Ula ale Ci zazdroszczę tej gimnastyki.Ja jeszcze w tym roku się nie gimnastykowałam

{nie licząc wymachów nogami przy tv

. Teraz latam na naświetlania tego policzka i tak się rozgrzeszam....Chodzę szybkim marszem co dziennie 3 km { tam i z powrotem robi 6} .Autko stoi w garażu, a ja na piechotkę.Raz tylko podjechałam tramwajem w jedna stronę.
Uwielbiam ciuchy z H&M. Nie sa w dobrej jakości {sezon lub dwa wytrzymują, potem już na po domu lub do ogrodu}. Nie sa drogie ,wiec nie zal , a maja ten nerw...takie coś , że czuje się w nich modna. Dobra jakość ma Camieu {mam kilka bluzek juz chyba 4-5 lat i nawet sie nie pokulkowaly...} .Tylko, ze tam takie klasyczne bardziej. Dzisiaj mierzyłam śliczne balerinki w Dauchanie. Czarne , bardzo wycięte i jedne całe nabijane srebrnymi świeczkami, a drugie nabijane czarnymi {bardziej dla 50+

}. I jak ten osiołek , co mu owies i siano dali , nie kupiłam żadnych.....Uwielbiam buty z Venezii. Często chodzę pooglądać niczym wystawę artystyczną a nie dawno kupilam tam płaskie oficerki za kolano. Na moje marsze idealne!!!