Post
autor: rysiabe » 18 cze 2009, 12:55
Nefertari, to go czasem podpytaj.
Dalsze objawy "odlotu" małżonka:
Po trzecim wyjeździe był jakiś taki spłoszony. Gdy zapytałam, jak tam było, to starał się szybciutko coś tam odpowiedzieć i szybko zmieniał temat.
To był ten trzeci objaw. Powinno było mi to dać do myślenia, bo on zawsze się tak zachowuje, gdy coś zrobi nie tak. Nie potrafi tego ukryć.
Ale to był grudzień, szły święta, więc wiecie same ile wtedy jest innych spraw na głowie.
...... (Rok temu dowiedziałam się, że przyszła wtedy do niego niespodziewanie do hotelu, no i..."on sam nie wie jak to się stało" ale ...poszli wtedy do łóżka. Tylko, że nic z tego wtedy nie wyszło, bo on zawiódł. Podobno bardzo była z tego niezadowolona, była wręcz zła, tak to określił)......
Kolejne wyjazdy t styczeń, luty..itd do czerwca.
Co powinno było mnie zdziwić?
Ano, na przykład pakowanie walizki. Zawsze prosił bym mu spakowała koszule (bo umiem tak składać, by się nie pogniotły), skarpetki, bieliznę, piżamę itp, dopilnowała, bo on zawsze czegoś tam zapomni.
Od czwartego wyjazdu zaczął się sam pakować, bo "nie chciał mnie trudzić".
.........(Dziś wiem, ze głupio mu było,niezręcznie, żeby to żona go szykowała na spotkania z kochanką)....
Dalej. Nie znosił zakupów (takich odzieżowych, bo warzywa i inne spożywcze kupował bez dyskusji).Koszule, skarpety, slipy itd. to ja mu zawsze kupowałam. Zresztą, bardzo to lubiłam. Butów, garniturów też sam nigdy nie kupował, koniecznie ja musiałam przy tym , chciał, żeby mu doradzić i zadecydować, co kupić.Gdy wrócił z czwartego wyjazdu, w koszu z bielizną do prania zobaczyłam kilka nowych eleganckich slipek i nowe eleganckie skarpetki, z takich jakich wówczas nie było w zwykłych sklepach, a kupowało się w tzw, peweksie za dolary albo tzw. bony.Szczęka mi opadła na taką rozrzutność (bo przecież ciułaliśmy każdy grosz na mieszkanie), ale on wyjaśnił, że musiał to kupić, bo przecież często wyjeżdża, nie zawsze ma jedynką, czasem nocuje z kolegami, no, to jakoś przecież trzeba wyglądać, prawda?Kiwnęłam głową, że prawda, no bo co miałam na to odpowiedzieć? Zabronić kupowania kosztownych slipów i wyjść na skąpiradło, babę jędzę?
W marcu kupił sobie niespodziewanie (sam, beze mnie) nowy kosztowny garnitur w kolorze ciemnomorskim. Taki nadający się raczej na wieczór, a nie do pracy. Bez gustu, moim zdaniem, dwurzędowy, z dwoma rozcięciami z tyłu marynarki, mało który mężczyzna dobrze wygląda w takim fasonie.Gdy otwierałam usta do krytyki, uciął jednym zdaniem, że takie się teraz nosi, tak mu powiedziała Marzenka (imię zmieniłam), a co jak co, ale na modzie to ona się zna, a on musi mieć coś porządnego na wyjazdy, bo przecież bywa na różnych zebraniach, konferencjach itd.Ale ten kolor! wyjęczałam. Spojrzał zdziwiony i nic nie powiedział.Używał go do wyjazdów do X do czerwca, potem garnitur wisiał przez lata w szafie nieużywany aż w końcu oddałamgo kilka lat temu na jakiejś zbiórce charytatywnej dla biednych.
No, to był ten kolejny objaw. Poza tym pojawiły się jakieś nowe wody po goleniu, jakieś zagraniczne pianki do golenia. Typowe. Ale ja finiszowałam wtedy z przygotowaniami do egzaminu państwowego i nie myślałam o tym, dlaczego on nagle tak zaczął dbać o siebie.
Tak więc, gdy małżonek zacznie raptem zachowywać się jak zbuntowany nastolatek albo w sposób znacznie odbiegający od normy, to powinno Wam dać to do myślenia.
Mnie nie dało, niestety.
Może dlatego, że były jednocześnie inne dość niesympatyczne zmiany zachowania, które mnie na tyle dotknęły, że byłam urażona. Ale o tym w dalszej części serialu.