Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
anima60
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 643
Rejestracja: 14 sty 2005, 23:55

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: anima60 » 05 lis 2012, 23:46

Nie rozumiem postępowania Sabriny od początku Jej małżeństwa, ale ona chce w nim trwać, więc jedyne co można Jej radzić, to to, żeby w tym wszystkim zachowała jakąś godność.
Mnie się podobało to co pisała Muflon, a większość pozostałych rad, to dla mnie były pobożne życzenia, a nie konkretne porady.
Co do finansów ja bym postąpiła prosto - odstawiłabym małżonka od stołu, niech się sam wyżywi za te marne grosze, które wydziela. A teraz, to bym mu nie gotowała także dlatego, że mi wywinął taki świński numer, przez który dodatkowo mnie ośmieszył przed całą wsią
A rachunki płacić można po połowie.
Brudne łachy niech nosi do pralni.

Na negocjacje przyjdzie pora jak zmięknie
Na razie, o dziwo, jest hardy (shake

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: babina7 » 06 lis 2012, 00:03

Wcale nie jest tak łatwo o alimenty od męża. Mozna dostać je tylko jak rozwód jest z jego winy. To nie jest takie łatwe do udowodnienia {i trwa czasem latami]. Prostytutka się wyprze, koledzy zaznają , że do nich przyszła.Wywlecze, że dawał na lifty i inne zabiegi. Sabrina ma dochód z wynajmu a on wykaże, że firma przynosi straty albo minimalny zysk. Poza tym Sabrina jest w wieku produkcyjnym i może pracować.
Rozwodu nie chce , bo i po co? Jakby chciała wychodzić za mąż drugi raz, to byłby potrzebny.
zadowolona

Awatar użytkownika
eweplu
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 962
Rejestracja: 27 kwie 2010, 19:37
Kontakt:

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: eweplu » 06 lis 2012, 08:55

Pozwólcie, że wtrącę tu swoje trzy grosze. tak czytam to co pisałyście i Sabina i ja ją potrafię zrozumieć, że nie chce żadnego rozwodu, nie dlatego, że sama też bym tak postąpiła, bo tego nie wiem ,jak już tu ktoś wcześniej pisał, do puki sama nie znajdę się w jakiejś sytuacji do puty nie wiem na pewno co bym zrobiła.
Sabina jeśli mogę ci doradzić to wynegocjuj z mężem jakąś kwotę na jedzenie i inne wydatki nie dużą, ale stałą np. 1500 zł, Rachunki niech płaci on osobiście, a Ty tylko nadzoruj czy to robi, albo na rachunki niech daje wyliczone pieniądze.
Znajdz sobie kogoś kto da ci namiętność i obsypie prezentami, doda ci to skrzydeł.
Mężowi oczywiście powiedz, że teraz po zdradzie wasze życie już będzie inne, zero seksu i czułości. Wyznaczone pieniądze na jedzenie, Jak będzie chciał pranie to niech da osobno pieniążki na chemię i poprosi ładnie to mu upierzesz (whew Ale przedewszystkim to znajdz sobie faceta przy którym na nowo poczujesz, że seks jest super, a życie piękne, bo teraz to Ty kacapiejesz , a życie mamy jedno i czas leci nie ubłagalnie wiec korzystaj puki możesz i puki Ci się jeszcze chce.
Nigdy bym ci nie doradzała zdrady jakby była choć nitka nadziei na udany związek z Twoim mężem, ale w tej sytuacji, jak udanego związku nigdy nie było, bo miłości i namiętności też nie było, to tu się już nic nie wskrzesi.
CKN - 10.08.2010r. Dr. Stępniewski :)

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Sabrina » 06 lis 2012, 10:01

Dziewczyny kazda z was pisze cos co wychwytuje dla siebie jako wskazówkę i co raz bardziej otwierają mi sie oczy w jakim toksycznym zwiazku zyje - wegetuje. Bardzo wszystkim dziękuję (nod

Dlugo wczoraj rozmyslałam jak rozwiazać problem finansowy bo problem łózkowy mam juz rozwiązany.
Rozwód nie wchodzi w rachubę,bo nic nie zyskam. Na mnie nie wywalcze alimentów,bo tak jak pisze babina,moge pójść do pracy nawet na kase do Biedronki. Gdzie indziej nie znajde, bo nie mam zadnego doswiadczenia zawodowego. Nigdy w Polsce nie pracowałam, płace sobie tylko zus. Na dziecko dostala bym 300 zl bo kondycja firmy kiepska.
Pogadam z nim ze ma mi na jedzenie dawać jakąś kwote. Jezeli sie nie zgodzi,to on bedzie robił zakupy. Bede pisala na kartce co ma kupic i bedzie latal do sklepu. Nie ma innej opcji. Rachunki domowe tez bedzie płacił.
Mąz jest okropnym sknerą i zawsze taki byl. Nie mam pojęcia co mu sie stało ze dal mi na te operacje,ale pewnie widzial w tym swoje korzyści ,bo kumple beda zonki zazdrościć. Trafilam tez z tymi operacjami na super okres finansowy w firmie.
Wiem ze nic sie nie dzieje bez przyczyny i wszytko co nas spotyka ma swój ukryty sens, nawet jak tego z początku nie rozumiemy,wiec wierze,ze to zawirowanie w moim życiu tez stało sie po coś. Moze za pare miesiecy dowiem sie po co? Moze cos zmienie w swoim zyciu na lepsze? Moze wezmę sie w garść i cos fajnego zrobie tez dla siebie, nie tylko dom gary, pranie,obsługiwanie męza w kuchni i w łóżku
Ojj jakie do zycie jest czasem porąbane (thinking
Pare lat temu byłam u wróża i powiedzial mi ze za 5 lat [teraz jest te 5 lat] zlapie męza na zdradzie,tylko ze to mial być romans a nie skok w bok,wiec albo wszytko przede mną,albo to o tą prostytutkę chodzil?.
Powiedzial tez, ze za 5 lat spotkam milość swojego zycia. Drugą polówkę i ze wreszcie zobacze co to jest milość,ze z męzem bedziemy razem do końca życia,ale każdy będzie miał swoje życie.
No zobaczymy co dalej bedzie.
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Awatar użytkownika
niebieska
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 1986
Rejestracja: 27 cze 2005, 14:11

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: niebieska » 06 lis 2012, 11:28

Sabrina pisze: Moze cos zmienie w swoim zyciu na lepsze? Moze wezmę sie w garść i cos fajnego zrobie tez dla siebie, nie tylko dom gary, pranie,obsługiwanie męza w kuchni i w łóżku
.
this (yes)

Sabrina pisze:
Powiedzial tez, ze za 5 lat spotkam milość swojego zycia. Drugą polówkę i ze wreszcie zobacze co to jest milość

i tego Ci z serca zyczymy

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: babina7 » 06 lis 2012, 11:53

Sabrina, Ty sie dopytaj czy jest sens płacić ZUS?. Na pewno płacisz minimalna stawkę więc emerytura będzie minimalna , a te podnoszą niezależnie od przepracowanych lat. Przez to, ze płacisz może zyskasz 10zł?? Według starych przepisów mi brakowały 2 lata aby uzyskać emeryturę i planowałam też zapłacic ZUS przez ten czas ale powiedziano mi , że mój rocznik i podobne i tak będa miały emeryturę choćbyś przepracowała w życiu tylko 2-4 lata.
Po za tym mąż chory, to będziesz miała jego (giggle (giggle (giggle
Chyba, ze obecnie pracujesz i musisz płacic?
zadowolona

Quer
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 748
Rejestracja: 05 sie 2009, 17:03

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Quer » 06 lis 2012, 12:18

Ulla czytając o Twoim małżeństwie to jakbym czytala o nas, +/- mielismy tyle samo lat. Sami zdani na siebie. Tyle ze my prawie nigdy się nie kłócilismy. Oczywiście wiele trzeba bylo wiele poukładać. Imprezy i zazdrosci to chyba norma w tym wieku. Też lubimy sobie wesoło podokuczac :). Nie nudzimy sie ze sobą. Nawet teraz gdy nie dokońca razem nam podrodzę. 2lata temu syn nam powiedział zebysmy razem na zebrania nie chodzili bo na drugi dzien wychowawczyni mu mówiła ze rodzice to się chyba bardzo kochają bo całe zebranie byli skupieni na sobie (rozśmieszlismy się i podszczypywali po ławką) (blush
I jak jestem na niego zła to wszystko nie prawda ze mój M jest fajny( trafiłas w 10 (mdr )
ulla10 pisze: Na poczatku często działo się źle, więc próbowaliśmy działać, ulepszać, zaczęłam czytać książki psychologiczne, kilka podsunęłam jemu i jakoś tak koniec końców wypracowaliśmy na prawdę fajny związek.
Tez duzo czytałam artykułów o psychologii, sledzilam fora, ksiazki i korzystałam z rad psychologa, tylko później niż TY. Strasznie mnie to wciagnęło, zaczelam obserwowac ludzi i porównywac zachowania, skutki i reakcje na dane sytuacje. Poletko do obserwacji mam ogromne. W sumie zrobiłam sobie taka z tego zabawę.
Zadziwiajace jak ludzie zachowuja się książkowo, w zaleznosci od zarysu osobowości reagują wręcz schematycznie na dane sytuacje czy określony problem. Sposób przekazu mysli meżczyzn a kobiet. Dobrze znam mojego M i dobra intiucję i kiedys robiłam taki myk, jak się pokłóciłam z moim M i miałam jakies zarzuty to pisałam sobie 1 lub 2 opcje jego odpowiedzi. zazwyczaj trafiałam. Jejku jak on się wkurzał (giggle to była taka nauczka żeby nie próbowal mna manipulować. Teraz tego już nie robię.
Mój M za to nie cierpi psychologów bo twierdzi że idioci którzy wszytko widza wg schematów a on jest inny.Tiaaa... Wiec takich książek niestety jemu nie podsunę a chciałalabym. On woli poczytać Freuda, oczywiscie z ciekawości bo widomo ze analiza psychologii Freuda jest mocno powalona.

Sabrina:
W trudnych chwilach korzystałam z porad psychologa i chcialam Ci Sabrina poddać to przemyśleniu. Mnie bardzo pomogło. Można dostrzec wiele własnych problemów, nauczyc się rozmawiać z drugą osobą, nie dać się manipulować, wykorzystywać. Nauczyc się jak mądrze odpierac ataki. Zrozumieć przyczynę dlaczego się pogmatwało. Ogólnie dzięki takiej terapii mozna podjąć wiele madrych decyzji przy okazji uwalniając się od jakiś wyimaginowanego poczucia winy, koloryzowania tego co juz nie jest lub nigdy nie było kolorowe. Nabrać siły.

Własnie w Twoich ostatnich wypowiedziach zwróciłam uwagę na to że stwarzasz taki sztucznie stworzony obraz swojego męża. Najpierw piszesz że Ty go kochasz, bo to dobry człowiek, że jest jak brat, ze zyjecie w przyjaźni a potem okazuje się że czujesz do niego odrazę, jest alkoholikiem więc jest człowiekiem z zaburzeniami bo każdy alkoholik ma zaburzenia osobowosci, nawet ten najspokojniejszy i prowadzacy poprawnie interesy. Kolejna rzecz to widzisz się z nim 20min dziennie, wogóle nie spedzacie czasu razem wiec nie ma tez rozmów, tym samym nie ma przyjaźni ani braterstwa.
cyryl-bea pisze:Czasmi strach przed nowym, jest na tyle silny, ze w obecnym partnerze staramy sie wydobyc w naszej pamieci cechy pozytywne,
Wydaje mi się że Ty nawet mimowolnie szukasz takich pozytywów. Piszesz że był pijany, ze nie pamięta (rozumiem ze to nie słowa m. ) a g.. Cię powinno to obchodzić czy on nie pamieta czy woli udawac zamotanego. Czy Ty przypadkiem znów nie próbujesz troche go wybielić " bo nie pamięta bo był pijany no i głupio sie stało" A wogole to alkoholicy tak mają że bedzie z toba rozmawiał a na drugi dzień wie ze rozmowa była ale nie pamięta o czym. Facet o którym napisałaś wczesniej ( mąż,przyjaciel, brat) w moim odczuciu istnieje tylko w Tobie i może i był ale 10 lat temu. Wydaje mi się też ze pisząc córcia to córcia tamto znajdujesz kolejny powod żeby... troche się zasłaniasz. Nie wiedziałam że ona jest pełnoletnia. Myslałam ze to dziecko wieku ok 8lat!.
Jest tez coś takiego jak współuzaleznienie/współuzaleznienie od alkoholika też proponuje Ci zerknąć na temat.
Gdy byłam w mocnym konflikcie z mężem postepowalam trochę jak Ty, tez szukałam pozywtywów tam gdzie ich nie było. Wczesniej napisałam że jezeli już to nie Ty powinnas mysleć o wyprowadzce tylko niech pan się buja bo kiedyś zareagowalam tak samo jak Ty. Byłam zdecydowana na rozstanie, zbita, przygnebiona. Mysl " wyprowadzam się, nie chcę na niego patrzeć , mam za co się utrzymać, resztę sobie bierze". Psycholog mnie zapytała "dlaczego pani?. Dlaczego pani ma się skazywać na przeprowadzki ?" I wtedy pomyslałam "no własnie niby dlaczego ja? zostawie mu urzadzony, ciepły dom a ja będe mieszkac u obcych ludzi? wynajmować? to nie ja jestem winna" Wrócilam do domu powiedziałam ze nie wyobrazam sobie zeby nasze małżeństwo tak dalej wygladało, ma się wyprowadzic bo nie będziemy przed nikim robic cyrku. I co?. Najpierw powiedział OK że mnie rozumie.Potem samo szukanie mieszkania juz było nie przyjene. Mina mu zrzedła.Wpadł na pomysł zebym to ja mu znalazła bo lepiej się orietuje w necie(taka próba nawiazania kontaktu ) Powiedziałm ze chyba oszalał. Jak poczuł że wokoło robi się pusto, ze zostaje sam, traci grunt, ma spac w jakim obcym łózku... nagle sytuacja się zmieniła, zaczęły się powazne i rozsadne negocjacje. Naprawdę wizyty u psychologa mi bardzo pomogły. Wtedy to ja bym się wyprowadziła bo już mialam nawet mieszkanie. I kto by wtedy na tym wygrał?On. A tak jesteśmy razem juz 21lat, powoli powoli wychodzimy na prostą i może się uda. Bez pomocy raczej bym przez to nie przebrnęła/li.
Nie namawiam Cię na ratowanie związku/układu czy jak to zwał bo w moim mniemaniu to sa jakieś zgliszcza niewiadomo czego.

Obiadki, pranie OK jak się dogadacie co do kasy. Dlaczego masz być gosposią za głodową pensję?. 100zł?jakis żart, niech się buja! niech sobie wynajmie pomoc domową to zapłaci, ale 100 dziennie. co za bezczelny typ. Przepraszam ale aż mnie nerwy biora. (angry
Może nie mam racji ale ja to tak odbieram i tak bym zrobiła. Zaczęłabym od wzmocnienia siebie.
muflon2121 pisze: Albo kurcze do sanatorium jedź..
Świetny pomysł! i to do realizacji na wczoraj. Poznasz nowych ludzi, wytanczysz się, wyluzujesz. Zobaczysz ile radosci mozna miec na codzień.

Zgadzam się ze bedąc w Twojej sytuacji wiele osób by postapiło inaczej niż dziś pisze. Mimo to im więcej rad tym wiecej mozna cos wyłuskać. Sama czytając ten wątk wyniosłam nowe korzyści.
U mnie taki numer jaki zafundował ci mąż definitywnie zakończyłby wszystko, bynajmniej na chwile obecną. Nie za takie rzeczy chciałam moje M wyautować. Mam tez inną sytuację majątkową. Dom jest mój, spadkowy i finansowo dam tez radę.
Co do rozwodu to równiez się podpiszę pod tym co napisała Cyryl. Dodam że mimo ze jesteś zdolna do pracy jest cos takiego jak "obnizenie standardu życia przez" w Twoim przypadku alkoholizm męża i wydatki na puszczalstwo . Potrzebny jest kumaty prawnik i dowody. Dziwka jak by jej zapłacić lub dorwać nachlana wszystko by pewnie wyspiewała. Nagrywać wasze rozmowy i zbierać wszelkie inne dowody które pomogą (w bilingu jest nr do panienki/panienek). Wiem że to okropne co piszę i cięzko zejść do takiego poziomu ale na dobra sprawę nie dasz sobie reki uciać czy jemu nie odwali i nie dojdzie do wniosku ze on Cię ma w (mooning i masz sobie radzić sama, że to nie on złoży pozew. Rozwodu jutro brać nie musisz ale zabezpieczyć się mozesz. Dowody moze kiedyś wyladuja w koszu a moze będa dla Ciebie zbawieniem. A co jezeli bedzie sprawa?stdardowy podzila majatku w którym jeszcze się okaze że np musisz wyrównac rachunek za budę w ktorą wpakowałaś 40tys, (chyba ze masz rachunki) i pare innych rzeczy. Rozwód to wojna.

Quer
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 748
Rejestracja: 05 sie 2009, 17:03

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Quer » 06 lis 2012, 13:16

I nie mów mu takich rzeczy np.że się zmuszałaś ,to juz nic nie zmieni, z siebie robisz ofiarę i slaba kobietę a jemu dajesz arguent- "dawała żebym na nią robił i jej operacje, wykorzystywała mnie tyle lat" lub coś w tym stylu.Gwarantuje Ci że on teraz nie widzi Twojej pracy w domu, wkładu finansowego. On teraz szykuje linię obrony, usprawiedliwienia i wyzbycia się winy. Zobaczysz że za jakiś czas o ile pokusi się o wyjaśnienia to predzej czy póxniej zrobi z siebie tego niewinnego a Ty będziesz ta która do tego doprowadziła i jeszcze bedzie całej wsi opowiadał co mu powiedzialaś i jaki on skrzywdzony przez zycie czyt.Ciebie

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Sabrina » 06 lis 2012, 13:25

Babina ja mam ciagłośc pracy 35 lat. Szkola wliczona w staż, macieżyński,wychowawczy,potem wyjazd za granice tam legalna praca,potem bylam zatrudniona w naszej firmie za granicą,jak zjechalam do PL do zatrudnil mnie brat jako opiekunkę do dziecka i placilam sobie sama zus, 3 lata temu "zatrudnil" mnie męza brat ,placilam zus,rok temu otworylam wlasna działalnosc i przez 2 lata place 400 zl zus. dochody mam prawie zerowe,ale przynajmniej zus 400 a nie 600 jak by mnie ktos zatrudnil.Wierze ze rozkeci sie ten mój maly interes i bede miala z tego pieniądze. Nawet jak bym nie miala firmy to i tak musze mieć zus bo w razie wypadku,choroby co zrobie?
Babina a ty nie płaciła sobie nigdy zusu,to z czego bedziesz miec emeryture? Czy zle cos zrozumialam?
Teraz tam mysle,ze jak bym nie byla nigdzie ubezpieczona,to i tak mam chyba ubezpieczenie na męza? Lata pracy juz jakies tam mam,a czy bede dalej płacila,czy przestane,to i tak dostane 800 zl Jak firma sie nie rozkręci przez następny rok,to podjade do zus i zapytam jak wyglada moja sytuacja. Wolala bym te pieniadze odkładać co miesiąc niz placic im jeszcze do 67 roku zycia a i tak dostane potem jałmużnę.

Quer pomysle o tym psychologu. Bylam kiedys jak mialam problemy z synami,ale doradzila mi coś czego w życiu bym nie zrobila,bo kazała mi dzieciaki z domu wyrucić. Wiem ze bylo w tym sporo racji bo nie mozna tolerować pewnych zachować,ale ja bym nie mogla. Meza bym pogonila,ale nie dzieciaki. Poszukam moze innej,bo ta mi cos nie lezy i ma gabinet zaraz obok mojej miejscowosci,wiec tez sie obawiam czy nie wypepla komus kto mnie zna.

Dzis maz gra w pilkę [zawsze gra ww wtorki i w piatki] przyjdzie na bańce,wiec gadki nie bedzie ale jutro z nim porozmawiam,chyba ze podjade do firmy i moze jak nikogo nie bedzie to mu powiem o tych pieniadzach. Zapytam co ja mam z tego ze jestem jego zoną,bo on ma: ugotowane,posprzątane, do prasowania babka przychodzi ale place to ze swoich, wszytkie remonty na mojej glowie,wszytkie platnosci, sprawy urzedowe,zalatwianie mu terminów do lekarza i nawet pilnowanie tych terminów bo on nie pamieta....Matko ale juz jestem tym zmeczona a niby wszytkie zony zajmują sie takimi sprawami. Do tego doszlo wydzielanie pieniedzy i walka o nie!!! Mam to w d.... wsiadam w auto pojade do niego bo do jutra nie wytrzymam. (headbang
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Quer
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 748
Rejestracja: 05 sie 2009, 17:03

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Quer » 06 lis 2012, 13:39

Bo z psychologami tez bywa róznie jak plastykami. tez na poczatku trafiłam do takiego kretyna z dyplomem który mi wyłumaczył że własciwie to moją rolą jest bycie kurą domową, jednoczesnie zarabiając i tam jest moje miejsce i jak nie mam gdzie iść to zebym do tej kuchni wróciła (emo . tak to w skrócie wygladało.
Szukaj w necie opini. Są też porady przez Skypa, w maile sie nie baw. Czasem ludzie kilka razy zmieniaja terapeutów.

Zablokowany

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”