życie po 30-stce :)

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
jsia
Moderator Globalny
Moderator Globalny
Posty: 6433
Rejestracja: 23 lut 2008, 15:13
Kontakt:

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: jsia » 18 cze 2009, 08:21

nefertari pisze:ale dlaczego to robią? po co? co one więcej mogą im dać?

Robią to bo są słabi, bo przez całe pokolenia ludzie tłumaczyli zdrady mężczyzn fizjologią, a potępiali kobiety, które, jeśli zdradzają, to często w poszukiwaniu uczucia a nie tylko cielesnej przyjemności, bo nadarza się okazja etc. ...

A tak naprawdę, żonaty mężczyzna z długoletnim stażem jest łatwy do uwiedzenia,bo jak każdy jest łasy na pochlebstwa, a zajęta domem, dziećmi, pracą (wszystkim tym albo tylko do wyboru) żona nie jest w stanie przez cały czas go wielbić i patrzeć w niego jak w obrazek (co zresztą byłoby chore), a kochanka będzie mu powtarzać w kółko, jaki jest wspaniały, bo na taka jej rola (oczywiście na początku będzie tak wyrozumiała, bo w końcu zacznie stawiać wymagania i rościć sobie coraz więcej praw. Wtedy jedni kończą taki romans, a niektórzy są już tak zaangażowani emocjonalnie, że zostawiają rodziny...
Zapraszamy do odwiedzenia naszego portalu oraz profilu na Facebooku:

http://beautywpolsce.com

https://m.facebook.com/portalbeautywpol ... ale2=pl_PL

Awatar użytkownika
NINA-30
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 563
Rejestracja: 07 sty 2008, 22:13
Lokalizacja: dolnyśląsk
Kontakt:

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: NINA-30 » 18 cze 2009, 08:38

No właśnie.Tak więc kobieta nie oszukana nigdy nie zrozumie tej zdradzonej. Kochanice były i będą,same sobie gotujemy takie piekiełko. Zawsze między kobietami jest i była rywalizacja , prawie się nie zdarza solidarność tzw."jajników". Jesteśmy zazdrosne,i najlepiej jakby nie było ładniejszych na tym swiecie ;) Tylko My w roli narcyza

rysiabe
Nowicjusz Beauty
Nowicjusz Beauty
Posty: 47
Rejestracja: 16 cze 2009, 22:18

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: rysiabe » 18 cze 2009, 08:54

Dlaczego faceci to robią? Chyba już wiem, ale napiszę póżniej, przypomnijcie mi, gdy zapomnę.
Teraz chcę w kolejności pytań.
A więc, Nefertari, jakie są objawy?

No więc, powiem najpierw jak było przed.
Dobra i ciekawa praca, udane dziecko, młodzi i piękni oboje, szczerość i wzajemne zaufanie, ani śladu obłudy, kłótnie były i owszem, ale zaraz mijały, nie potrafiliśmy wytrzymać długo bez siebie, wszystko sobie opowiadaliśmy.Boże, a jakie plany mieliśmy na przyszłość! Akurat komuna się kończyła i była powszechna euforia.Byliśmy jak te dwie połówki jabłka. I było to, co najważniejsze, wzajemna bliskość i Miłość przez duże M. To było autentyczne, to się czuje. Czułam jego ogromną miłość do mnie i bezgraniczną akceptację.
Głupio to może brzmi, ale tak było.
Boże, nikomu tak nie ufałam, jak temu facetowi! To on za mną łaził, to on nalegał na ślub, bo ja nie byłam taka prędka do małżeństwa, mimo, że go kochałam i byliśmy ze sobą wcześniej przez 4 lata.

Jak dostał to zlecenie, to tak się cieszyliśmy, bo miały być z tego dość duże dodatkowe pieniądze. Daleko musiał, co prawda jeździć, ale miało to dla nas być korzystne.A marzyliśmy o większym mieszkaniu.Wszystko sobie opowiadaliśmy, więc normalnym było, że po powrocie z delegacji wszystko opowiadał. Ja zresztą też, bo także miałam sporo wyjazdów.Już po powrocie z pierwszej tygodniowej delegacji dużo opowiadał o nowej współpracowniczce, aż byłam zdziwiona, że tak od razu zaprosiła go do domu i tak dużo zdążył się dowiedzieć.Oczywiście, od razu przeszli na "ty" i to w zdrobniałej formie.Po powrocie z drugiej delegacji uderzyło mnie, że głównym tematem opowieści jest ona, a nie postępy w realizacji zlecenia. I że zdążyła mu opowiedzieć swoje najsekretniejsze sprawy, aż czułam się skrępowana. No, bo kto takie rzeczy opowiada nowopoznanemu obcemu facetowi, w dodatku szefowi projektu? Charakterystyczne było też, że z taką fascynacją i z takim przejęciem o niej opowiadał.

To był ten pierwszy sygnał.
Nie powiem, że nie poczułam lekkigo ukłucia w sercu. Tak. Ale nawet przez myśl mi nie przyszło jakieś niecne podejrzenie. Wiedziałam, że mój mąż bardzo szybko zaprzyjaźnia się z ludźmi, ale dotąd to byli mężczyźni, nie kobiety.Więc było to trochę takie dziwne. Ale, jak pisałam wcześniej, zajęta byłam studiami podyplomowymi, więc nie miałam czasu na rozmyślania o tym.Z rosnącą niechęcią słuchałam jego ciągłych opowieści, ale bez komentarza. A powinnam wtedy już jakoś reagować. Jeszcze wtedy "należał o n w całości " do mnie, jesli można tak to określić. Ale chyba rozumiecie, o co mi chodzi - jeszcze wtedy ja byłam na pierwszym miejscu i moje zdanie się liczyło.

Dziewczyny, nie wierzcie w żadne przyjaźnie męża z jakąś kobietą! Taka "przyjaciółka od serca" wcześniej czy później zechce czegoś więcej.

Dalsze sygnały już były bardzo wyraźne, tylko ja je zlekceważyłam.

Awatar użytkownika
nefertari
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4427
Rejestracja: 19 lis 2008, 08:22

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: nefertari » 18 cze 2009, 09:28

My też nie potrafimy być bez siebie... staramy się za wszelką cenę wszystko poza pracą robić razem i byc razem..... co do opowiesci o innych kobietach w pracy i na wyjazdach.... mój raczej nic nie opowiada, wie, że jestem straszną zazdrośnicą...
na starcie: 75A na mecie: 70F dzięki anatomicznym mentorom 440 cc styczeń 2009

Awatar użytkownika
dosia
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1707
Rejestracja: 15 lis 2008, 12:36

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: dosia » 18 cze 2009, 12:28

nie jest też powiedziane , że każdy facet tak chętnie opowiada o nowych znajomościach , niektórzy nawet sam fakt poznania nowej atrakcyjnej kobiety skrzętnie ukrywają przed żoną , po to właśnie zeby nie była zazdrosna.
Rysia pisz , pisz :-)

rysiabe
Nowicjusz Beauty
Nowicjusz Beauty
Posty: 47
Rejestracja: 16 cze 2009, 22:18

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: rysiabe » 18 cze 2009, 12:55

Nefertari, to go czasem podpytaj.

Dalsze objawy "odlotu" małżonka:
Po trzecim wyjeździe był jakiś taki spłoszony. Gdy zapytałam, jak tam było, to starał się szybciutko coś tam odpowiedzieć i szybko zmieniał temat.
To był ten trzeci objaw. Powinno było mi to dać do myślenia, bo on zawsze się tak zachowuje, gdy coś zrobi nie tak. Nie potrafi tego ukryć.
Ale to był grudzień, szły święta, więc wiecie same ile wtedy jest innych spraw na głowie.

...... (Rok temu dowiedziałam się, że przyszła wtedy do niego niespodziewanie do hotelu, no i..."on sam nie wie jak to się stało" ale ...poszli wtedy do łóżka. Tylko, że nic z tego wtedy nie wyszło, bo on zawiódł. Podobno bardzo była z tego niezadowolona, była wręcz zła, tak to określił)......

Kolejne wyjazdy t styczeń, luty..itd do czerwca.
Co powinno było mnie zdziwić?
Ano, na przykład pakowanie walizki. Zawsze prosił bym mu spakowała koszule (bo umiem tak składać, by się nie pogniotły), skarpetki, bieliznę, piżamę itp, dopilnowała, bo on zawsze czegoś tam zapomni.
Od czwartego wyjazdu zaczął się sam pakować, bo "nie chciał mnie trudzić".

.........(Dziś wiem, ze głupio mu było,niezręcznie, żeby to żona go szykowała na spotkania z kochanką)....

Dalej. Nie znosił zakupów (takich odzieżowych, bo warzywa i inne spożywcze kupował bez dyskusji).Koszule, skarpety, slipy itd. to ja mu zawsze kupowałam. Zresztą, bardzo to lubiłam. Butów, garniturów też sam nigdy nie kupował, koniecznie ja musiałam przy tym , chciał, żeby mu doradzić i zadecydować, co kupić.Gdy wrócił z czwartego wyjazdu, w koszu z bielizną do prania zobaczyłam kilka nowych eleganckich slipek i nowe eleganckie skarpetki, z takich jakich wówczas nie było w zwykłych sklepach, a kupowało się w tzw, peweksie za dolary albo tzw. bony.Szczęka mi opadła na taką rozrzutność (bo przecież ciułaliśmy każdy grosz na mieszkanie), ale on wyjaśnił, że musiał to kupić, bo przecież często wyjeżdża, nie zawsze ma jedynką, czasem nocuje z kolegami, no, to jakoś przecież trzeba wyglądać, prawda?Kiwnęłam głową, że prawda, no bo co miałam na to odpowiedzieć? Zabronić kupowania kosztownych slipów i wyjść na skąpiradło, babę jędzę?
W marcu kupił sobie niespodziewanie (sam, beze mnie) nowy kosztowny garnitur w kolorze ciemnomorskim. Taki nadający się raczej na wieczór, a nie do pracy. Bez gustu, moim zdaniem, dwurzędowy, z dwoma rozcięciami z tyłu marynarki, mało który mężczyzna dobrze wygląda w takim fasonie.Gdy otwierałam usta do krytyki, uciął jednym zdaniem, że takie się teraz nosi, tak mu powiedziała Marzenka (imię zmieniłam), a co jak co, ale na modzie to ona się zna, a on musi mieć coś porządnego na wyjazdy, bo przecież bywa na różnych zebraniach, konferencjach itd.Ale ten kolor! wyjęczałam. Spojrzał zdziwiony i nic nie powiedział.Używał go do wyjazdów do X do czerwca, potem garnitur wisiał przez lata w szafie nieużywany aż w końcu oddałamgo kilka lat temu na jakiejś zbiórce charytatywnej dla biednych.
No, to był ten kolejny objaw. Poza tym pojawiły się jakieś nowe wody po goleniu, jakieś zagraniczne pianki do golenia. Typowe. Ale ja finiszowałam wtedy z przygotowaniami do egzaminu państwowego i nie myślałam o tym, dlaczego on nagle tak zaczął dbać o siebie.

Tak więc, gdy małżonek zacznie raptem zachowywać się jak zbuntowany nastolatek albo w sposób znacznie odbiegający od normy, to powinno Wam dać to do myślenia.
Mnie nie dało, niestety.

Może dlatego, że były jednocześnie inne dość niesympatyczne zmiany zachowania, które mnie na tyle dotknęły, że byłam urażona. Ale o tym w dalszej części serialu.

magdoonia
Uzytkownik zbanowany
Uzytkownik zbanowany
Posty: 989
Rejestracja: 04 maja 2009, 11:33

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: magdoonia » 18 cze 2009, 12:58

rysiabe nie komentowałam Twoich opowieści na bieżąco, ale czytam wszystko z zapartym tchem.

Jak na razie to jedno co mi się nasuwa (tak troszkę też biorąc pod uwagę swoje przeżycia):
to jeśli kobieta jest bezgranicznie zakochana w mężczyźnie, mimo ewidentnych oznak zdrady nie widzi jej, albo nie chce widzieć. Emocje są tak wielkie i w pewnym stopniu ogłupiające, że mózg jest chyba wyłączony z myślenia.

Na wszystko potrzeba czasu, aby ochłonąć i zacząć żyć, obudzić się z letargu.
Jeśli facet zdobył się na to aby pójść do jakiegoś wstrętnego lachociąga to znaczy, że nie był Ciebie wart.
Tego kwiatu jest pół światu. Pamiętaj.

Jesteś warta tego, aby znów przeżyć miłość, aby żyć pełnią życia.

rysiabe jesteś wśród przyjaciół, pisz wszystko. To jest też taki rodzaj terapii dla Ciebie, a przy okazji pomożesz innym kobietom. Czasami niestety uczymy się na błędach innych.

Ja z moją przyjaciółką przegadałam całe dnie. To jest ważne, aby poczuć, że nie jest się osamotnionym, że są osoby, które nam dobrze życzą, które otworzą nam oczy na różne sprawy.

No i że również (mimo wszystko) są wartościowi faceci ( o kurde ... mam nadzieję :-D )
zrezygnowałam z forum!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

rysiabe
Nowicjusz Beauty
Nowicjusz Beauty
Posty: 47
Rejestracja: 16 cze 2009, 22:18

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: rysiabe » 18 cze 2009, 14:36

Dzięk magdoonia za słowa wsparcia. Ale to już było.To, co piszę. To było 20 lat temu. Piszę to dla Was (ku rozwadze,bo mnie też na takim forum ktoś anonimowy pomógł, tylko w zupełnie innej sprawie) i dla siebie też w ramach psychoterapii.

cd. Jakie to były jeszcze objawy, które powinny mi dać do myślenia?
Np.zawsze prosił o spakowanie mu walizki, ułożenie koszul, by się nie pogniotły, skompletowanie skarpetek itd. Gdzieś tak po trzecim wyjeździe do X zaczął raptem sam się pakować.
Dziś myślę, że po prostu było mu niezręcznie, bo wyglądałoby to tak jakby żona go pakowała-szykowała na wyjazd do kochanki.
Zawsze prosił o kupowanie mu skarpetek, bielizny, kosmetyków itp. Po kolejnym wyjeździe znalazłam w koszu z bielizną do prania kilka nowych eleganckich slipów i skarpet, takich luksusowych, jakie wówczas były dostępne tylko w tzw. peweksie za dolary lub bony.Na moje zdziwienie zareagował stwierdzeniem, że przecież nie zawsze ma jedynkę w czasie wyjazdów, czasem nocuje z kolegami, no to przecież musi jakoś wyglądać, prawda?
Ni stąd ni zowąd zakupił kosztowny garnitur (samodzielnie, bez konsultacji ze mną, a zawsze prosił o radę przy takim zakupie) w koszmarnym morskim kolorze, nie nadającym się do pracy. Zabierał go na wyjazdy do X, gdzieś tak do czerwca. Potem prze wiele lat wisiał bezużytecznie w szafie.Pojawiły się jakieś nowe wody po goleniu, jakieś zagraniczne pianki itp.

Dziewczyny, gdy raptem mąż zaczyna tak dbać o siebie, to nie bez powodu.

Czy mnie to dało do myślenia?
Niestety nie.Nie tylko dlatego, że ryłam jak głupia do egzaminu państwowego, ale były rónież inne zdarzenia, które były dla mnie przykre i mocno mnie uraziły.
Ale o tym w następnym poście.

rysiabe
Nowicjusz Beauty
Nowicjusz Beauty
Posty: 47
Rejestracja: 16 cze 2009, 22:18

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: rysiabe » 18 cze 2009, 14:50

Przepraszam dziewczyny, ale poszło dwa razy to samo. Gdy napisałam tego pierwszego posta, to mnie wylogowało. Musiałam się od nowa zalogować i zobaczyłam, ze posta nie ma, gdzieś go wcięło. Więc napisałam drugi, tylko krócej. A tu raptem teraz widzę, ze są obydwa, dwa razy to samo. Nie wiem, jak to się stało. Próbowałam wykasować tego drugiego ale mi się nie udało. Trudno.

Nie współczujcie mi jeszcze. Współczuć, a może radzić będziecie mi później.
Nie obkładajcie go jeszcze miodem. Zrobicie to później. Bo to dopiero początek historii.
Możecie za to komentować moją bezdenną głupotę i naiwność.
Rysia.

Awatar użytkownika
ullrike
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3704
Rejestracja: 01 cze 2006, 08:41

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: ullrike » 18 cze 2009, 15:08

rysiabe pisze:
cd. Jakie to były jeszcze objawy, które powinny mi dać do myślenia?
Np.zawsze prosił o spakowanie mu walizki, ułożenie koszul, by się nie pogniotły, skompletowanie skarpetek itd. Gdzieś tak po trzecim wyjeździe do X zaczął raptem sam się pakować.
Dziś myślę, że po prostu było mu niezręcznie, bo wyglądałoby to tak jakby żona go pakowała-szykowała na wyjazd do kochanki.
Mysle ze to nie niezrecznosc powodowala ze nie dopuszczal cie do pakowania walizek.Poprostu musial jakos przemycic te prezenty dla niej ,bielizne czy perfumy .Sam dostawal wiec musial byc i rewanz.
Ona tez otrzymywala drogie prezenty,
Klasyczna historia.
Tylko jedno w tym wszytskim nie pasuje...jak on mogl sie z Toba kochac jak zwykle??
Napewno byla roznica w sexie,facet zafasynowany inna kobieta odstawia zone na bok,a sex jesli juz wystepuje z zona to jako mechaniczna panszczyzna dla zmylenia przeciwnika (czyli zony).
Jest jeszcze taki gatunek facetow dla ktorych skok w bok jest adrenalina po ktorej wraza do zony z kwiatami i jest jeszcze bardziej czuly i kochajacy niz zwykle.
Tylko twoj facet do takiego gatunku mi zupelnie nie pasuje, z tego co opisalas.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”