halloweenow zaliczylam 4 w tym roku - 2 w piatek i po jednym w sobote i niedziele
ale pierwszy to pierwszy i nawet jak siedzialam zagramanica to jakos inny ten dzien od reszty roku, zadumany. niezaleznie od ilosci imprez halloweenowych.
wspolne obiadki po cmentarzu kiedys byly u mnie tradycja ale rodzina mi sie strasznie rozrosla i juz sie wszyscy nie mieszcza przy jednym stole - starsze ciotki juz byly a najbardziej to z nimi lubie siedziec. obydwie pamietaja jeszcze okupacje warszawy - byly wtedy dziewczynkami i zawsze po wizycie u babci jest wspominanie tych piwnic, gruzow, wojny i jak sobie ludzie wtedy dawali rade - to straszne bylo ale uwielbiam te opowiesci. jestem z nich bardzo dumna - tych moich cioc!
warszawa opustoszala bo naplywowi mieszkancy pojechali do swoich rodzinnych miejscowosci ale pod cmentarzami i tak korki i tlum dziki ...
bylam u dziadkow i pradziadkow dzis a po drodze do domu powstancom warszawskim swiatelko zapalilam - zawsze jakos powstanie warszawskie w glowie mam w tym dniu ...
a do mojej najukochanszej babci wpadne za pare dni - tak jak zawsze lubila

a potem moze wpadne i tak do najstarszej i nadal najbardziej eleganckiej ciotki swiata - niech mi jeszcze raz poopowiada
