Probowalam pare razy,roznych narkotykow...ale to jeszcze jak mieszkalam w Stanach za "gowniarza".Pozniej,bardzo dllluuugggiii czas nic oprocz papierosow i alkoholu-okazjonalnie,powiedzmy nie czesciej jak 2 razy w tyg. pare slabszych drinkow

lub jakies piwko.Czasem pod koniec miesiaca "lapie" sie na tym,ze praktycznie nic nie pilam...(chodzi o alkohol)
Moje uzaleznienie to KAWA pod wszelka postacia czyli od parzonej czarnej poprzez expresso,latte,capuccino do mojej najwiekszej milosci,(ktora moge pic litrami

)- ice coffe

ehhhh...porazka normalnie,moj maz sie smieje,ze musi mi w domku maszyne do robienia tej kawki zamontowac,albo kontener tej kawki zakupic i zapchac wszystko do zamrazarki...
Ale...wracajac do tematu...narkotykw to no cuz w ostatnim czasie zdazylo mi sie "wziac"pare "kolorowych pastyleczek",ale to tylko dlatego,ze chcialam sprawdzic co tak naprawde czuje osoba,ktora "bierze",czy to jest az tak "super"pociagajace,ze warto zatracic sie w tym gownie i dla tych "kilku godzin bezgranicznej radosci,swobody,poczucia wolnosci i euforii jaka daje narkotyk warto ryzykowac wlasnym zdrowiem(przede wszystkim psychicznego),bo przeciez to normalnie "wypala" szare komorki-pod wplywem jest zajefajnie,ale na drugi dzien...czlowiek czuje sie jak szmata i tak naprawde problemy,ktore znikaja pod wplywem nark.na te kilka chwil... wracaja pozniej ze zdwojana sila i atakuja psychike,wierca dziure w glowie,a wyczerpany organizm nie jest w stanie reagowac,myslec,bronic sie...wiec najprosciej jest znow wziac zeby zapomniec,nie myslec...itd,itd
Podsumowujac...naprawde nie warto,ja bynajmniej-odradzam,ale z drugiej strony,jestem zdania,ze sprobowac mozna,a nawet trzeba zeby wiedziec...zeby nie kusilo...

,najwazniejsze w tym wszystkim to zdawac sobie sprawe z nastepstw jakie niesie ze soba uzaleznienie od narkotykow :?
