Nałóg - papierosy..

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
agatha_s
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 851
Rejestracja: 01 cze 2005, 08:54
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: agatha_s » 06 lut 2006, 22:46

szpaczek trzymam za ciebie kciuki.

Ja jakiś czas temu rzuciłam, a powiem szczerze sama się tego po sobie nie spodziewałam bo jarałam jak komin, no ale aby nie wdawać się w szczegóły, pewnego dnia postanowiłam że nie palę i byłam dzielna. Niestety też maksymalnie uzależniona, po 48 godzinach kiedy to jak powiedział mi lekarz organizm wydalił całą nikotynę, dostałam wysokiej temperatury i drgawek. Czułam się fatalnie, głód nikotynowy był tak straszny, ale nie poddałam się za radą lekarza zamiast po szlugi pojechałam po plastry.

Oh jak wtedy było cudownie, plastry pozowliły mi zapomniec o głodzie, a ja odkrywałam życie na nowo, czułam ten smród, odzyskiwałam węch, jadłam racjonalnie i kiedy przychodziła mi ochota na jedzenie wskakiwałam na stepper albo szłam spać. Na początku nawet straciłam na wadze. No ale musiałam odstawić plastry skończyłam 10 tygodniową kurację i wtedy zaczeła się masakra, ale nie z powodu ciągu do nikotyny.

Mój metabolizm całkowicie się zatrzymał, zaczęłam puchnąć. Czułam się strasznie, a najgorsze było to, że zbliżała się data mojego slubu, a mnie groziło, że nie wejdę w kieckę ślubną. Doskonale wiem, że gdyby nie ten ślub wytrzymałabym, ale zaczęłam palić. na początku palenie napawało mnie obrzydzeniem, ale zmuszałam się. No i moja przemiana materii własciwie wydymiona wróciła do normy.

Nigdy jednak nie zaczełam palić jak komin, kiedyś jarałam 20-30 papierosów dziennie, a czasami nawet więcej, a teraz palę od 5 do max 10. Też przymierzam się do rzucenia, tylko tym razem najpierw schudnę, a później przygotuję się psychicznie, bo naprawdę jest warto. Ciągle pamiętam te dni kiedy budziłam się rano fantastycznie wypoczęta, kiedy mogłam skakać bez potężnej zadyszki, bardzo za tym tęsknie, więc na pewno pod koniec tego roku rzucę.

Awatar użytkownika
AnioÂłek
Bywalec Beauty
Bywalec Beauty
Posty: 69
Rejestracja: 15 sty 2006, 11:16

Post autor: AnioÂłek » 06 lut 2006, 23:00

hmm ja narazie nie mam motywacji do walki z nalogiem :) naprawde lubie te kaffki.. :twisted:
Mimo ,że nie znosze zapachu ubrań, włosów przesiakniętych dymem :x
Anio³ek

Awatar użytkownika
Lady_80
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 268
Rejestracja: 19 sty 2006, 09:00
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Lady_80 » 07 lut 2006, 10:04

ja narazie nie mam motywacji zeby zerwac z nalogiem :evil: nie pomaga nawet ten okropny zapach ktorym przesiakniete sa wlosy, ubranie.....

Awatar użytkownika
szpaczek
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2410
Rejestracja: 12 gru 2005, 19:50

Post autor: szpaczek » 07 lut 2006, 15:41

Jestem dzielna dziewczynka, nie zapalilam, a najbardziej balam sie gabinetu i tego ze asystentka pali.To bylo okropne chwilami myslalam ze zapale.Wrocilam zjadlam zupke kapusciana (druga dzisiaj) poza tym jadlam dzisiaj 1-kiwi 1-mandarynka.Teraz musialam zjesc zupke bo zaraz jade na narty. applau tak sama dla siebie w nagrode te oklaski.

Awatar użytkownika
szpaczek
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2410
Rejestracja: 12 gru 2005, 19:50

Post autor: szpaczek » 07 lut 2006, 21:32

Niestety te oklaski to juz nie takie zasluzone. Nie palilam nadal ale niestety diety nie wytrzymalam.Zobaczymy jak z tyciem bedzie szczegolnie ze przez ta glupia pogode nie dojechalam na narty.

Awatar użytkownika
agatha_s
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 851
Rejestracja: 01 cze 2005, 08:54
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: agatha_s » 07 lut 2006, 23:30

szpaczek nie pękaj :) nie można dwóch rzeczy na raz - spóbuj jeść dużo błonnika, bo ponoć jego brak spowodował problemy u mnie.

Ja miałam kupę energii po rzuceniu szlugów, więc może jakiś fajny sport ??

Na pewno we mnie masz wiernego kibica, i jeszcze trochę i pójde w twoje ślady.

Madzilka1
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1625
Rejestracja: 23 cze 2005, 10:11
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Madzilka1 » 08 lut 2006, 11:12

Nie palę obecnie, ale zastępuje nikotyne z papierosa nikotyna z gumy nicorette, gdyby nie one to bym wczoraj zapalila, mialam okazje, straszną chęć.Zamiast fajka siegnęłąm po gumę i jakos mi przeszło :twisted:

Awatar użytkownika
szpaczek
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2410
Rejestracja: 12 gru 2005, 19:50

Post autor: szpaczek » 08 lut 2006, 16:21

Strasznie mnie dzisiaj nosilo w pracy przez asystentke.Dzielna jestem jednak nadal i nie pale.Nikt nie wierzy ze mi sie uda.Bardzo sie uparlam bo boje sie ze to jest moja ostatnia proba, ze na nastepna juz nie bede miala sily.To jest moja druga proba i wiem ze pierwszy raz byl latwiejszy, tylko wtedy bylam na studiach i przy pierwszej sesji poddalam sie.Teraz czeka mnie za pare tygodni pierwsza rozprawa rozwodowa (wielka wojna w sadzie bo eks chce walczyc o moja wine) ale wierze ze przetrzymam ja bez fajek.Wrocilam tez do diety rano 1-kiwi i teraz 2 miski zupy.Reszcie zrobilam normalny obiad.Cwicze tez codziennie.

Awatar użytkownika
agi
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 225
Rejestracja: 01 lut 2005, 23:04
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: agi » 08 lut 2006, 20:03

w kwietniu minie 7 lat, jak przestalam palic, a palilam 11 lat nalogowo (w ostatnich latach 30-40 dziennie). Rzucilam z dnie na dzien i do dzis nie moge sie nadziwic, ze mi sie to udalo... moze dlatego, ze nawet nie planowalam rzucic, jedynie ograniczyc ilosc i tak sie jakos udalo :shock:

Musze wam powiedziec, ze do dzisiaj zdaza mi sie pomyslec w jakims przelotnym momencie: o teraz moglabym sobie zapalic. :evil:
Od czasu do czasu mam jeszcze sny, kiedy sni mi sie, ze pale gdzies po kryjomu :oops: :lol: i budze sie ze smakiem nikotyny w ustach. Serio.

Dodam jeszcze, ze stalam sie strasznym przeciwnikiem palaczy, nie pozwalam palic przy mnie i nie znosze zapachu nikotyny.
To, czego mi brakuje, to sam akt palenia....

Wczoraj w telewizji uslyszalam, ze palenie papierosow uzaleznia psychicznie bardziej niz heroina :shock: :shock: Ja nie wiem, ile w tym prawdy, ale po sobie moge stwierdzic, ze nalog ten jest o wiele silniejszy niz sie spodziewalam. Zwykle mowi sie, ze po pieciu latach bez papierosa jestes juz wolna od nalogu tak fizycznie, jak i psychicznie. No i to sie u mnie nie zgadza....

Ale trzymam kciuki za wszystkie, ktore rzucacie, lub macie zamiar, bo na pewno warto!
21.9 operacja nosa / dr Skupin

Awatar użytkownika
bbpp77
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1799
Rejestracja: 13 lip 2005, 10:05
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: bbpp77 » 08 lut 2006, 22:07

Pisałam w tym poście o moim rzuceniu palenia. Rzuciałam 2 sierpnia 2005 i nadal nie palę. Tzn. nie ciagnie mnie niemalże wcale - jest na prawdę suuper. Piszę niemalże, bo gdy wychodze na tańce, jest alkohol - niestety zawsze muszę zapalić jednego. Ale jest to tylko jeden i na tym koniec. Więcej mnie nie ciagnie. Normalnie w ciągu dnia potrafię przez miesiąc nie pomysleć o papierosie.
Polecam wszystkim metodę, z której ja skorzystałam - biorezonans magnetyczny. Było mi o 90% łatwiej niż normalnie. Słowo honoru.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”