Praca za granicą

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
Lubka
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4397
Rejestracja: 04 maja 2009, 00:51
Lokalizacja: UK

Re: Praca za granicą

Post autor: Lubka » 27 lut 2010, 17:14

marryme ja mieszkam w uk i tu tez jest podobnie jak z twoimi znajomymi z pl ;). Ile razy sie zdarzylo, ze ktos zapraszal nas do siebie a ze ja jestem taka, ze z pusta reka nie pojde, to ile razy bywlo tak, ze przynieslismy np wodke, jakis sok do tego i a to chipsy albo jakas salatke cz cos i co?? na stole ladowalo tylko to, co my przynieslismy gospodarze nie kwapili sie, zeby cos dolozyc a nasze to wpierniczali az sie uszy trzesly-bo za darmo!!! jakie to dla mnie zalosne....tez przyjechalismy tu do lepiej platnej pracy, zeby zaoszczedzic, moze zarobic na mieszkanie itp ale ani przez chwile nie sepilismy sobie na jedzeniu!!!! Fakt, ze nie zyjemy nie wiem na jakiej stopie, ale stac nas na utrzymanie, na mieszkanie w spokojnej i nowej dzielnicy, na normalne jedzenie a nie jak niektorzy byle tylko najtansze produkty, gdzie czesto pies z buda mielony w srodku i non stop to samo-mialam takiego wspolokatora kiedys, ktory dzien w dzien jadl na obiad ryz i meatballs'y najtansze z puszki za 30p, co daje jakies 1,70zl...mozecie sobie wyobrazic co to za mieso musialo byc, prawda??? A juz nie wspomne co sie dzialo po tych meatballsach w toalecie (giggle ....nigdy wiecej wspolokatorow!!! Ale wracajac do tematu-jemy i mieszkamy w ludzkich warunkach, jest czysto, cieplo i ladnie, glodni nie chodzimy, na co mamy ochote, to jemy, ubrac tez sie ubierzemy, autem jezdzimy naprawde dobrym (w pl nawet nie mielimy co marzyc o takim) spelniy rozne swoje marzenia a i tak stac nas, zeby cos jeszcze na kontach odlozyc. Nie rozumiem wiec ludzi, ktorzy sami sobie sepia na wszystkim, zeby chyba za 300funtow przezyc miesiac a reszte odlozyc...ja tego nie rozumiem, nie potrafilabym tak wegetowac-bo dla mnie to nie jest zycie. A jak juz slysze, ze sa pary, ktore mieszkaja razem juz kilka lat, jak malzenstwo, planuja slub i dzieci a rozliczaja sie co do grosza ze soba za chleb i mleko itp, to rozkladam rece poprostu-z moich znajomych, jestesmy jedyna para(!!!), ktora owszem, ma oddzielne konta, ale to wszystko sa NASZE WSPOLNE pieniadze, razem planujemy wydatki, raz placimy za cos z mojego konta, innym razem z jego-nie ma podzialu moje-twoje, wszystko jest NASZE i nikt nikomu nic nie oddaje a jak uslyszalam od kolezanki kiedys: no moj facet kupuje cyfrowke, a jak mu powiedzialam, ze ja mu doloze zebysmy mieli wspolny, to on powedzial, ze nie, bo kto go wtedy wezmie jak sie rozstaniemy??? .... a sa razem od 6 lat, mieszkaja razem ponad 3lata, oboje kolo 30stki i planuja wspolna przyszlosc....dla mnie to chore-ja jestem z moim 4lata, tyle samo ze soba mieszkamy praktycznie i nie mamy takich problemow na szczescie. Pytanie jak beda zachowywac sie tacy ludzie jak pojawi sie dziecko?? Bede ie skladac po 5 funtow na pampersy hahaha????
Co do pracy, my oboje pracujemy fizycznie,ale nie mamy powodow do narzekan, bo lubimy swoje prace i zarobki nienajgorsze w porownaniu do innych firm, gdzie pracuja nasi znajomi. Praca lekka. Owszem, praca ponizej kwalifikacji, ale ja mam za przeproszeniem gdzie prace zgodna z kwalifikacjami w pl za 1500zl ja tu moge miec 4 razy tyle za prace mniej odpowiedzalna, w godzinach 7-15 pon-piatek. Pracuje w tej samej firmie odkad tu przyjechalam i nie planuje zmiany bo dobrze mi tu. Do PL wracac tez nie chcemy-planujemy za kilka lat kupic dom tutaj.
12.07.10Nagor460cc/520drBroma
16.12.10wymianaNatrelleMX370drBroma
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... &start=110" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 32#p637332" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 76#p642476" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 82#p655082" onclick="window.open(this.href);return false;

karolka69
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3967
Rejestracja: 19 paź 2008, 19:48
Lokalizacja: Anglia

Re: Praca za granicą

Post autor: karolka69 » 27 lut 2010, 18:09

Lubka to tak jak ja i moj facet, tez nie planujemy wracac do Pl, bo niby do czego? Nie chodzi mi tylko o zarobki w naszym kraju, ale i o ludzi! Idź gdzieś do banku, czy urzędu coś załatwić, to zawsze jakaś wredna baba humor ci musi zepsuć (wow Swego czasu jeździłam dużo po lekarzach, przychodniach i po prostu podejście do pacjentów jest żałosne (dull A i ładną sumkę też zostawiałam tym wyzyskiwaczom (envy

Może i ktoś mi nie wierzy, jak mówie, że w Anglii jest mi cudownie, poprostu świetnie. Życie jest inne, mniej problemowe, ma się wiecej czasu na ważniejsze rzeczy (clin Mieszkam nad morzem, do plaży mam jakieś 10 minut spacerkiem, jest sporo fajnych klubów, mamy dobrą pracę, wiec czego chcieć więcej? (clin
http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/ ... -event.png
13.07. 2009- JUŻ PO
350cc HP, anatomiczne, pod mięsień, Eurosilicone - implant pekl po 9 latach

19.06.2019 - wymiana na okragle 450cc ES

Awatar użytkownika
Lubka
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4397
Rejestracja: 04 maja 2009, 00:51
Lokalizacja: UK

Re: Praca za granicą

Post autor: Lubka » 27 lut 2010, 18:32

dokladnie tak karoka jak bylam w grudniu w Pl do malo deprechy jakiejs nie dostalam jak chodzilam po sklepach i ekspedientki to mialam wrazenie, ze jak za komuny niektore (punch , znajomi tez juz kazdy ma swoje zycie-oni w PL, my tutaj-nie ma juz tak wspolnych tematow jak kiedys i dziwnie tak jakos bylo. Na drogach same korki i dziury, nikt cie nie pusci-kosmos!!! Dlugo mnie w Pl nie bylo i zapomnialam juz jak to jest i postanowilismy sobie, ze raz-dwa razy do roku mozemy tam wpasc odwiedzic rodzinke i na zakupy, ale mieszkac tam to juz nie za bardzo...:/
Nie wspomne juz o polityce socjalnej i pro rodzinnej w Uk a w Pl...
Pimpek a jakie ty masz plany na zycie?? W Norwegii czy wracacie do Pl?? A moze gdzie indziej??? Powodzenia w szukaniu pracy (yes)
12.07.10Nagor460cc/520drBroma
16.12.10wymianaNatrelleMX370drBroma
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... &start=110" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 32#p637332" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 76#p642476" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 82#p655082" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika
ola banderola
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3686
Rejestracja: 28 maja 2009, 13:38
Lokalizacja: DE

Re: Praca za granicą

Post autor: ola banderola » 28 lut 2010, 09:24

Zgadzam się dziewczyny całkowicie!!!!!!!!!!!!!!!!!!! My z mężem to normalnie jak mamy jechać do PL, to jesteśmy całi chorzy, bowiem ludzie w PL bardzo się pozmieniali i mam na myśli znajomych przede wszystkim. No, bo wygląda to tak jak się kogoś spotyka to zawsze pytają, jak leci...no i co tu powiedzieć??? Jak powiesz, że świetnie i wszystko okey, to powiedzą:Eeeeee zadzierają nosa i szpanują, że taki dobrobyt u nich,jak nic nie powiemy, albo rzucimy wymijającą odp. to powiedzą: EEEeeeeeeee coś kręcą, pewnie jest im źle, ale nie chcą powiedzieć, więc reasumując i tak źle i tak niedobrze.
My do PL nie chcemy wracać tu jest nam naprawde dobrze!!!!!!!!!!! A i irytuję mnie jeszcze jedno jak ktoś kogo spotykamy mówi ironicznie, no widzicie ja zostałem w Pl i mam tu nowy dom,samochód etc a ja mam ochotę wtedy wykrzyczeć mu w twarz tak ja mam to samo tam ale bez kredytu, który ty będziesz spłacać do usranej śmierci za przeproszeniem. Nie rozumiem tej typowo polskiej zawiści (puke

Awatar użytkownika
spineczka78
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 150
Rejestracja: 22 sty 2010, 15:24

Re: Praca za granicą

Post autor: spineczka78 » 28 lut 2010, 12:35

To ja też dorzucę swoje trzy grosze, albo pensy (happy, bo to co piszecie to lustrzane odbicie tego co ja widzę. Na razie nie planuję powrotu do kraju, bo ja się tam okrutnie męczę.
Z tymi dziurami na drodze i kulturą kierowców jest ciągle masakra. Staliśmy kiedyś dobre 10 minut, nikt nas nie chciał wpuścić, kierowcy przyklejali się wręcz jeden do drugiego, tak z 5 centymetrów zderzak od zderzaka, żeby się przypadkiem jakaś luka nie zrobiła dla nas. Poczułam się jak w buszu. Jeszcze dać każdemu do łapy dzidę, niech odganiają innych kierowców.
Ze służbą zdrowia jesteśmy jeszcze w średniowieczu. Nawet jak prywatnie chodzę, to mi robią wielką łachę. Poszliśmy z synkiem do lekarza, przychodnia prywatna ale z umową z NFZ, jakaś gówniara w recepcji, zaspana, nierozczesany kołtun z tyłu głowy, jakby ją ktoś nieźle ....... na materacu, gdyby trzymała jeszcze w zębach zużytą prezerwatywę to jej wizerunek byłby kompletny, zachowywała się bezczelnie w stosunku do pacjentów. Proszę o wizytę prywatną z lekarzem, ona chce ode mnie kartę chipową. Tłumaczę, że mieszkam za granicą i mam kartę EHIC ale zapomniałam zabrać z UK. Laska stwierdziła, że oni takich kart nie akceptują. Widocznie cały kraj jest w Unii Europejskiej oprócz tej przychodni (envy Tutaj pacjent traktowany jest inaczej, ja nawet jestem trochę onieśmielona, bo mam wrażenie jakbym była jakimś VIP-em, wszyscy uprzejmi, głaszczą mnie po głowie, słuchają co mam do powiedzenia. Traktują mnie poważnie.
Takich przykładów mogłabym tu mnożyć cały dzień.
Co do produktów przywożonych z Polski to jest ich dość sporo, zabieram, bo mam okazję, jeśli nie kupię to muszę iść od razu po przyjeździe do polskiego sklepu, płacę 3, 4 razy tyle np. kaszki czy herbatki dla dziecka. Wykorzystuję znajomego, który jeździ do Polski busem i zawsze mi przywozi 3 wory pysznych, polskich ziemniaczków. Nie smakują mi angielskie, a straszna kartoflara ze mnie od dziecka (nod . Jeśli mam tylko okazję to przywożę od mojej mamy z działki tonę warzyw. Nie pryskane żadnymi świństwami, pomidorki malinowe, ogóreczki pachnące, aż chrupią w ząbkach (tych nie dowiozłam na wyspy, zeżarłam wszystkie w Polsce (itwasntme ). Mogę sobie część tych warzyw zamrozić i wiem co jedzą moje dzieci.
Najbardziej mi żal, że nie mogę tu zjeść prawdziwych truskawek. Te wszystkie jakie tu próbowałam mają obłędny zapach ale nie smakują jak truskawka. W ogóle nie mają smaku.
Póki co jest nam tu bardzo dobrze i dopóki sytuacja w Polsce będzie ciągle jednym, wielkim absurdem, nie wracamy!

karolka69
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3967
Rejestracja: 19 paź 2008, 19:48
Lokalizacja: Anglia

Re: Praca za granicą

Post autor: karolka69 » 28 lut 2010, 17:32

Ola, Lubka z tymi znajomymi też racja, niby dobrze Ci życzą, ale jak widzą, że masz lepiej od nich, to jakaś dziwna zawiść i zazdrość się pojawia. Czy ja komuś broniłam wyjechać, próbować swoich sił gdzie indziej, rozwijać się? Nie! Lepiej siedzieć i narzekać, trzymać się spódnicy mamusi i mówić jak to im źle (envy

A Polske bardzo rzadko odwiedzamy, no chyba, że musimy. Rodziców mam tutaj, a rodzice mojego narzeczonego mogą wpadać kiedy chcą.


spineczka ta sytuacja w przychodni to w Polsce?
http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/ ... -event.png
13.07. 2009- JUŻ PO
350cc HP, anatomiczne, pod mięsień, Eurosilicone - implant pekl po 9 latach

19.06.2019 - wymiana na okragle 450cc ES

Awatar użytkownika
spineczka78
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 150
Rejestracja: 22 sty 2010, 15:24

Re: Praca za granicą

Post autor: spineczka78 » 28 lut 2010, 19:28

karolka69W Polsce, w Polsce. Lekarkę w tej przychodni polecili nam znajomi. Chodzą tam ale biorą wizyty prywatne, bo podobno lekarka jest bardzo dobra, tylko się dziwię dlaczego prywatnie, może jak się nie zapłaci to już nie leczy tak dobrze. My wzięliśmy wizytę prywatnie, bo zapomnieliśmy kart EHIC.
W UK chodzę do lekarza z przyjemnością. Uwielbiam to wrażenie, że to pacjent jest najważniejszy (yes) . Nigdy mnie nikt nie olał, lekarz słucha mnie z dużym zainteresowaniem, nie spotkałam się, żeby ktoś miał zły humor, nigdy nie poczułam się jak intruz (rire . Dla ludzi tutaj to jest oczywiste ale w Kaczogrodzie panują stare zasady i ja wciąż nie mogę się nadziwić, że może być tak normalnie. To nie subtelne różnice tylko wielka przepaść (worried .

Awatar użytkownika
majamajamaja
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1851
Rejestracja: 17 sty 2009, 11:24

Re: Praca za granicą

Post autor: majamajamaja » 28 lut 2010, 19:33

Olabanderola, ja sie wlasnie ostatnio nieustannie zastanawiam nad tym, co ja robie zle w tych Niemczech, bo owszem, na urlop mnie stac, ale nie potrafie sobie wyobrazic, zeby kupic chociaz mieszkanie, nie mysle o domu! Ostatnio pracuje nieustannie dodatkowo za darmo, bo nie podaje mojego prawdziwego czasu pracy, bo nie dostane przedluzenia kontraktu. Ciagle podliczam mniej godzin za wykonana prace. Wskutek tego pracuje jeszcze ok 22-giej, a rano wstaje zmeczona. Doszlam do wniosku, ze to chyba raczej mam problem z mentalnoscia niz szybkoscia pracy. A i tak za niewielkie pieniadze pracuje. No i tak sobie haruje calymi dniami (dzisiaj tez, bo pisalam podania przez caly dzien) i nie widze rezultatow. A Ty piszesz, ze masz dom. K...., co robie nie tak???
15 kwietnia 2009 - Brzuchanski, powieki

Awatar użytkownika
marryme
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4322
Rejestracja: 07 sie 2007, 06:18
Lokalizacja: ♥ ♥ ♥

Re: Praca za granicą

Post autor: marryme » 28 lut 2010, 22:50

Ci moi byli znajomi to ogólnie porażka. (giggle (giggle (giggle
Jeszcze zapomniałam dopisać jedną rzecz na ich temat.
Kiedyś pojechali na wakacje do USA,do babci jej czy jego-nie pamiętam.
Pojechali zwiedzać Waszyngton,cały dzień chodzili po mieście,do płatnych miejsc nie wchodzili,bo oczywiście szkoda kasy.Babcia mieszkała w Nowym jorku,więc kawał drogi mieli.
Na koniec dnia pogryzali kanapki zrobione przez babcię,bo do żadnej knajpy ich noga nie powstanie-za drogo.
Ale najśmieszniejsze,że nie kupili sobie nawet nic do picia.
Wiecie co robili?
Pili wodę z tych bezpłatnych kranów,gdzie pije się bezpośrednio,, do buzi''-no,nie wiem jak to inaczej określić.
I nawet łapali wodę z tego źródełka do butelki,żeby na drogę powrotną do domu było.
Po powrocie do PL z dumą opowiadali o swojej waszyngtońskiej wycieczce.
A w USA wielka butelka coca-coli czy czegoś innego kosztuje z 1$.
Fakt,za zdrowe to nie jest,ale czy ta woda też taka zdrowa... (dull
Oni naprawdę dobrze zarabiają w Polsce,ona ma firmę budowlaną,a ona jest po medycynie.

Jednym słowem kreatywność skąpców nie zna granic. :wow
Life is a journey,not a destination.

Awatar użytkownika
shandapanda
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 2491
Rejestracja: 10 maja 2008, 18:39

Re: Praca za granicą

Post autor: shandapanda » 28 lut 2010, 23:15

majamajamaja witaj w Klubie (yes) choc nie ma sie z czego cieszyc (thinking Ja w Irlandii jestem juz 5 rok i o takich sprawach jak mieszkanie(!) moge pomarzyc. Nie zarabiam zle, wiec akurat moj problem nie tkwi w zarobkach. Chodzi o to,ze nie szanuje pieniedzy (mam to ewidentnie po moim tacie) i nie ma rzeczy,ktorej sobie nie kupie.
Moj relaks i przyjemne spedzanie czasu do wydawanie pieniedzy. Gdybym miala codziennie wklejac na watku zakupowym swoje zdobycze to rozsadniej by bylo otworzyc swoj wlasny temat (envy
Co w tym jednak jest najgorsze- kupuje i tego nie nosze! Prosty schemat- robie zakupy, w domu pakuje do szafy.
Potem lece do Polski, biore co sie zmiesci ze soba, zostawiam w rodzinnym domu. Wracam, dalej kupuje, jade znowu na urlop i tacham ciuchy- a te co ostatnio zostawilam- rozdaj kolezankom za darmo (angel Sama widze,ze jest to nienormalne, moja mama to juz w ogole nie daje ze mna rady..u mnie w pokoju w PL stoi juz z 13 par szpilek ( 90% ani razu nie zalozone) a juz tutaj mam ich kolejne 12 (thinking nawet nie biore sie za liczenie bo TZ by zaraz zaczal biadolic.
Potrafie zrozumiec swoje bledy, wiem,ze zle robie ale ja jestem od tego uzalezniona (no) Nie ma dnia bez chocby malej pierdoly. Czy to nowa spinka czy opaska do wlosow- codziennie musi cos byc. To jak nalog, normalnie jak ide na zakupy to jakby mi skrzydla wyrosly (whew

Nie wiem juz co z tym zrobic, wiem,ze sie tego nieoducze. Takie sprawy jak kupno auta, jakies szkolenia, wyjazdy na urlop- na to pieniadze mam badz moge miec w krotkim czasie. Jednak jesli chodzi o zbieranie kasy na mieszkanie- nie ma szans! Nie lubie odkladac pieniedzy na cos,co wiem,ze jest odlegle (envy
Strasznie mnie to martwi i w ogole jest mi wstyd,ze w wieku prawie 24 lat nie potrafie rozsadnie myslec.

Nie wiem jak sobie z tym radzic i jeszcze mam taka sasiadke,ktora robi mi na zlosc i przychodzi do mojej mamy sie chwalic,ze jej syn przelewa sobie co pare miesiecy spora gotowke,ze kupil dzialke itd... a mama swieci za mnie oczami bo co ma powiedziec? A moja niusia ma nowe cycki i 5 ton ciuchow? Zalosne,az mi sie plakac chce:( szkoda,ze sklepy nie sa otwarte w nocy (rofl
21.01.2009' -350cc Eurosilicone HP
15.10.2010'- nie ma juz Gucia =(

Maj 2010- 'Powrot do natury'-grupa wsparcia :D czyli zapuszczamy wloski ;)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”