babina7 pisze:no nieeee! Gadać to my możemy godzinami. Ja lubię ludzi i bez towarzystwa nie mogę żyć.
Eeee to ja nie.Jeszcze pare lat temu nie wyobrazalam sobie weekendu bez imprezy i to piątku i soboty,ale z 6 lat temu cos mi sie odmienilo i mecza mnie ludzie. Jak za dlugo ktos gada [tak z 15 min bezprzerwy] to jestem wykonczona.
Mam jedna kolezanke i jednego kumpla i z nią moge rozmawiać z 4 godziny raz na tydzien i dosc ,a z kumplem rozmawiamy codziennie po pare godzin,bo mamy połączenia za grosz. Ale i z jednym i z drugim rozumiemy sie bez słów.Potrafimy nawet smsy pisac w tym samym czasie,albo dzwonic do siebie w tym samym czasie,a potem sie zloscimy ze telefon byl zajety
Marena usuń z domu slodkosci,bo wiem jak to jest,ale jezeli jestes na tyle silna ze potrafisz zjeść tylko 2 czekoladki,to ok,bo ja nie dam rade,zjem od razu z 10

Jak potrafisz sie ograniczyc,to lepiej zjesc 2 szt niz katowac sie przez wiele godzin,dni ze nie mozna zjesc,bo taka nerwówka wiecej szkody narobi ni te pralinki.
Ja wczoraj bylam grzeczna z jedzeniem do godziny 21.Zdrowo i malo.O 21-wszej przypomnialam sobie ze mam budyń czekoladowy w szyfladzie no i sie zaczęło. Zjesc,nie zjesc...? ty swini nie jedz bo potem bedziesz zla sama na siebie....Za chwile - eeee,co tam taki jedeń budyń,ni o poszla i zezarłam

i poprawialm dwoma kostakami czekolady. Ja jak mam cos dobrego w domu to nie ma szans zeby, sie opanowala. Musze nie miec nic czyli chleb normalny bialy którego nie tkne bo nie lubie,wedline za która nie przepadam,wiec jak mam taki zestaw,to raczej nie zjem.Jak mam w domu chleb waza,masło i miód,albo dżem, no to juz robie uczte.
Ojjjjj ta silownia mi lezy na sercu i wątrobie.Moze blizej wiosny mi sie zachce.Kurcze bieznie mam w domu.L Magik czy jak mu tam jest,i dupa blada,bo nie chce mi sie.Czasem zmobilizuje sie do paru brzuszków i d pozaciskanie posladków i tyle
