marta2454 pisze:Ja też bym tak chciała raz sama wyjechać z mężulkiem ale na razie daję sobie spokój ,bo wiem że nasza najmłodsza nie dała by rady .Jak byłam z PL na operacji to była z tatusiem ale i tak spała z moim zdjęciem i wszystkim mówiła że mamusia pojechała na opejacie (operacje) i wróci do niuni ,nie ukrywam że dla mnie to też było ciężkie przeżycie i też płakałam ukradkiem
Marta, kochane masz te coreczki
Ja wam powiem ze narazie nie mysle o rozstaniu z coreczka-nawet mi to do glowy nie przychodzi-ale wiem ze pozniej fajnie bedzie tylko z mezulkeim gdzies wyskoczyc.
Enii- wychowanie dzieci i zajmowaniem sie domem-to praca na caly etat, niektorym sie wydaje ze to latwizna bo przeciez sie jest w domu z dziecmi ale tak nie jest.
To ciezkie ale i zarazem przyjemne zajecie.
Ja od porodu Aylii jestem w domku i narazie nie narzekam.
Ciesze sie kazda chwila spedzona z coreczka

, jednak przyjdzie czas ze wyrusze do pracy (bo ja zawsze bardzo aktywna bylam i raczej dluzej niz 6-7 miesiecy nie wytrzymam w domu)i bede musiala corcie oddac do opiekunki-bedzie ciezko ale jakos to przezyjemy.
A dzis u nas sliczna, slonecna pogoda

, a moja mala sie rozchorowala, ma mokry kaszel i nosek zatkany-chyba dzis darujemy sobie spacer.
Moze jutro corcia bedzie mial robione pierwsze powazne zdjecie- do paszportu
