Jak byłam mała to bardzo lubiłam praktycznie wszystkie bajki Disneya- szczególnie te w wersjach kinowych- np. "Piękna i bestia", "Królewna Śnieżka", "Król Lew", "Śpiąca Królewna" itp. Lubiłam też "Gumisie", "Smerfy" , "Brygadę RR", "Kubiusia Puchatka", "Muminki" oraz takie bajki jak "Reksio", "Wróbelek Elemelek", "Kot Filemon" itp. Nie znosiłam za to "Toma i Jerrego" i tej baki o Strusiu Pędziwietrze i Kojocie chyba- wkurzało mnie, że ciągle się tylko ganiają i nic innego się tam nie dzieje

Pamiętam też, że wspomniany "Noddy" to była taka trochę obciachowa bajka w mojej podstawówce, podobnie jak "Miś Kolargol", ale ja go akurat lubiłam z czego teraz się smieję
Teraz wogóle nie przepadam za kreskówkami- szczególnie tymi nowymi jak Atomówki, wszelkie Mangi itp. To już nie są takie bajki które tak wspaniale rozbudzały wyobraźnię dziecka... Generalnie czasem jak mój TŻ ogląda jakieś durnowate nowe kreskówki to działa mi to na nerwy, bo mam wrażenie, że cofam się w rozwoju oglądając to razem z nim
Ale np. Reksia to bym sobie obejrzała jeszcze- choćby zaraz
