sie przyjemniejszym zyciem bedziesz kumulowac w sobie kwas ,na niszczaca wjone z mezem.
A daj mu zyc po swojemu, byle nie twoim kosztem .
Chce pic niech pije i tak macie oddzielne sypialnie,
Za te 50 zl kupisz sobie jedzenie dla siebie i corki ,a dla niego nic...i czesc.chce jesc musi wiecej dawac ,proste.
Obiad ugotujesz sobie raz na tydzien ,przeciez wy sie z corka odchudzacie :) po co ci gotowanie dla meza , nie kupi maz proszku do prania ,jego ciuchy leza niewyprane, , wiec ty znikasz na caly dzien ,znajdujesz sobie swoje pasje ,jezdzisz na konferencje i wycieczki z czasem towarzystwo jakies pociagajacego faceta .

Tak jak mowisz i tak mieszkac bedziecie razem ,bo rozwody i podzial majatku too dopiero zszargaloby ci nerwy..wiec po co ci to??
zycie samo przyniesie kiedys rozwaizanie ,a ty sobie teraz zyj tak jak bys miala ochote zyc bez handryczenia z facetem.

apropos pamietacie moja rure na suficie?Latem przyszli fachowcy ,nie wiem z jakiego powodu ,moze stary ich ganial ja w kazdym badz razie nie dzwonilam nie pieklilam sie raz tylko pogadalam z babka w spoldzielni i zdjecia mailem poslslam i to wsio .
No wiec przyszli robotnicy iwykuli w suficie rowek i rure ukryli .
nawet pylu duzo nie bylo....
Podstawa zycia nie szarpac sie ,i Carpe Diem samo sie ulozy ..kiedys :)

Quer
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 748
Rejestracja: 05 sie 2009, 17:03

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Quer » 08 lis 2012, 13:56

Urllike tak bym też zrobiła na miejscu Sabriny gdyby facet był zdrowy. Gdybym nie była od niego zalezna (wspólny dom ,firma) to bym olała , niech się zapije.
Nikt nie wie w jakim kierunku pójdzie jego droga alkoholowa. Im będzie starszy tym będzie gorzej z trzeźwością umysłu do tego wóda. Prędzej czy później może się znaleźć cwaniak który to wykorzysta.Niech się okae że narobi takich długów że komornik siądzie na hiopotekę. Podpisze akt sprzedazy firmy po pijaku. Podziału majatku na szczęscie nie ma więc nic pod dom nie zaciagnie.
Jak spowoduje wypadek i pójdzie siedzieć to jego problem, Sabrina będzie mieć spokój. Jak zrobi z siebie kalekę to Sabrina bedzie się z tym męczyć.Wszystko łacznie zdługami spadnie na nią. Oczywiscie że tak nie musi być a co jesli tak się stanie.
Może to jest przytłaczajace i pesymistyczne ale zycie to nie bajka. lepiej zapobiegac niz leczyć.

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: babina7 » 08 lis 2012, 14:17

Z wiekiem chyba człowiek łagodnieje, bo ja sądzę jak Ula.Nie odzywałam się wiele, bo sama nigdy nie potrafiłabym być tak twarda. Wczoraj aż pośmiałam się z mężem jak opowiedziałam mu w skrócie temat. Bynajmniej nie z Was ale ze zmian jakie zachodzą w młodszym pokoleniu. Oczywiście uświadomiłam mu jaka ja jestem dobra i łagodna...A co.?? (rofl

Znajomy jest prawnikiem i jak słucham o rozwodach, w których chcą wykazać winę jednego to koszmar. Jedna babka już wydała na prawniczkę ponad 40 000 i teraz do niego przyszła. Myślał, że prosta robota, a ciągną się sprawy i piorą brudy. Końca nie widać . Powołują psychologów, świadków....
Jakbyś chciała wychodzić za mąż, to co innego. Chcesz nim wstrząsnąć, to zagroź separacją.
zadowolona

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Sabrina » 08 lis 2012, 15:51

Kurcze napisze wam szczerze jak ja to widze.tzn co dwa dni widze to inaczej i dla tego tak sie motam (giggle
Jeszcze pare dni temu wydawalo mi sie ze kocham meza i chyba nie dala bym rady tak calkiem bez niego życi. Teraz juz mylę ze chyba bym mogla,ale tak raz na tydzien zebym go widzila. Pare dni temu wydawalo mi sie ze nie odeszla bym od niego na 100 % zeby córki nie zranic,ale teraz mysle ze bym jej to jakos przegadala i poszla by ze mną.
Wiem tez ze nie poradzilam bym sobie finansowo. Do pracy nie pojde bo gdzie,a skoro siedze w domu na meza utrzymaniu,to musze mu prac,gotować,sprzątać wiec dla tego do tej pory sie nie buntowałam,bo nie ograniczal mnie az tak bardzo finansowo. Wiedzialm gdzie trzyma pieniadze,bralam na życie czasem cos tam dla siebie przykombinowałam,ale nigdy nie szastalam pieniedzmi. Dawal mi na urlop,jezdzilam luksusowym samochodem,pokryl moje operacje,dal raz na botoks (giggle Od dwóch lat to sie zmienilo jak padal firma. Sprzedal samochód kupil 4 gorsze i handluje nimi. Ja mialam za granicą swoje uciułane pieniądze,wiec kupilam sobie auto za 26 tys zeby nie jezdzić jakimś rzęchem z 1997 roku!! Powiedzialm mu ze mama mi dala na auto (giggle

Mąz pije nieprzerwanie od ponad 26 lat. Czasem jest podpity a czasem ledwie wychodzi z samochodu. Mial juz z 19 lat temu zabrane prawojazdy ,ale nic to nie dalo,dalej jezdzi po pijaku. Gdy bym chciala zeby poszedl na leczenie,to tylko dla tego zeby nie zabil kogoś,bo zrujnuje zycie komus i nam. Żeby nie zostal kalekom ,bo musial bym go niańczyć ,a wiem ze bym go nie opuscila,bo sumienie by mi nie pozwoliło.
Gdy by mi jakis czrodziej powiedzial zebym sie nie obawiała,bo nie zabje nikogo,nie bedzie kalęką,to w d.... mam to ze pije,a jak by mi z powrotem zaczął dawać pieniadze bez udzielania,to nawet ja bym nie szla nigdzie do AA. Ide tam zeby mi doradzili jak postepować z nim, zeby mi wybili z glowy poczucie winy ze skoro ja nie pracuje to powinnam domem sie zajmowac i to bez szemrania,ze skora ja mam teraz swoje pieniadze to tez powinnam dolozyc sie do domu bo zony tak robią.Pracują mąż pracuje wszytko placą na pól,a do tego zajmuja sie domem,gotuja ,piorą....i czasem jak mąz mi tak mówi to w duchu przyznaje mu racje.

Dziewczyny,no bo w sumie jak u was wyglada podzial ról,kto placi za co jak rozgraniczacie swoje moje wspolne? Czy któras siedzi w domu i nie pracuje [babina chyba] ale ona ma fajnego męza i daje jej zdajesie na wszystko (clapping

Wiem ze jestescie zmeczone juz tym tematem,ja tez. Bardzo wam wszystkim dziekuje za pomoc,bo kazda rada jest bardzo cenna. Kurcze czasem mi jest zal samej siebie a czasem kopnęła bym sie w d... ze histeryzuję i wydziwiam bo nic zlego mi sie nie dziej,jednak w ciagu tych paru dni powoli zaczynaja mi sie otwierać oczy,ze dalej nie che tak zyc. Nie wiem co zmienie,jak to zrobie czego dokladnie chce,ale przede wszyskim musze cos zmienic jesli chodzi o finanse i ale i za picie męza tez chyba powinnam sie wziąć,zeby do tragedii nie doszlo,bo moze na wiele lat trafic do wiezienia i nie wiem co bysmy z córka zrobily,ja bez perspektyw na prace,bez pieniedzy (headbang i jeszcze paczuszki dupuszki do wiezienia,bo pewnie bym posylala,bo by mi sie zal go zrobilo za jakis czas.

Chyba jestem jednak współuzależniona,bez kitu!!! i potrzebuje zeby mnie ktos palnął w łeb.

Wpadal teraz na obiad,zjadl w 4 minuty pyszna zapiekankę z ziemniaków z jarzynami,mieskiem i serem żóltym,powiedzial dzieki i polecial. Pranie w pralce nastawione,potem rozwiesze,a on przyjedzie o 19-20 w miare trzezwy bo jeszcze sie boi i ma poczucie winy,zje kolacje i pojdzie do siebie. Ma ze mną sielankę,cudownie wyglada jego życie. Caly dzien poza domem z kolegami, piweczko,flaszeczki,smiechy,chichy ,przechwalki który ma jaka kochanke co mu robi i jakie zony sa glupie. Wie ze jak wychodze z domu to tylko na spacer do lasu,abo do klezanki na inna wies, łazimy po łąkach,po drodze przywożę wode ze zródełka z 40 litrów w piecio litrowych baniakach,to juz jest taniej i nie trzeba w sklepie placic po 6 zlo za butelkę. W niedziel jade do hospicjum na 2 godziny,czasem do kina. Jest mnie pewny ze nigdzie sie nie wlucze,ze dziadostwanie narobie. Ma raj za życia. (tongueout

Dobra,najwyższy czas juz przestać marudzić bo pewnie juz wymiotujecie tym tematem (puke
Dziewczyny jeszcze raz wam bardzo,ale to bardzo dziekuje.
Mam jeszcze ostatnia prośbe. Jak któras znajdzie chwilke to napiszcie mi jak u was wygląda podzial ról finansowych i prac domowych,czy pracujecie czy nie..... (nod (happy
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: babina7 » 08 lis 2012, 16:27

Jak Ty uważam, że skoro nie pracuję zawodowo, to w domu robię wszystko {absolutnie!} Od prania, gotowania, koszenia , malowania, tapetowania - to jako pomocnik fachowca .-do malowania ławek w ogrodzie, mycia kostki karcherem i wszystkich domowych napraw.Umiem, bo dawniej robił wszystko mąż a ja mu pomagałam. Teraz już jest starszy i wraca z pracy padniety, więc najczęściej leży a ja mu donoszę soczki i herbatki.Jak niewolnica (giggle albo żona Araba {jak nazywamy siebie z koleżanką}. Uważam, że stwarzam mu idealne warunki w domu do wypoczynku, a on stwarza warunki finansowe i tyle.
Nie pije i bez szemrania daje na co potrzebuję. Ale też mnie wkurza, bo wszystko chce sam płacić . Nawet nie wie, ze wyrobiłam sobie kartę. Trochę zarabiam więc coś kupuje, chowam do szafy i mówię, że chce to i to kupić. On jedzie do bankomatu , daje mi , a ja chowam pieniądze i następnego dnia pokazuję na co dał pieniądze (giggle (giggle .Nie wiem po co tak komplikuje ale już z tym nie walczę......Chyba lepiej jak żona nie pracuje, bo facet wie, że ma płacić i nie ma kłótni co kto płaci?
Za to jest choleryk.Jak dr.Jackle i pan Hyde , to też nie jest miłe czasami.....Ideałów nie ma.....
zadowolona

Awatar użytkownika
marena103
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 2197
Rejestracja: 21 sie 2008, 13:32
Lokalizacja: polska
Kontakt:

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: marena103 » 08 lis 2012, 16:49

może to i dobrze w domu siedzieć na utrzymaniu męża, ale to nie dla mnie
ja jestem wychowana w rodzinie takiej że kobiety pracują i są niezależne, pracowała moja mama i babcia też do 65 lat bo nie chciała pójść na emeryture,
owszem jak byłam na wychowaczym to prałąm,sprzątałam i gotowałam i dzieci były tylko i wyłacznie na mojej glowie jak mąż wracał to łaziliśmy po znajomych, na spacer z dzieciaki bo wszystko już było zrobione
ale dziś jest równouprawnienie ja pracuje i zarabiam i mąż też, ja sprzątam i on też a pranie....jakie to teraz jest pranie, wsadzić w pralkie i powiesić sory ale mnie to śmieszy jak ktoś kto obsluguje pisze że robi pranie no chyba że na tarze, albo wszystko w rękach pierze, to sory
sabrina mieszkasz blisko krakowa to jedź na cała niedziele , połaż, pozwiedzaj, weź sobie hotel idź do spa i ŻYJ...żyj dla siebie jak pisze urlike,
a córka ani się obejrzysz jak wyfrunie i nie będzie sie na ciebie oglądać, zresztą ja uważam ze wciąganie dzieci w konflikt dorosłych jest do kitu, dziecko nie widzi błędów drugiego rodzica, bo to rodzic którego się kocha, a trzymanie strony mamusi czy tatusia to tak samo, jak zapytac małe dziecko kogo kochas bardziej?...
a praca daje kobiecie poczucie wolności i niezależności, oraz szacunku ze strony męża, moja prabacia zawsze mówiła ,pamiętaj - świat nie torba, możesz wszystko jak masz swoje pieniądze i prace, była mądrą kobieta choć urodziła się w 1900 roku umarła jak miała 86 ja 23 lata, wiele rzeczy umiała wytłumaczyć i widziała to co ja nie raz nie potrafiłam zobaczyć. Ja wolałabym siedzieć na kasie w biedronce, mieć kontakt z ludźmi i swoją kasę, niż siedzieć w domu jak niewolnica isaura, wkoncu żadna praca nie hańbi, no może poza prostytucją
Sabrinko biore na ciebie kija i ci nakazuje - myśl o sobie a reszta (mooning
życze ci milego weekendu bez emocji, na ile to tylko możliwe

Awatar użytkownika
Eeku
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 919
Rejestracja: 13 mar 2011, 08:10
Lokalizacja: ?????

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Eeku » 08 lis 2012, 17:10

Ja pracuje,mam swoje domy starcow.Moj maz pracuje,ma swoje drukarnie.Ja jestem szefem,moj maz jest szefem.Mieszkamy w domu,ktory on kupil 15 lat temu.On placi za energie za gaz.Ja daje mu miesiecznie na rate za dom 1000 euro,ktory kupilismy w styczniu.On tez dodaje tyle samo do raty.Gotuje obiad,piore,prasuje,sprzatam.I to mi nie przeszkadza,bo jestem taka ze robale mam w (mooning .Poprostu nie usiedze w miejscu.Mogla bym sobie sprzataczke wziasc,ale nie chce.Nie lubie zeby ktos obcy,mi sie po domu paletal.Urlop,oczywiscie moj maz placi,bo tak zawsze bylo,nigdy na to nie zalowal.Za Op brzucha sama sobie zaplacilam,bo to bylo moje( widzi mi sie).Taki jest nasz uklad,mi tak pasuje i jemu tez.
Plastyka brzucha 25.02.11 Szczecin. Artplastica .Dr.Grazyna Nasinska-Jurek
Wiek 39 lat
Wzrost 1.67 cm.
Waga 54 kg.
Jedno dziecko 20 lat

Zablokowany

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”