Post
autor: rysiabe » 22 cze 2009, 22:09
samanta -..."koniec tej historii jest pewnie banalny, ty zostajesz z nim z zamydlonymi oczami, obydwoje zniszczeni latami dziwnych przeżyć, skazani na siebie"....
No właśnie, jaki powinien być koniec tej historii?
Załóżmy, że taki:
Rysia wraca z podróży, po przypadkowym spotkaniu na ulicy z"E", gdzie dowiedziała się, że ta nie miała nic wspólnego z jej mężem. I stawia go pod ścianą: "masz mi tu natychmiast mówić prawdę i tylko prawdę".(Skracam, bo pewnie padły inne jeszcze słowa, które na tyle wywarły wrażenie na mężu, że tym razem mówi prawdę. Pamiętajmy przy tym cały czas, co pisała Rysia na początku: że jest to z gruntu rzeczy prawy i uczciwy facet).
Dowiaduje się, że w tamtym momencie jej mężowi to kłamstwo o "E" wymyślone na poczekaniu wydawało się mniejszym złem niż prawda o M".Wiedział, że jak Rysia przyprze go do muru, to w końcu powie prawdę, a w tamtym psychicznym stanie Rysi oznaczało to katastrofę: rozwód, rozpad rodziny i jeszcze inne gorsze rzeczy.Stąd za wszelka cenę chciał odwrócić uwagę od "M".
Rysia go pyta: "tak? i tym razem jesteś szczery?' - Tak.- "Tak samo jak w przypadku "M"? ". - Z "M' to było incydentalne, to było zaledwie 3 razy . Ja nawet nie pamiętam jej imienia i nazwiska, dopiero ty mi przypomniałaś.
Tu Rysia wpada we wściekłość, wkurza ją slowo "incydentalne" i komentuje : "tak? to było półtora roku pie...nia, a ty mówisz 3 razy. NIe ważne, że 3 razy, ważne, że w ogóle było".
Historia Rysia (mężczyzny).
(Zaznaczam, że kazde jego słowo jest prawdą. Nie "prawdą", w którą Rysia ma uwierzyć. Kazde jego słowo jest najprawdziwszą prawdą.)
Rysiek kocha żonę ponad życie. Są jak dwie połówki jabłka. Uwielbia swoje dziecko.Nie toleruje zdrady. Wie, że sam nigdy w życiu nie zdradzi żony. Nie wierzy, że żona kiedykolwiek mogłaby go zdradzić, ale gdyby się tak zdarzyło to nie mógłby z tym żyć.To by go zniszczyło.Nigdy w życiu nie dawał się sprowokować żadnym flirtom i nie szukał okazji.Jest wierny żonie. Monogamista. Idealista.Z tych, co wierzą w jedną jedyną miłość w życiu.Do tego stopnia, że w różnych dyskusjach twierdzi, że ponowne małżeństwo po śmierci małżonka jest zdradą. On nigdy by tak nie zrobił, pozostałby wdowcem do końca życia.Jest bardzo wierzący, uczciwy, brzydzi się kłamstwem. Lubi ludzi i lubi pomagać ludziom . Jest bardzo łatwowierny i nie umie odmawiać. Nie jest małoduszny.
....... (Pamiętajmy przy tym, że to prawda, to nie opinia Rysi ani innych ludzi. On naprawdę taki jest. Taki ginący gatunek).......................
Spotkał "M" w sytuacji, która była już opisana w historii Rysi. Służbowo. Zostaje mu przydzielona do pomocy. Mają współpracować przez 2 lata. Od razu pierwszego dnia ruszają ostro do pracy, on ustala harmonogram, metody i sposoby realizacji, wyznacza jej zadania. Fajnie im się rozmawia, dziewczyna jest gaduła i chętna do pracy, bo dla niej to będzie dodatkowy zarobek, a ona nie zarabia za dużo.Po pracy prowadzi go do jadłodajni, gdzie można smacznie i tanio się stołować, on w rewanżu zaprasza ją na kawę, bo fantastycznie im się rozmawia. Ona jest zabawna i wesoła, od razu opowiada mu wszystko o sobie, a robi to tak zajmująco, że siedzą w tej kawiarni do wieczora. W końcu on pyta, a kto się zajmie dziećmi, ona macha ręką, że mąż.Na drugi dzień tak samo. Na trzeci dzień zaprasza go do domu, poznaje jej mężąa dzieci. Stwierdza, że to fajny facet, ale ona twierdzi, że to maska, że jest podły i niedobry. Opowiada mu straszne historie. Zanim po tygodniu wróci do domu wie o niej tyle, jakby ją znał od wielu lat, łącznie z intymnymi historiami jej małżenstwa i jej ciężkim życiem Jest taka mała, taka biedna, taka przy tym dzielna i wesoła. Po powrocie do domu opowiada o wszystkim Rysi, kóra ku jego zdziwieniu nie podziela jego zachwytu nad nową znajomą i dziwi się jak tamta może takie rzeczy opowiadac obcemu facetowi.
Przy drugim pobycie historia się powtarza, a "M" jest coraz bardziej przylepna. Prosi go o różne drobne przysługi, bo jej właściwie nie ma kto tego załatwić, po pracy prowadzi go w różne ciekawe miejsca, bo co się będzie nudził w hotelu, proponuje zwiedzanie okolicznych miast, późno wracają z takich wycieczek Jest fantastyczna i coraz bardziej zalotna. No i zachwycona nim, że on tyle potrafi, to taki trudny temat to zlecenie, a on tak wspaniale to rozpracował. Właściwie to ona nie zna nikogo, kto by to potrafił.W ogóle to ona nie zna takiego drugiego wspaniałego faceta. Uwielbienie dla niego wprost bije jej z twarzy. To niesamowite, ale nikt mu tyle miłych rzeczy w życiu nie mówił.Jaka to fantastyczna babka.Rysiek zaczyna się bardziej interesować swoim wyglądem kupuje sobie nowe rzeczy poza plecami Rysi.
Trzeci wyjazd jest krótki, trzydniowy. Po pracy jak zwykle idą do kawiarni, potem ona wraca do domu, bo ma coś do załatwienia, a on do hotelu. Po godzinie niespodziewanie ona przychodzi, on otwiera drzwi a ona rzuca mu się na szyję i namiętnie całuje, nie przestaje.I...lądują w łóżku. Niestety, w decydującej chwili Rysiek zawodzi. Ona się złości, obrzuca go niewybrednymi epitetami i wychodzi zła. Jest zaskoczony, zły, wściekły na siebie. Jak mogło do tego dojść, że położyli się do łóżka? Przez następne dwa dni delegacji jej nie ma w pracy, jest chora.
Czwarty i piąty wyjazd upływa w podobnej scenerii jak pierwszy. Tym razem jest często zapraszany do jej domu na wieczór, gdzie po zaśnięciu dzieci ogląda się pornosy. Jest zaszokowany, bo dotąd ich nie oglądał, nie było ich po prostu w Polsce, a teraz pojawiły się magnetowidy i masowy zalew kaset z importu.Ale oni z Rysią nie kupowali tego ani nie oglądali ze względu na córkę, która w każdej chwili mogłaby wejść do pokoju, bo jest nocnym markiem, i jak by to wyglądało? W czasie tych seansów "M' zwykle zakłada mini i siada mu na kolanach, by po chwili przenieść się na kolana męża, ktory nie widzi w tym nic złego i zaśmiewa sie do łez z jego zażenownia.Twierdzi, że "M" jest o wiele lepsza niz te laski na filmach. Rysiek jest ogłupiały, zażenowany ale jednocześnie podniecony tą sytuacją . Zapraszają go na imprezę, na której są tańce i bardzo swobodne sytuacje. Towarzystwo bardzo luźno i swobodnie podchodzi do ... nazwijmy to kontaktów z różnymi partnerami. On w tym nie uczestniczy. Rysi już o tym nie opowiada.
Następny wyjazd, ona znowu przychodzi niespodziewanie do hotelu no i to jest ten pierwszy raz. Kolejny wyjazd, ona przychodzi dwa dni pod rząd i .."robi mu z ch...a wariata".
Jest zafascynowany tą sytuacją, jest w amoku. ogłupiały ale nie traktuje tego jako zdradę Rysi. Nie ma wyrzutów sumienia, przecież nadal kocha Rysię a to taka sobie laska. Nic do "M" nie czuje poza pociągiem seksualnym, ale gdzie jej tam do Rysi.To zwykłe bzyknięcie. Przecież wszyscy tak robią tylko nikt się tym głośno nie chwali.Towarzystwo, z którym dotąd spotykali się z Rysią postrzega jako nudne i pruderyjne.
Rysia chce poznac te tereny, bo tyle opowiadał. NIe wie jak się z tego wykręcić, by nie wzbudzić podejrzeń Rysi Zamawia hotel i opowiada o tym X-om, a ci protestują i zapraszają do siebie.Nie potrafi się z tego wykręcić. Przyjeżdżają i już na wstępie "M" demonstruje swoją zażyłość z nim, jest przestraszony ale tłumaczy Rysi, że "M" to tak każdemu się rzuca na szyję. Jednak nie potrafi ukryć swego zafascynowania "M". Opamiętanie przychodzi, gdy Rysia wychodzi z imprezy i znajduje ją płaczącą w parku "Boże, co ja narobiłem.Przecież ta kurewka "M' nic mnie nie obchodzi, nic dla mnie nie znaczy". Dalszy pobyt w X to koszmar, jedna wielka udręka, przeżywa katusze. Potem pobyt u niego w domu, pierwszy wieczór, wszyscy poszli spać, a on został w kuchni coś tam poukładać, wtedy weszła "M" już w piżamie, że chce się napić wina.Nie wypada odmówić i nie wie jak to się stalo, ale wypili całą butelkę i zżarli cały sernik. który Rysia upiekła na następny dzień.Nic więcej w tej kuchni sie nie stalo.Ale wyglądalo to na zewnątrz inaczej. Dalszy pobyt to jeden wielki koszmar.
Podczas następnych pobytów celowo mieszkał u X-sów, by nie było okazji do spotkań w hotelu Jednak "M" na to uparcie nalegała.Jeden raz zamieszkał w hotelu, bo u nich był remont. Przyszła do niego "M', oczywiście, ale udał, że właśnie wychodzi w pilnej sprawie. Nie było już potem żadnych kontaktów, jak sądziła Rysia.Robił wszystko, by jak najszybciej skończyć temat i już nie przyjeżdżać do X. Ale "M" była coraz bardziej natarczywa, czuł się zapędzony w kozi róg, nie wiedział jak się z tego wywinąć, czuł pogardę do siebie.Ale musiał utrzymywać z nią poprawne kontakty , bo musiał kończyc temat, z intymnych spotkań jakoś udawało mu sie wykręcać.Z bezsilną rozpaczą patrzył jak Rysia zamyka się w sobie po każdym jego powrocie i nie miał odwagi z nią o tym porozmawiać. Do "M' czuł już tylko niechęć. I wtedy przyszła jego choroba. (znacie ją z historii Rysi).
Temat zakończył, sprawa zakończona, ale "M' ciągle wydzwaniała. Rozmawiał z nią o wodzie, modzie i pogodzie . I pisywała kartki, zktórych wynikało więcej niż faktycznie było.Gdy raptem przyjechała i nalegała na wizytę u nich. Nie wypadało mu odmówić, bo przecież tyle razy u nich mieszkał.No i przyszła, ale Rysia ją zignorowała. Chyba zrozumiała ten afront ( w dodatku córka zamknęła się w pokoju i w ogóle nie wyszła do niej), bo pobyła chwilę i pożegnała się.
A potem Rysia znalazła to nieszczęsne zdjęcie,o któym on dawno zapomniał. Ale on je wtedy pozbierał z podłogi, bo na nim była Rysia i córka, nie chodziło mu o "M".
Dalszą historię znacie z opowiesci Rysi. Gdy uciekła, świat mu się zawalił.Nie jadł, nie spał, modlił sie całymi dniami. Uświadomił sobie, jak bardzo kocha Rysię. Że jego miłość do Rysi jest więcej warta niż całe jego życie, że gdy ona nie wróci to jego życie straci cały sens.Przysiągł sobie, że gdy ona wróci to zostanie sługą, psem, meblem, podnóżkiem, byle tylko nie odpędzała go od siebie. Sam narzucił sobie pokutę, która go najwięcej będzie kosztować:celibat ,chyba, że Rysia go zechce.
I słowa dotrzymał. Nigdy w życiu nie dotknął już żadnej kobiety.Znosił wszystkie upokorzenia ze strony Rysi bez skargi i protestu. Traktował to jako sprawiedliwą karę za to, co jej zrobił, za zniszczenie jej psychiki.Zrobił dla niej wiele rzeczy, o ktorych ona nie ma nawet pojęcia, bo żyła jakby nieobecna .
Do dziś nie może zrozumieć swojego opętania z tamtego okresu. Nie potrafi tego wyjaśnic. Zaprzecza, ze traktował "M" jak kochankę. To nie była kochanka, to było opętanie wyzwolonym seksem. To nie była zdrada, kochał caly czas Rysię."M" nie pociągała go jako kobieta, tylko jako symbol seksu.To było kurewstwo, nie zdrada. Zwykłe samcze kurewstwo, które nie miało nic wspólnego z miłością.
Czy żałuje?---Mój Boże, tak.Oddał by resztę swego życia, by można było cofnąć czas.
Mówi jeszcze, ze gdy ktoś spadł na dno, a potem się z tego wygrzebał to należy mu dać szansę.
.......................
Jest szczegółowo i po kolei, tak jak chciała kju3 .
.......................
I jaki, Waszym zdaniem, powinien być ciąg dalszy tej historii? Czy Rysiek zasługuje na szansę?
Pamiętajmy o jednym : Rysiek mówi prawdę, tak jak było w rzeczywistości. NIe mydli oczu.